Wrzesień 23, 2017

Ks. Prof. Tadeusz Borutka – Homilia dla PiS

28 XII 2012 r. Homilia podczas mszy św. z udziałem przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości

1 J 1, 5–2, 2; Mt 2, 13–18

„Wesołą nowinę, bracia słuchajcie, Niebieską Dziecinę ze mną witajcie” – śpiewamy w znanej wszystkim kolędzie. Dzisiaj dobrze wiemy, o jaką nowinę chodzi. „Panna nam powiła Boskie Dzieciątko”. Dzisiaj we wspólnocie Prawa i Sprawiedliwości bieżymy do groty betlejemskiej, by oddać pokłon Nowonarodzonemu Zbawicielowi. W tak wyjątkowej chwili są z nami panowie posłowie z panem Stanisławem Szwedem na czele, członkowie i członkinie partii, jej sympatycy oraz nasi duszpasterze. Serdecznie pozdrawiam panię poseł Beatę Szydło – viceprezesa Prawa i Sprawiedliwości.

Wróćmy jednak do tej nowiny sprzed dwóch tysięcy lat. W pierwszym czytaniu apostoł św. Jan tłumaczył adresatom swego listu mieszkającym w Azji Mniejszej, ale także nam współczesnym, że „Nowina, którą usłyszeliśmy od Jezusa Chrystusa i którą wam głosimy, jest taka: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności” (1 J 1, 5). Chrystus stał się nowym światłem dla świata. Rozświetlił swoim Boskim światłem najdalsze zakamarki ziemi i objął swym światłem serce każdego człowieka. On zwyciężył grzech, a na życie rzucił promień Ewangelii. Istotnie, wraz z Chrystusem przybyło na świat „prawdziwe światło, które oświeca człowieka” (J 1, 9).

Od nas – swoich naśladowców – wymaga, abyśmy nie ukrywali się w ciemnościach grzechu, ale postępowali zgodnie z prawdą i to jest najważniejsze. „Światło spojrzenia Jezusa – podaje Katechizm Kościoła Katolickiego – oświeca oczy naszego serca; uczy nas widzieć wszystko     w świetle Jego prawdy i Jego współczucia dla wszystkich ludzi” (2715). „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” – napominał chrześcijan św. Mateusz (Mt 5, 16).

Niestety, nie wszyscy mają odwagę iść za Chrystusem, za jego światłem, nie wszyscy mają dość determinacji, by   w Jego świetle żyć. Wielu wciąż ukrywa się w mrokach tego świata, pogrążając siebie i innych w jego ciemnościach. Coraz mniej Bożego światła w naszym życiu publicznym. Coraz więcej ludzi, którzy zgasili w swoim sercu płomień wiary i gaszą go w sercach ludzi, a przede wszystkim dzieci i młodzieży. Jest jakaś zmowa światowa przeciwko temu Światłu, które rozbłysło w Betlejem dwa tysiące lat temu. „Przyszło do swoich, a swoi Go nie przyjęli”.

Dobrze, że w tym niegościnnym dla Boga świecie pragniecie postępować za tym Światłem i w Jego blasku żyć i działać. Nie przychodzi wam to łatwo, wymaga to od was wielkiej konsekwencji i ofiary. Wystawia to was i waszych bliskich na próbę. A jest to próba trudna i wymagająca. Trzeba się często – nie tylko od święta – modlić i korzystać z sakramentów Kościoła, aby ją przejść zwycięsko.

W dzisiejszej liturgii patrzymy na króla Heroda, który „Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi”. To on nakazał „pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch” (Mt 13, 17). Wśród rzeszy tych męczeńskich młodzianków z woli Heroda miał się znaleźć sam Jezus! W całej historii ludzkości toczy się walka pomiędzy życiem a śmiercią, przebaczeniem a nienawiścią, pomiędzy miłością a egoizmem.

Wielu ludzi zdobywa władzę, nawet w sposób legalny, nie po to, by służyć, ale by dominować, by siebie wywyższyć. Takim władcą był Herod, który – kiedy czuł się zagrożony przez Jezusa, nowo narodzonego Króla żydowskiego – postanowił Go zgładzić. Św. Józef, ostrzeżony we śnie przez Anioła, uciekł z Maryją i Dzieciątkiem do Egiptu. Ofiarą okrutnych działań władcy byli betlejemscy mali chłopcy zabici przez jego siepaczy.

