Wrzesień 23, 2017

Ks. Dr Antoni Świerczek – Hałcnów

Ks. Antoni Świerczek

 

RODZINA SZKOŁĄ WIARY

 

W najbliższy czwartek, 11 października, zostanie w Rzymie zainaugurowany przez papieża Benedykta XVI Rok wiary, który będzie trwał do Uroczystości Chrystusa Króla Wszechświata w przyszłym roku, tzn. do 24 listopada 2013 r. Rok ten, jak podkreśla papież w liście ogłaszającym Rok wiary Porta fidei, winien być dla wspólnoty Kościoła i dla każdego wierzącego czasem „szczególnej refleksji i ponownego odkrycia wiary”, której fundamentem jest „spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie”[1]. A zatem, wolą papieża, winien to być czas zapytania nie tylko wiarę Kościoła jako wspólnoty wierzących, czy o wiarę kościołów lokalnych (diecezja, parafia) ale przede wszystkim o swoją osobistą wiarę, o sposób jej przeżywania, odnowienia jej i pogłębienia oraz nawrócenia do Osoby Chrystusa.

W perspektywie tego czasu zapraszam do refleksji nad wiarą w kontekście życia rodzinnego. Bo chociaż ostatecznie wiara jest osobistą decyzją człowieka, to jednak rodzina jest dla niego, jak uczył Jan Paweł II, „drogą pierwszą i z wielu względów najważniejszą. Jest drogą powszechną, pozostając za każdym razem drogą szczególną i niepowtarzalną, tak jak niepowtarzalny jest każdy człowiek”[2]. Tak więc rodzina jest pierwszą na drodze człowieczeństwa, jest też pierwszą szkołą wiary, gdyż to ona buduje fundament tego wszystkiego, co stanowi o człowieczeństwie człowieka w każdy jego wymiarze.

  1. Podstawowe definicje

Zanim jednak skupimy się na roli rodziny w przekazie wiary, koniecznym wydaje się przypomnienie i sprecyzowanie podstawowych definicji w odniesieniu do rodziny i wiary. Jest to tym bardziej ważne, gdyż współcześnie modny i wszechobecny relatywizm prowadzi do rozmycia podstawowych wartości oraz pojęć.

Sobór Watykański II uczy, że rodzina to „głęboka wspólnota życia i miłości […] ustanowiona przez Stwórcę i unormowana Jego prawami, zawiązuje się przez przymierze małżeńskie, czyli nieodwołalną osobistą zgodę. W ten sposób aktem osobowym, przez który małżonkowie wzajemnie się sobie oddają i przyjmują, powstaje z woli Bożej instytucja trwała także wobec społeczeństwa. Ten święty związek, ze względu na dobro tak małżonków i potomstwa, jak i społeczeństwa, nie jest uzależniony od ludzkiego sądu”[3].

Natomiast współcześnie dąży się do tego, aby pod pojęciem małżeństwa i rodziny umiejscowić zarówno związki heteroseksualne jak i homoseksualne, związki trwałe jak i tzw. poligamie sukcesywne czy seryjne, związki wolne czy na próbę, czy jeszcze inne tzw. alternatywne formy życia wspólnego, np. tzw. komuny. Skrajną próbą definicji małżeństwa było określenie proponowane w projekcie deklaracji końcowej Międzynarodowej Konferencji na temat Zaludnienia i Rozwoju w Kairze 1994 organizowanej przez ONZ, w której płciowość ludzką określano jako indywidualistyczny wybór człowieka a małżeństwo jako „wspólnotę jednostek” (wcześniejsze tego typu konferencje ONZ w Bukareszcie i w Meksyku określały małżeństwo jako wspólnotę mężczyzny i kobiety). Reagując na takie stwierdzenia Jan Paweł II kieruje specjalny list do głów państw, w którym pisze, że „koncepcja płciowości, jaka wyłania się z tego tekstu, jest całkowicie indywidualistyczna, do tego stopnia, że małżeństwo jawi się jako instytucja dziś już przestarzała. Jednakże instytucja naturalna o tak podstawowym i uniwersalnym znaczeniu jak rodzina nie może być manipulowana przez nikogo. Któż mógłby dać takie prawo jednostkom lub instytucjom? Rodzina należy do dziedzictwa ludzkości”[4]. Bardzo mocne słowa, które wciąż są aktualne, gdyż nadal takie manipulowanie ma miejsce. Wprost mówi się o „tyranii większości”, która w oparciu o sondaże ustanawia nowe prawa i porządki zmieniając nawet prawa natury (przykładem jest rozumienie płciowości jako osobistego wyboru człowieka – ideologia GENDER). Dlatego Benedykt XVI w jednym ze swych przemówień podkreśla, że „różne współczesne formy degradacji małżeństwa, takie jak wolne związki i ‘małżeństwa na próbę’, czy nawet pseudomałżeństwa między osobami tej samej płci, są przejawem wolności anarchicznej, którą niesłusznie przedstawia się jako prawdziwe wyzwolenie człowieka. Taka pseudowolność opiera się na banalizacji ciała, która nieuchronnie jest tez banalizacją człowieka. Wychodzi ona z założenia, że człowiek ma prawo czynić ze sobą, co zechce: jego ciało staje się zatem czymś drugorzędnym, można nim manipulować według uznania człowieka i dowolnie go używać”[5]. Rodzina winna odkrywać swą tożsamość, to czym jest z natury i jakie jest jej posłannictwo Dlatego Jan Paweł II apeluje: „Każda rodzina odkrywa i znajduje w sobie samej nie dające się stłumić wezwanie, które jednocześnie określa jej godność i odpowiedzialność: rodzino, ‘stań się’ tym, czym ‘jesteś’”[6].

