Wrzesień 23, 2017

Ks. Prof. Tadeusz Borutka – XIV Rajd AK

10 czerwca 2012 r . Groń Jana Pawła II

Rdz 3, 9-15; 2 Kor 4, 13-5,1; Mk 3, 20-35

 

Jest już prawie początek lata. Niedługo rozpoczną się wakacje. Wkrótce zaludniają się górskie szlaki, jeziora, rzeki i nadmorskie plaże. A my zgromadziliśmy się w tym wyjątkowym miejscu jakim jest ta Magurka, by uczestniczyć w XIV juz rajdzie im. śp. Stefana Zubera i Stanisława Chuchera. Centralnym jego punktem jest Msza św., którą sprawujemy za zmarłych członków i asystentów Akcji Katolickiej, a w s sposób szczególny za zmarłego Stefana i Stanisława.

Patrząc na te łąki, lasy, strumienie, źródła i wznoszące się ku niebu szczyty, wszyscy odczuwamy pragnienie, by dziękować Bogu za Jego wspaniałe dzieła i wsłuchując się w głos przyrody słowami modlitwy wyrazić zachwyt, jaki wzbudza w nas to piękno, przepełniające nasze serca poczuciem nieskończoności i skłaniające myśli ku temu, co wzniosłe, wielkie i bez kresu, ku Twórcy tego piękna, które może nam dać jakieś wyobrażenie o Jego pięknie, bo przecież – jak czytamy w Księdze Mądrości – wielkość i piękno stworzeń pozwala przez analogię poznać wielkość i piękno ich Stwórcy (por. Mdr 13, 3-5).

Jakże piękny jest Bóg, skoro tak piękna jest ta ziemia! Ile razy uczestniczymy w naszym rajdzie, zawsze doświadczamy szczególnego piękna tej naszej krainy, tak bogatej w przecudowne krajobrazy. Człowiekowi niezmiernie potrzebne jest to piękno – nic więc dziwnego, że latem i zimą ciągną tutaj ludzie, by odpocząć, by odnaleźć siebie w obcowaniu z przyrodą, odzyskać siły w zdrowym wysiłku fizycznym, w marszu, w podejściu, we wspinaczce, w zjeździe lub biegu na nartach.

Pamiętacie może jeszcze tę piosenkę Elżbiety Adamiak do słów Jerzego Harasymowicza W górach jest wszystko, co kocham? Zaprawdę wszystko! I stworzenie,     i Bóg. I natura, i człowiek. I piękno, i najpiękniejsze uczucia. Najwyższy zachwyt i najniższa pokora. „Mądrość – / Dzieło zdjęte z gór”… Wszystko! I po to wszystko, by znaleźć to wszystko i doświadczyć tego wszystkiego przybywają w góry ludzie.

W górach tkwi ożywcza moc, pomagająca człowiekowi „odzyskać siły w zdrowym wysiłku fizycznym: marszu, w podejściu, w wspinaczce, w zjeździe narciarskim”, i że w górach można naprawdę odpocząć, to znaczy – jak mówił za Norwidem – „począć na nowo“.

Kiedyś na Groniu Jana Pawła II na ołtarzu polowym, który tam zbudowano, wypisano słowa: „Jest nas troje: Bóg, góry i ja”. Piękne to słowa, ale dzisiaj można je nieco zmienić, dzięki czemu staną się może jeszcze piękniejsze: „Jest nas wielu: Bóg, góry i my”. Przyszliśmy tutaj, by sobie jeszcze raz uświadomić, że nie jesteśmy sami, że On jest z nami, i przyszliśmy, by Go uwielbić, oddać Mu hołd i okazać Mu wdzięczność; przyszliśmy, by potwierdzić, że nie zgubiliśmy Go i nie zgubiliśmy do Niego drogi.

I my doświadczamy dzisiaj tego misterium fidei sprawując tę Eucharystię w plenerze, pośród drzew i traw, na górze, tuż pod niebem, na tym ołtarzu świata, i wysłuchując Bożego Słowa, które kształtuje nasze myśli i pobudza naszą wolę – jeśli jesteśmy zdolni je przyjąć.

Ewangelia co dopiero odczytana wzywa nas do uczciwości w życiu i ofiarności. Jezus gani uczonych w Piśmie, którzy są pełni sprzeczności i pozorów. Ale Jezus chwali prostolinijność i szczerość. Z podziwem patrzy na ubogą wdowę, która niczego nie ukrywając, nie wstydząc się swojej nędzy, wydobywa ostatni grosz, by go wrzucić do skarbony. Chwali jej szczerość i hojność. Na zawsze pozostaną Jego słowa skierowane do niej: „Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś Se swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie”.

Wkrótce rozpoczniemy Rok Wiary, obyśmy potrafili być w wirze jak uboga wdowa. Obyśmy z zaufaniem, szczerze i hojnie otwierali nasze serca przed Panem. Obyśmy w tym duchu angażowali się w budowanie Kościoła w naszych sercach, domach, wszędzie. Obyśmy umieli w takim duchu angażować się w rozwój naszego stowarzyszenia, które jest w służbie Kościoła.

Przypominamy dzisiaj tę fundamentalną prawdę o Kościele, bo jest on dobrem wspólnym dla wszystkich ludzi. Jest on naszym domem. Jest dla nas. Jest on otwarty dla wszystkich szukających sensu życia, pragnących ocalić swój los, szukających drogi prowadzącej do nieba, czyli do ostatecznego celu. Nie ma Chrystusa bez Kościoła, i nie ma Kościoła bez Chrystusa. Powinniśmy żyć na co dzień tą prawdą, bo jakże często karmieni jesteśmy zdeformowanymi, niepełnymi wyobrażeniami i sądami o Kościele, podkreślającymi tylko słabości jego sług, a nie oddającymi całej rzeczywistości i potrzeby Kościoła dla każdego człowieka.

Wspólnocie Kościoła od samego początku towarzyszyła i nadal towarzyszy Matka Jezusa. Stojąc pod krzyżem umierającego na nim Syna, obok młodego apostoła Jana, usłyszała słowa: „Niewiasto, oto syn Twój” (J 19, 26). W sercu Matki Jezus zostawił swoją miłość do Jana i do wszystkich swoich uczniów – do nas wszystkich. Również Jan usłyszał słowa: „Synu, oto Matka twoja”. W ten sposób w sercu Jana i nas wszystkich Jezus zostawił swoją miłość do Matki. „I od tej godziny – jak czytamy w Ewangelii – uczeń wziął Ją do siebie” (J 19, 27).

Historia Kościoła to również wzruszająca historia obecności Maryi w życiu i pobożności uczniów Jej Syna. Wierzą oni głęboko, że Wniebowzięta Pani uczestniczy w trudach ich ziemskiego pielgrzymowania i wstawia się za nimi u tronu Najwyższego. Prośmy Matkę Najświętszą, która przewodzi nam w wierze, aby umacniała nas na drogach naszego życia i wypraszała, byśmy Jej Syna słuchali. Amen.

Related posts