Słowo Księdza Asystenta na grudzień

Drodzy Państwo!

W dobie internetu i telefonu komórkowego zanika nasz tradycyjny sposób komunikowania się, nawet z okazji świąt nie wysyłamy już tradycyjnych listów czy kartek,względnie znacznie ograniczyliśmy ten dawny miły obyczaj. Przyznam, że lubię otrzymywać tego rodzaju korespondencję, choć sam ją trochę zaniedbuję.

Korzystam zatem z okazji, by skierować do Was, drodzy zrzeszeni w Akcji Katolickiej, kolejny mój list, który jest wyrazem mojej miłości do Was, tęsknoty za naszymi spotkaniami, a także wdzięczności za Wasze trwanie w naszym stowarzyszeniu. Nie ukrywam, że celem tego listu jest także pobudzanie Was do formacji duchowej i intelektualnej. Korzystam także z tej okazji, by Zarządowi serdecznie podziękować za wysłany do Was list z prośbą o kontynuowanie naszych zadań w miarę aktualnych możliwości.

Na początku tego miesiąca spotykamy się ze św. Mikołajem. To on kieruje do nas przesłanie o świętości, czyli otwarciu się na spotkanie z Chrystusem, który wciąż nas nawiedza. Świętość nie wyszła z mody, wręcz przeciwnie, z upływem czasu jaśnieje coraz bardziej i wyraża odwieczne ludzkie dążenie do Boga. Podobnie jak wszyscy heroiczni świadkowie Bożej Opatrzności, św. Mikołaj był człowiekiem bezgranicznego zaufania Bogu. W nim samym i w jego życiu, w jego działalności i w jego posługiwaniu Opatrzność Boża oraz ojcowska i poniekąd macierzyńska Dobroć Boga znalazły pełne, najjaśniejsze, najczystsze odbicie.

Św. Mikołaj umiał stawać się „opatrznością” dla innych, obdarowywać potrzebujących, dzielić się z innymi tym, co posiadał, i posługiwać im. Oddał się w niepodzielną służbę Bogu oraz człowiekowi i w całym swoim życiu pozostawał wierny wezwaniu Chrystusa: „Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6, 33).

Św. Mikołaj zasłynął po prostu z dobroci. Pozostała po nim pamięć, że dobro czynił w sposób specjalny, bez rozgłosu, dyskretnie, bez afiszowania się i szukania własnej chwały. Starał się działać anonimowo, nie pokazując, że to on świadczy dobro.Był przekonany, że człowiek, który się dzieli, nigdy nie będzie biedny, zyska nadzwyczajne bogactwo duchowe, posiądzie radość dzielenia się z bliźnimi, uszczęśliwiające pragnienie, aby nigdy nie było nikogo, komu zabraknie chleba.

Z okazji liturgicznego wspomnienia św. Mikołaja zróbmy niespodziankę swoim bliskim, ofiarując im skromny dar. Nie zapominajmy o dzieciach, które z taką tęsknotą czekają na ten wyjątkowy dzień. Spróbujmy dotrzeć do nich z jakimś nieprzesadzonym podarunkiem! Przywróćmy w ich świadomości właściwy obraz św. Mikołaja, który nie ma nic wspólnego z Dziadkiem Mrozem czy Kominiarzem i całym tym merkantylnym zamętem! Brońmy chrześcijańskiej i jednocześnie wielowiekowej polskiej tradycji.

W Adwencie powracają do nas raz po raz słowa Archanioła Gabriela: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami” (Łk 1, 28). Wsłuchując się w słowa radosnego pozdrowienia, skierowanego przez Archanioła Gabriela do Najświętszej Maryi Panny, pragnę zwrócić uwagę na niezwykły wymiar tajemnicy, jaką będziemy przeżywać 8 grudnia. Jest to tajemnica człowieka, który otwiera się na działanie Boga i doświadcza w swoim życiu Jego bliskości.

Maryja, jak mówi dogmat o Jej Niepokalanym Poczęciu, ogłoszony 8 grudnia 1854 roku przez papieża bł. Piusa IX, dostąpiła szczególnej łaski wolności od grzechu pierworodnego. Stało się to ze względu na Syna Bożego, którego miała porodzić. Bliskość Boga dodała Maryi odwagi do przyjęcia woli Bożej, aby została Matką Syna Bożego.

Zapewnienie Anioła, wyrażone słowami „Pan z Tobą”, było potwierdzeniem, że Bóg, gdy powierza człowiekowi zadanie do spełnienia, nie pozostawia go samego, nie obciąża zadaniem ponad siły. Bóg przez swego posłańca dodał Maryi odwagi: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” (Łk 1, 30). Tylko Bóg może obronić człowieka i zagwarantować mu bezpieczną przyszłość. Tam, gdzie jest obecny Bóg, człowiek nie musi bać się zła. Maryja, przyjmując tajemnicę bycia Matką Syna Bożego, stała się także świadkiem obecności i bliskości Boga w życiu człowieka. Ta obecność napełnia ludzi radością i pozwala odważnie patrzeć w przyszłość.

