Grudzień 17, 2017

Bp Tadeusz Rakoczy – Spotkanie Opłatkowe 2012

14 stycznia 2012 r. Spotkanie opłatkowe dla Akcji Katolickiej

1 Sm 9, 1–4.17–19; 10, 1a; Mk 2, 13–17

 

Umiłowani Bracia i Siostry! Czcigodni bracia w kapłaństwie. Drogie siostry i bracia w Chrzcie św. Rodzino apostolska zrzeszona w naszym Diecezjalnym Instytucie Akcji Katolickiej, w Parafialnym Oddziale w Hałcnowie     i zaproszeni goście.

Wszyscy uczestnicy i uczestniczki tej uroczystości         z okazji Bożego Narodzenia i tradycyjnego łamania się opłatkiem przy rodzinnym stole.

Od kilku tygodni rozbrzmiewa w Kościele i w świecie „dobra nowina” o Bożym Narodzeniu: „Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany” (Iz 9, 5). Te prorocze słowa Izajasza znajdują wypełnienie w opowieści ewangelisty Łukasza o wydarzeniu, które nie przestaje zadziwiać i budzić nadziei. Tamtej betlejemskiej nocy Maryja wydała na świat Dziecię, któremu nadała imię Jezus, a ponieważ nie było dla nich miejsca w gospodzie, urodziła Je w stajni      i położyła w żłobie na sianie. Narodziny Syna Bożego są największym darem dla człowieka, największą łaską, jaką można sobie wyobrazić, i największym ludzkim szczęściem. Radością tak wielką, że pragniemy i staramy się, by cudowność tych świąt i piękno tej podniosłej chwili oraz nadzieja, która przepełnia nasze serca, trwały jak najdłużej.

W tych właśnie dniach od lat tradycyjnie już co roku zbieramy się na spotkaniu opłatkowym w naszej wspólnocie Akcji Katolickiej. Piękna to tradycja i ogromnie się cieszę, że wszyscy dokładamy starań, by ją pielęgnować i podtrzymywać. Na ogromną radość z naszego dzisiejszego spotkania składa się również i to, że odbywa się ono właśnie tutaj, w parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny    w Hałcnowie, u stóp Matki Bożej Bolesnej, która jest równocześnie Matką naszej radości, światła i chwały.

Serdecznie witam wszystkich, którzy tu przybyli. Witam i pozdrawiam kapłanów, asystentów Akcji Katolickiej, z księdzem proboszczem i wikariuszem tej parafii oraz księdzem prof. prałatem Tadeuszem Borutką asystentem kościelnym na czele. Witam i pozdrawiam tutejszy Parafialny Oddział Akcji Katolickiej, który tak cenimy za działania z wielką gorliwością. Witam Zarząd Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej z prezesem Andrzejem Kamińskim. Witam członków Diecezjalnej Rady tegoż Instytutu oraz ich współmałżonków, których obecność nadaje szczególnie rodzinny charakter temu świątecznemu spotkaniu.

Witam także przedstawicieli władzy samorządowej      z panem prezydentem Jackiem Krywultem na czele oraz posłów na Sejm RP, a zarazem członków Akcji Katolickiej – panów Stanisława Szweda i Jacka Falfusa. Równie serdecznie witam i pozdrawiam sympatyków oraz dobrodziejów naszego Stowarzyszenia, a także wszystkich zaproszonych gości.

Podczas dzisiejszej liturgii wysłuchaliśmy z należną uwagą fragmentu Ewangelii o powołaniu Lewiego, syna Alfeusza, inaczej mówiąc Mateusza. A potem Jezus nawiedził jego dom i razem z celnikami oraz grzesznikami brał udział w uczcie. Niektórym się to nie podobało i dlatego pytali: „Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?”. Na te wątpliwości Jezus odpowiedział: „Nie zdrowi potrzebują lekarza, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mk 2, 13–17).