Również pojęcie i rozumienie wiary jest dziś bardzo różnie interpretowane. Często słyszy się stwierdzenie, że wiara to prywatna sprawa każdego, a zatem trzeba ją zamknąć w przysłowiowej zakrystii. W domu, w kościele jestem wierzący a w pracy, w parlamencie, na ulicy – to już inna rzecz. W liście na Rok wiary Benedykt XVI bardzo wyraźnie zaznacza, iż wyznawanie ustami wiary „wskazuje, że wiara oznacza zaangażowanie i publiczne świadectwo. Chrześcijanin nigdy nie może myśleć, że wiara jest sprawą prywatną. Wiara jest decyzją na to, żeby być z Panem, aby z Nim żyć. To ‘bycie z Nim’ wprowadza do zrozumienia powodów, dla których się wierzy. Wiara, właśnie dlatego że jest aktem wolności, wymaga odpowiedzialności społecznej za to, w co się wierzy”[7].

Powtarzane jest również stwierdzenie „jestem wierzący, ale nie praktykujący”. Wierzę, ale życie wymaga innej postawy. Tak więc wierzący nie praktykują, nie przestrzegają norm moralnych, żyją swoim życiem, tak jakby Boga nie było. Dopasowują Boga do swego wyobrażenia – a to Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo (por. Rdz 1, 27). Tu również odpowiedź podsuwa nam Benedykt XVI. Odwołując się do słów św. Jakuba, który uczy, że wiara bez uczynków jest martwa (Jk 2, 14-18), papież przypomina, że wiara winna być połączona z uczynkami miłości i świadectwem życia. „Wiara bez miłości nie przynosi owocu, a miłość bez wiary byłaby uczuciem nieustannie na łasce i niełasce wątpliwości. Wiara i miłość potrzebują się nawzajem, tak że jedna pozwala drugiej się zrealizować”. A dalej papież podkreśla, że nie możemy być „leniwi w wierze” ale mamy być „żywym znakiem obecności Zmartwychwstałego w świecie”, albowiem „współczesny świat potrzebuje dziś szczególnie wiarygodnego świadectwa tych, których umysły i serca są oświecone słowem Bożymi którzy zdolni są otworzyć serca i umysły tak wielu ludzi na pragnienie Boga i prawdziwego życia, które nie ma końca”[8].

A zatem rodzina, jako wspólnota miłości oparta na nierozerwalnym małżeństwie mężczyzny i kobiety, powołana jest aby być szkołą wiary, czyli miejscem, w którym człowiek może spotkać Boga, nauczyć się z Nim żyć oraz o Nim świadczyć.

  1. Rodzina – miejsce życia wiarą

Rodzina winna być miejscem, w którym wszyscy jej członkowie żyją wiarą, żyją obecnością Boga. Jan Paweł II w Familiaris consortio powie, że „rodzina chrześcijańska wypełnia swoje zadanie prorockie, przyjmując i głosząc Słowo Boże: w ten sposób staje się z każdym dniem coraz bardziej wspólnotą wierzącą i ewangelizującą”[9]. Wiara jest darem, łaską od Boga, którą należy przyjąć. Bóg działa w sercu człowieka, daje światło i moc, by go przemieniać a tym samym przemieniać całą rodzinę i czynić z niej domowy kościół.