Dominacji silniejszych nad słabymi zdecydowanie przeciwstawia się Jezus Chrystus. On przypomina o godności każdego człowieka niezależnie od systemu politycznego, przynależności kulturowej, religijnej czy partyjnej. Dlatego Jego nauka głoszona przez Kościół dla wielu władców, tyranów i niektórych przywódców politycznych była   i jest niewygodna, wzbudza sprzeciw. Obecnie potężne koncerny medialne narzucają i propagują „kulturę śmierci”, która gwałtownie przeciwstawia się życiu. Świat zachodni i jego niektórzy zaślepieni przywódcy pozwalają, by w ich narodach budowane były nowe kliniki aborcyjne, a ludziom starym odbierane było życie.

Współcześni Herodowie nie szanują życia, dlatego rządzone przez nich kraje nie mają przyszłości. „Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości” – przestrzegał proroczo Jan Paweł II. Współcześni Herodowie niszczą też rodzinę, bezkrytycznie pochwalają rozwody     i uchwalają bardzo liberalne prawo.

Należycie do partii, która systematycznie i konsekwentnie staje w obronie zagrożonego życia. Nie ustępujcie z tak obranej drogi, budujcie cywilizację miłości, a nie śmierci. Macie rację, gdy nie godzicie się na propozycje legalizacji ustaw, które nie bronią życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Jeśli zachowacie wielkie pragnienie Boga, zdołacie uniknąć przeciętności i konformizmu, tak rozpowszechnionych w naszym społeczeństwie.

Obecnie rządzący robią bardzo wiele, aby utrzymać się przy władzy, i na razie im się to udaje. Nie liczą się ze społeczeństwem, stabilizacja w kryzysie polega na przerzucaniu kosztów na obywateli. A największym nieszczęściem jest to, że nie posiadają długofalowej strategii rozwoju. Ponadto obserwujemy niebezpieczne zjawisko zmierzające do wyparcia z życia politycznego realnych podmiotów, takich jak partie polityczne i opozycja.

Przed tym przestrzegał Jan Paweł II, który w encyklice Redemptor hominis zaznaczył, że istota państwa demokratycznego jako wspólnoty politycznej polega na tym, iż społeczeństwo, które ją tworzy, naród, jest panem własnego losu. Nie jest to urzeczywistniane wówczas, gdy zamiast sprawowania władzy przy moralnym współudziale społeczeństwa albo narodu jest ona narzucona przez określoną grupę wszystkim innym członkom tego społeczeństwa (nr 17).

Wobec tego konieczna jest bardzo poważna i merytoryczna dyskusja nad stanem Polski. Jednak zbudowanie systemu gospodarczego i nowoczesnego państwa, które umiałoby być suwerenne w warunkach integracji europejskiej, jest projektem niesamowicie trudnym. Potrzebni są kompetentni ludzie. W Polsce są kompetentni ludzie, tylko rzadko znajdują się na pierwszej linii w polityce. Także w opozycji są tacy.

Wasza partia powinna pokazywać wspólnie z innymi partiami, co trzeba robić w interesie Polski. Macie bardzo duży potencjał, ale musicie mieć wyczucie właściwego czasu i stylu. Ono jest równie ważne jak zawartość merytoryczna. Opozycja powinna pokazać nowe pokolenie, które w was jest, ale do tego potrzeba solidarności w działaniu, wzajemnego popierania, a nie niezdrowej konkurencji w obrębie własnego politycznego środowiska, wygrywania jakichś bliżej nieokreślonych celów. Potrzeba działania, a nie samozadowolenia z siebie. Niektórych opanował już błogi stan tzw. „świętego spokoju” stabilizujący ich życie, ożywiają się w okresie przedwyborczym, a potem znów pogrążają w błogim spokoju. Zaangażowanie polityczne wymaga wielu poświęceń i ciężkiej pracy oraz umiejętności bycia z drugimi i dla drugich.

Wpatrujemy się w Dziewicę trzymającą w swych ramionach Jezusa, którym pragnie obdarować wszystkich ludzi. I my, podobnie jak Ona, przyglądajmy się z uwagą wielkim rzeczom, których Bóg codziennie dokonuje w dziejach, i zachowujmy je w sercu. W ten sposób nauczymy się rozpoznawać w wydarzeniach życia codziennego nieustające działanie Bożej Opatrzności, kierującej wszystkim z mądrością i miłością. Niech na drogach naszego życia i służby społecznej „naszą pomocą będzie Pan i Stwórca”. Amen.

Related posts