Słowa te utwierdziły uczestników uczty w przekonaniu, że nic ich nie może oddzielić od Chrystusa. Nawet ich grzechy. Jakież to pocieszające także dla nas. Jeśli komuś z nas zdaje się, że jesteśmy grzeszni i niegodni spotkania z naszym Panem, niech obudzi w sobie serdeczną ufność, bo właśnie dla grzeszników przygotowane jest miejsce przy stole Chrystusa. To nie my zasłużyliśmy sobie na to miejsce, ale sam Jezus je dla nas przygotował, bowiem nie przyszedł „powoływać sprawiedliwych, ale grzeszników”.

Pan przyjmuje grzeszników i wzywa ich do Siebie.      Z powołania Lewiego płynie głęboka lekcja, że i my mamy podchodzić do grzeszników tak, jak podchodził do nich Chrystus. Nie to jest ważne, czy ktoś jest, czy nie jest grzesznikiem. Ważne jest jedno: grzesznik to też człowiek i Chrystus pragnie jego zbawienia. Ta prawda dotyczy wszystkich ludzi wierzących, ale w sposób szczególny odnosi się do zaangażowanych w apostolskie życie i działanie. Świętość Chrystusa jest nieskończenie większa od naszej grzeszności.

Historia Akcji Katolickiej rozjaśniona jest przykładem wielu świętych i błogosławionych. Oby nadal promieniowała miłością do Chrystusa i wyróżniała się wrażliwością na ludzi grzesznych, prowadziła ich do nawrócenia, przywracała nadzieję na zbawienie. Nasze czasy potrzebują świeckich, pragnących dawać świadectwo nadziei, a „nadzieja – pisał św. Paweł – zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego” (Rz 5, 5). To wyzwanie podejmujecie wy aktywni członkowie Akcji Katolickiej jako świadkowie Ewangelii w różnych środowiskach, pamiętając o tym, że „obowiązek i prawo do apostolstwa otrzymujecie na mocy samego zjednoczenia    z Chrystusem-Głową. Wszczepieni bowiem przez chrzest w Ciało mistyczne Chrystusa, utwierdzeni mocą Ducha Świętego przez bierzmowanie, jesteście przeznaczeni przez samego Pana do apostolstwa” (DA 3).

„Obowiązek i prawo” to ważne słowa. Członkowie Akcji Katolickiej mają obowiązek i prawo nieść Ewangelię, świadczyć o jej aktualności. I to właśnie przypomniał papież Jan Paweł II polskiej Akcji Katolickiej zgromadzonej na swojej pierwszej pielgrzymce w Rzymie 26 kwietnia 2003 roku: „Trzeba jednak, abyście pamiętali, że ten obowiązek, to zaszczytne zadanie możecie wypełnić jedynie    w oparciu o Chrystusa. Akcja Katolicka nie może się ograniczyć jedynie do działania w społecznym wymiarze Kościoła. Jeśli ma być szkołą, wspólnotą formacji świeckich gotowych przemieniać świat w oparciu o Ewangelię, to musi kształtować swoją własną duchowość. A jeśli ma przemieniać rzeczywistość w oparciu o Chrystusa, to ta duchowość winna się zasadzać na kontemplacji Jego oblicza”.

Jak dobrze wiecie, tegorocznym hasłem pracy duszpasterskiej są słowa: „Kościół domem i szkołą komunii”. Pochodzą one z listu apostolskiego Jana Pawła II Novo millennio ineunte, w którym czytamy: „Czynić Kościół domem i szkołą komunii: oto wielkie wyzwanie, jakie czeka nas w rozpoczynającym się tysiącleciu, jeśli chcemy pozostać wierni Bożemu zamysłowi, a jednocześnie odpowiedzieć na najgłębsze oczekiwania świata”. To papieskie wołanie o krzewienie „duchowości komunii” wyjaśnia podstawowy sens słowa communio, które odnosi się do zjednoczenia z Bogiem przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. Należy bardziej docenić wspólnotę. To w niej człowiek częściej kieruje wzrok ku bliźniemu, a mniej skupia się na samym sobie. Przestaje dążyć do realizacji wyłącznie własnych celów, a zaczyna spełniać pragnienia innych. Ujawnia mu się wówczas głębszy sens życia i zostaje obdarowany większą radością. We wspólnocie łatwiej spotkać Boga.