Zasadniczym momentem dla wiary małżonków jest sakrament małżeństwa. Jan Paweł II powie, że „właściwym źródłem i pierwotnym środkiem uświęcenia małżeństwa i rodziny chrześcijańskiej jest sakrament małżeństwa, który podejmuje i rozwija łaskę uświęcającą chrztu. Na mocy tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, w którą małżeństwo chrześcijańskie na nowo się włącza, miłość małżeńska doznaje oczyszczenia i uświęcenia”[10]. I dalej papież, odwołując się do nauczania Soboru Watykańskiego II, przypomina, że sakrament to nie tylko liturgia, ale to stała, dynamiczna, obecność Boga w całym życiu małżonków. Chrystus „pozostaje z nimi nadal po to, aby tak jak On umiłował Kościół i wydał zań Siebie samego, również małżonkowie przez obopólne oddanie się sobie miłowali się wzajemnie trwałej wierności”[11].

Sakrament małżeństwa jest rzeczywistym źródłem łask, jakie małżonkowie potrzebują do wypełnienia swego powołania. Potrzeba jednak świadomości tego bogactwa, jakie jest do ich dyspozycji i zaangażowania we współpracę z nim. Prawdę tą pięknie wyraził Pius XI w encyklice o małżeństwie chrześcijańskim Casti connubi: „Sakrament ten bowiem nie tylko pomnaża w tych, którzy łasce nie stawiają przeszkody, czynnik trwały życia nadprzyrodzonego, to jest łaskę uświęcającą, lecz osobne jeszcze dodaje dary, dobre natchnienia, zarodki łaski, pomnaża i doskonali siły przyrodzone, tak że małżonkowie nie tylko rozumieją głęboko całą doniosłość stanu małżeńskiego, jego obowiązki i jego cele, lecz skosztowawszy w duszy ich słodyczy, szczerze się do nich skłonią, skutecznie ich zapragną i w czyn obrócą, zwłaszcza że Sakrament daje im prawo do wzmocnienia się przez łaskę uczynkową, którą uzyskać mogą, ilekroć potrzebować jej będą do wykonania obowiązków swego stanu”[12].

Małżonkowie winni żyć prawdą sakramentu małżeństwa, wtedy będą umieli tą prawdę ukazywać swoją postawą. Dziś mówi się o pogłębiającym się kryzysie małżeństwa i rodziny, widzimy coraz więcej rozwodów, rozbitych rodzin. Wylicza się wielorakie przyczyny takiej sytuacji (materialne, psychologiczne, społeczne, itp.). Zapewne nie są one bez znaczenia. Ale uważam, że jedną z głównych przyczyn dramatu rozpadu wielu małżeństw i rodzinnych dramatów jest zatrata poczucia sacrum sakramentu małżeństwa, jest brak życia tym sakramentem na co dzień. A nie żyjąc świadomością sakramentu małżeństwa małżonkowie jako rodzice nie nauczą tej świadomości swoich dzieci, które zakładają własne rodziny. Wystarczy popatrzeć ile czasu poświęca się na przygotowanie ceremonii ślubnej, wesela, a ile przygotowaniu się do liturgii sakramentu oraz do samego sakramentu.

Sakrament małżeństwa jest dla małżonków fundamentem ich wspólnego życia oraz ich wiary. Żyjąc tą prawdą na co dzień małżonkowie są dla siebie nawzajem świadkami miłości i wiary oraz wzajemnie podejmują zadania wynikające z ich małżeńskiego stanu i odpowiedzialność za ich realizację. Mówi o tym Jan Paweł II: „jak z sakramentu wypływa dar i zobowiązanie małżonków, ażeby co dzień żyli otrzymanym uświęceniem, tak też z tegoż sakramentu pochodzą łaska i moralny obowiązek przemiany całego ich życia”[13].

W roku wiary potrzeba więcej refleksji nad istotą sakramentu małżeństwa, refleksji samych małżonków (zapytanie się o świadomość sakramentu w codziennym życiu), refleksji w grupach parafialnych – chociażby w ramach spotkań Akcji Katolickiej w parafiach. Bądźcie tu animatorami takich spotkań dla małżonków, narzeczonych.

  1. Rodzina – miejsce przekazu wiary

Rodzice są pierwszymi nauczycielami wiary. Jan Paweł II powie wprost, że „posługa ewangelizacyjna rodziców chrześcijańskich jest swoista i nie do zastąpienia”[14]. To właśnie rodzice, żyjąc w żywej relacji z Bogiem, zaszczepionej w nich przez chrzest a pogłębionej przez sakrament małżeństwa, winni przekazywać tę prawdę swoim dzieciom. Uczyć je od samego początku, że wiara to nie przepisy, nakazy czy zakazy, ale autentyczna osobowa relacja z Bogiem. Rodzice winni tak przygotowywać dzieci do życia, aby każde odczytywało prawdę o swoim człowieczeństwie, jego godności oraz rozpoznawało żywą obecność Boga. To ma dokonywać się dzień po dniu, chwila po chwili. Codzienność oparta na Bogu i Jego prawie, rozmowach o Nim, odwoływanie się do Ewangelii, sumienia, modlitwa , którą dziecko widzi, słyszy i stopniowo się w nią włącza, przeżywanie świąt, okresów liturgicznych, to wszystko kształtuje umysł i serce dziecka i wprowadza w życie wiary.

Podstawową rolę odgrywa tu świadectwo życia rodziców. Same słowa, nakazywanie nie zdają egzaminu jeśli nie są potwierdzone postawą. Przypomniał o ty Benedykt XVI, kiedy w jednym ze swych przemówień powiedział, że „w procesie wychowania, a zwłaszcza w wychowaniu do wiary, które jest zwieńczeniem procesu kształtowania osoby i jego najwłaściwszym celem, główną rolę odgrywa w konkretnych sytuacjach świadek: staje się on punktem odniesienia w takiej mierze, w jakiej potrafi uzasadnić nadzieję, która go podtrzymuje w życiu i w jakiej sam żyje prawdą, którą głosi. Świadek nie wskazuje przy tym nigdy na siebie samego, ale na coś, czy raczej Kogoś większego od siebie, którego sam spotkał i którego niezawodnej dobroci doświadczył”[15]. Rodzice mają być świadkami żywej wiary dla swoich dzieci, które obserwując u nich autentyczną relację z Bogiem, same będą tej relacji szukać i uczyć się jej. Wtedy wiara nie będzie się im kojarzyć z rodzicielskim nakazem modlitwy, pójścia do kościoła, przystępowania do sakramentów, ale z czymś, co jest naturalne i niezbędne w życiu każdego człowieka.

Wychowanie religijne może być relacją dwustronną. Bo tak jak dzieci widząc przykład wiary swoich rodziców uczą się relacji z Bogiem, tak rodzice obserwując prostotę, nowość i świeżość relacji ich dziecka z Bogiem, mogą odświeżyć swoją postawę częstego zniechęcenia czy zakurzoną naleciałościami rutyny czy zaniedbań.

Kształtowanie postawy wiary to również zadanie pozostałych członków rodziny. Jan Paweł II podkreśla, że „wszyscy członkowie rodziny, każdy wedle własnego daru, maja łaskę i odpowiedzialny obowiązek budowania dzień po dniu komunii osób, tworząc z rodziny szkołę bogatszego człowieczeństwa. Dokonuje się to przez łaskę i miłość wobec dzieci, wobec chorych i starszych, poprzez wzajemną codzienną służbę wszystkich; poprzez dzielenie się dobrami, radościami i cierpieniami”[16]. Szczególną rolę odgrywają tu dziadkowie, którzy często mają bardzo duży wpływ na wychowanie religijne wnuków. Żyjąc razem z młodymi albo osobno, ale mając bliski kontakt nimi, poświęcają wiele czasu z wnukom, modlą się z nimi, prowadzą do kościoła, rozmawiają o Bogu, ukazują religijny wymiar życia, przekazują młodym religijne tradycje i pomagają je właściwie przeżywać.

  1. Świadectwo wśród rodzin

Rodzina żyjąca wiarą, pisał Jan Paweł II, „staje się głosicielką Ewangelii dla wielu rodzin oraz dla otoczenia, w którym żyje. […] To apostolskie posłannictwo rodziny jest zakorzenione w chrzcie świętym, a przez łaskę sakramentu małżeństwa otrzymuje nową moc dla przekazywania wiary, dla uświęcenia i przemiany współczesnego społeczeństwa”[17].