Najprościej mówiąc, chodzi o większe zadomowienie wiernych w Kościele i większe udomowienie Kościoła. Tym razem chcemy skupić się, w oparciu o Słowo Boże, na ewangelijnym braterstwie ludzi. Pragniemy odnowić w duchu Ewangelii relacje między pasterzami, prezbiterami, diakonami, osobami życia konsekrowanego i wiernymi świeckimi. Chcemy tworzyć lub ożywiać w naszych wspólnotach struktury komunijne jako narzędzie dane Kościołowi po to, by wszyscy, którzy do niego należą, brali odpowiedzialność za jego autentyczny kształt i byli świadomi tego, że przekaz wiary jest misją całej wspólnoty wierzących. Odpowiedzialność tę można ponosić jedynie wtedy, gdy uznajemy, szanujemy i kochamy Kościół. Dzięki niej możliwe jest pełniejsze realizowanie przez wiernych ich powołań, darów, talentów i charyzmatów. Całe to bogactwo ma służyć budowaniu tu i teraz Królestwa Bożego.

Duchowość komunii, jak ją rozumie Kościół i co wyrażał z wielką mocą i głębią błogosławiony Jan Paweł II, to osobowe otwarcie się na Boga, przyjęcie postawy zawierzenia Stwórcy, kontemplacji Boga. Komunia człowieka    z Bogiem niesie wielką szansę ożywienia braterstwa wszystkich chrześcijan oraz wzbudzenia w nich gotowości do współpracy z ludźmi dobrej woli. Bez przyjęcia tych postaw przez wiernych trudno tak urzeczywistniać Kościół, aby był domem dla swych dzieci i szkołą jedności dla świata, bowiem „Kościół to nie tylko dom z kamieni i złota”, jak śpiewamy w pieśni zaproponowanej na najbliższe trzy lata pracy formacyjnej, ale „Kościół żywy i prawdziwy to jest serc wspólnota”. Kościół stanowią osoby powiązane ze sobą miłością, wiarą i nadzieją.

I wy, członkowie Akcji Katolickiej rośniecie w świadomości na czym polega przynależność do Kościoła. Papież Pius XI mówił, że nie tylko należą oni do Kościoła przez sakrament chrztu świętego, ale też są Kościołem. Trzeba więc także zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności za Kościół. Wiemy, że dzisiaj często krytykuje się Kościół, odziera się go z nadprzyrodzoności, oddziela od Chrystusa. Sprowadza się Kościół do wymiaru instytucjonalnego, traktuje się go jako sprawę prywatną i zarzuca mu zbytnie upolitycznienie i mieszanie się w sprawy społeczne. Wciąż trwa walka o zepchnięcie Kościoła do „zakrystii”, na margines życia społecznego.

Stwierdzenie „Chrystus tak, Kościół nie” staje się ostatnio dość popularne. Wyczuwamy w nim pewną hipokryzję, a już na pewno brak zrozumienia, czym jest Kościół, że jest nierozłącznie związany z Osobą Jezusa Chrystusa; w końcu to On sam jest jego Założycielem (Mt 16,18). Odrzucenie Kościoła polega na postrzeganiu go wyłącznie jako organizacji. A przecież Kościół to nie tylko biskupi, prezbiterzy, ale to wszyscy ochrzczeni i promieniujący ta największą wartością na innych w imię Trójcy Przenajświętszej. Jezus powiedział, że „tam, gdzie dwaj lub trzej zbierają się w imię moje, jestem pośród nich” (Mt 18, 20). Spodobało się Bogu zbawić człowieka we wspólnocie, bo do wspólnoty człowiek został stworzony. Zaprzeczając tej prawdzie, kwestionujemy dzieło i zamiar samego Boga. Mówiąc „Chrystus tak, Kościół nie”, ludzie popadają w sprzeczność. Istotą Kościoła nie jest jego zewnętrzna organizacja, ale to, że ustanowił go sam Chrystus i posłał nam Ducha Świętego, by ożywiał Kościół i go prowadził. „Nie możemy nie mówić o tym cośmy widzieli i słyszeli” – deklarowali Apostołowie w obliczu prześladowania i grożącej im śmierci.

Kiedy myślimy i mówimy o Kościele, zawsze jego postacią centralną będzie Jezus Chrystus, który jest ponad Kościołem, jest w centrum, jest najważniejszy. Nie da się oddzielić Chrystusa od Kościoła i Kościoła od Chrystusa. A jednak Kościół i Jezus Chrystus to nie to samo, bo On jest Panem Kościoła, jest jego fundamentem i miarą. Patrząc na zło i błędy ludzi Kościoła, pytamy się: „Jak się powinno patrzeć na Kościół święty?”. Czy krytycznie, i czy o tym mówić, czy milczeć? Co to znaczy być autentycznie zaangażowanym w życie Kościoła?

Wiemy, że chrześcijanin powinien kochać Kościół, co zakłada przede wszystkim poznawanie i miłowanie Chrystusa. Święci cierpieli i walczyli o to, by Kościół nie zeświecczał, by nie nabierał cech politycznych czy tylko społecznych. Święty Ignacy odkrył coś bardzo ważnego, mianowicie, że trzeba wszystkie siły oddać w służbie Kościoła, ale pod kierunkiem papieża rzymskiego. I wszystko będzie tej zasadzie podporządkowane. Chodziło tu o pomoc Kościołowi w najtrudniejszych momentach i w tak istotnych dla Kościoła misjach. Jeśli kocham Kościół powszechny, czuję się za niego odpowiedzialny, cieszę się z rozwoju chrześcijaństwa. Kocham Kościół powszechny, to znaczy, że kocham także Kościół lokalny, danej diecezji, parafii, tak jak kocham rodzinę. Jeśli kocham, nie mogę stać na uboczu, zależy mi, rzeczywiście dokładam starań. Jest to zarazem miłość do Osoby Chrystusa.

Co to znaczy kochać? Kiedy nasza chrześcijańska miłość Boga i bliźniego będzie dojrzała, autentyczna? Gdy będę brał człowieka takiego, jakim jest, z jego brakami      i wadami. Nie ma ludzi idealnych. Ale gdy kocham, z tej miłości ma się odrodzić to, co zostało zaniedbane. Moja miłość ma kształtować dobro w drugim człowieku. Jestem za niego odpowiedzialny. Przenieśmy to na sytuację Kościoła. Prawdziwa miłość będzie się wyrażała w dążeniu do jego odnowy. Dlatego tak ważne jest poznawanie nauki o Kościele, oraz dorobku Soboru Watykańskiego II. Tak odkryjemy istotę Kościoła, pomnożymy swoją miłość do niego.

To Akcja Katolicka powinna przyczynić się do właściwego zrozumienia tajemnicy Kościoła. Winna ukazywać komunię Kościoła jako dzieło Ducha Świętego i umacniać ducha ekumenizmu, pomagać w odkrywaniu własnego miejsca w Kościele, pogłębiać zaangażowanie i współodpowiedzialność za Kościół. Kościołowi potrzebna jest Akcja Katolicka, potrzebni są ludzie, którzy nie traktują wiary jako sprawy prywatnej, mają odwagę, by nieść zaczyn Ewangelii w rzeczywistość relacji międzyludzkich, w działalność instytucji, nie wahają się także ukazywać wartości takich wymiarów bytu jak życie wewnętrzne i milczenie, wartość życia i godność człowieka, odpowiedzialność i wychowanie, bezinteresowność i służba, powściągliwość i braterstwo, nadzieja na przyszłość i umiłowanie życia.

Siostry i Bracia, dedykuję Wam słowa błogosławionego Jana Pawła II: „Akcjo Katolicka, nie lękaj się. Należysz do Kościoła i mieszkasz w sercu Boga, który nie przestaje kierować twoich kroków ku doświadczeniu nieprzemijającej i niezrównanej nowości Ewangelii”. Nasze czasy potrzebują świeckich, pragnących dawać ludziom – tak często ulegającym przeróżnym złudzeniom – świadectwo nadziei, która nie zawodzi. Niech światło betlejemskiej nadziei prowadzi nas wszystkich po nieznanych drogach rozpoczętego 2012 roku. I niech Matka Kościoła ukazuje nam oblicze swego Syna i naszego Odkupiciela. Amen.

 

Related posts