Małżeństwo wierne i trwałe, troszczące się o religijne wychowanie dzieci, uczestnicząca w niedzielnej Eucharystii, rodzina zaangażowana w religijne życie własne i parafii, jest światłem, nadzieją, a także wyrzutem dla innych rodzin. Jest to istotne dzisiaj, kiedy utwierdza się moda spędzania niedzieli w supermarketach – współczesnych sanktuariach.

Rodzina wyraża i pogłębia swą wiarę oraz daje świadectwo swej wiary przez zaangażowanie w apostolstwo parafialne, w liturgię, działalność charytatywną. Wiele rodzin odnajduje szczególne miejsce dla swej duchowej formacji i dla ewangelizacji w grupach, organizacjach i w ruchach religijnych (np. Akcja Katolicka). Spotykając się, modląc się wspólnie, wspierając się duchowo i materialnie, umacniają jedność w rodzinie i pomiędzy rodzinami. Kształtują też w sobie ducha gorliwego i wytrwałego apostolstwa. Jan Paweł II w adhortacji Christifideles laici pisał: „każdy chrześcijanin może i musi słowem oraz życiem głosić: Bóg cię kocha, Chrystus przyszedł dla ciebie […]. Synteza Ewangelii i codziennego życia będzie najwspanialszym i najbardziej przekonywującym świadectwem ludzi świeckich, że nie lęk, ale poszukiwanie Chrystusa i przylgnięcie doń decydują o stylu życia i wzrastaniu człowieka, o nowych sposobach egzystencji, bardziej zgodnych z ludzka godnością”[18]. Takiego świadectwa rodzin żyjących autentyczną wiarą dziś bardzo potrzeba. To świadectwo będzie przeciwwagą na lansowaną przez media i niektóre środowiska swobodę moralną w życiu małżeńskim i rodzinnym.

Rok wiary, który będziemy przeżywać, jest szczególną okazją i wyzwaniem dla chrześcijańskich rodzin, aby w nowy sposób przeżywać swą wiarę, pogłębiać ją i przekazywać następnym pokoleniom. W Porta fidei Benedykt XVI pisze: „Będziemy mieli okazję do wyznawania wiary w zmartwychwstałego Pana w naszych katedrach i kościołach całego świata; w naszych domach i rodzinach, aby każdy silnie odczuł potrzebę lepszego zrozumienia i przekazywania przyszłym pokoleniom odwiecznej wiary. […] Jednocześnie pragniemy, żeby świadectwo życia ludzi wierzących było coraz bardziej wiarygodne. Zwłaszcza w tym Roku każdy wierzący powinien ponownie odkryć treść wiary wyznawanej, celebrowanej, przeżywanej i przemodlonej i zastanowić się nad samym aktem wiary”[19].

Niech nasze rodziny będą miejscem celebrowania Roku wiary a wy, zaangażowani w działalność Kościoła bądźcie tego świadkami.

 

 

[1] Benedykt XVI, List apostolski w formie Motu proprio Porta fidei ogłaszający Rok wiary, Pallotinum 2012, 4; por. DCE 1.

[2] LR 2.

[3] KDK 48; por. FC 17.

[4] Jan Paweł II, List do Głów Państw na Międzynarodową Konferencję na temat Zaludnienia i Rozwoju w Kairze (19.III.1994), w: Posoborowe Dokumenty Kościoła Katolickiego o małżeństwie i rodzinie, t. II, red. K. Lubowiecki, Kraków 1999, s. 106-107.

[5] Benedykt XVI, Rodzina chrześcijańska wspólnotą wychowania i wiary (Rzym 6.06.2005), L’OR(pl) 26(2005)9, s. 31.

[6] FC 17.

[7] Benedykt XVI, Porta fidei, dok cyt., 10.

[8] Tamże, 14-15.

[9] FC 51.

[10] Tamże, 56.

[11] Tamże.

[12] Pius XI, Encyklika o małżeństwie chrześcijańskim Casti connubi, w: www.nonpossumus.pl/encykliki/Pius_XI/casti_connubi.

[13] FC 56.

[14] FC 53.

[15] Benedykt XVI, Rodzina chrześcijańska wspólnotą wychowania i wiary, przem. cyt., s. 32-33.

[16] FC 21

[17] FC 52.

[18] ChL 34.

[19] Benedykt XVI, Porta fidei, dok. cyt., 8, 9.

Related posts