Niepokalana, którą czcimy 8 grudnia, jest znakiem wielkiej mocy Boga, który posługuje się słabymi ludźmi. Uczy pokornej i ufnej rozmowy z Bogiem, zachęca do przyjęcia woli Bożej. Zwiastowanie, które kontemplujemy, pomaga rozpoznać obecność Boga i odpowiedzieć dojrzałym fiat(‘niech mi się stanie’) na Jego propozycję. Przypomina, że Bóg wspiera swoją łaską każdego człowieka pełniącego Jego wolę, udziela mu wielkodusznie i szczodrze daru swej bliskości i zażyłości, napełnia jego serce radością i miłością.

Oto najważniejsze przesłanie dla nas, członków Akcji Katolickiej: obyśmy się nie bali realizowania na co dzień woli Bożej z taką ufnością, z jaką realizowała ją Najświętsza Maryja Panna, bowiem to właśnie Najświętsza Maryja Panna uczy nas, jak należy wypełniać wolę Bożą w naszymżyciu codziennym, z jaką skromnością i oddaniem się Bogu. W tym dziele jest pokorna, czysta, radosna i konsekwentna. Jej „tak” znaczy „tak”, a „nie” znaczy „nie”. Obyśmy Ją w tym skutecznie naśladowali.

Już w przedostatnim dniu listopada rozpoczniemy nowy okres liturgiczny, który nazywamy Adwentem. Ks. Janusz Pasierb, mój ulubiony teolog i pisarz, nazwał ten okres „czasem otwartym”. W tym czasie Bóg otwiera dla nas niebo, które zostało zamknięte przez grzech Adama. Znamy zapewne piękną pieśń adwentową, która potwierdza tę prawdę: „Grzechem Adama ludzie uwikłani,/ wygnani z raju wołali z otchłani, / spuśćcie niebiosa deszcz na ziemskie niwy / I niech z obłoków zstąpi sprawiedliwy. / Błąkał się człowiek wśród okropnej nocy. /Bolał i nikt go nie wspomógł w niemocy, / póki nie przyszła z wiekami żądana / zjudzkiej krainy Panna powołana”.

Trafnie Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział niegdyś, że: „Adwent jest przygotowaniem do wielkiej radosnej odmiany. Miarą Adwentu w każdym z nas jest postęp wewnętrzny, postęp duchowy człowieka. Trzeba, abyśmy nasz tegoroczny Adwent mierzyli również tą miarą. Trzeba, abyśmy do tego postępu przykładali się całym sercem. Trzeba, abyśmy szukali oczyszczenia w Sakramencie Pokuty i umocnienia w Eucharystii”. To uniwersalne przesłanie dotyczy każdego Adwentu, jest aktualne rok po roku.

Niech ten wyczekiwany przez nas i powszechnie lubiany czas będzie poświęcony Panu Bogu poprzez wytężoną modlitwę, udział w tradycyjnych roratach i spowiedzi świątecznej. Brońmy się przed zeświecczeniem tej pięknej polskiej tradycji, jaka wiąże się z nadchodzącymi świętami. Nie ulegajmy komercjalizacji tych świąt, nie gońmy za prezentami i ozdobami świątecznymi, zachowujmy zdrowy dystans do tego, z czym spotykamy się w tym czasie w sklepach i na ulicach. Świat zupełnie pogubił się, można powiedzieć, że zgubił Boga i przeżywa te święta bez Niego. My musimy trzymać się Chrystusa, mocno stać przy nim, bo bez Niego nic nie znaczą nawet najbogatsze święta.

Dzisiaj, w nowoczesnej kulturze konsumpcyjnej, dąży się do usunięcia symboli chrześcijańskich z obchodów świąt Bożego Narodzenia. Toteż wszyscy musimy starać się pojąć w pełni wartość tradycji bożonarodzeniowych, które należą do dziedzictwa naszej wiary i naszej kultury, aby je przekazać następnym pokoleniom. Zwłaszcza wtedy, gdy widzimy ulice i place miast udekorowane mieniącymi się lampkami, słyszymy w tysiącach miejsc grane i śpiewane kolędy, pamiętajmy o tym, że te światła, muzyka i śpiewy kierują naszą myśl ku innemu światłu, niewidocznemu dla oczu, ale oczywistemu dla serca. Kiedy je podziwiamy, kiedy zapalamy świeczki w kościołach albo lampki przy żłóbkach czy na choinkach, w domach, niech nasze serce otwiera się na prawdziwe światło duchowe, dar dla wszystkich ludzi dobrej woli. Bóg, który narodził się w Betlejem z Maryi Panny, jest autentyczną „Światłością” naszego życia!

Pisał ongiś Adam Mickiewicz: „Na próżno Chrystus rodzi się w żłobie, / Jeśli się nie narodzi w Tobie”. Jeśli chcemy się prawdziwie radować z narodzenia Pana, jeśli chcemy, aby ten dzień był dla nas prawdziwie radosny, trzeba otworzyć Mu swoje serce i przyjąć Go w Komunii Świętej. Tak często w święta śpiewamy: „Nie było miejsca dla Ciebie / w Betlejem w żadnej gospodzie / i narodziłeś się, Jezu / w stajni, w ubóstwie i chłodzie”. Oby się to nie powtarzało z naszej winy.

Jakże pięknie pisała Zofia Kossak-Szczuckaw przywoływanym przez mnie poetyckim cyklu kalendarzowym zatytułowanym Rok polski: obyczaj i wiara wydanym na emigracji w 1955 roku: „Polska przeżywa głęboko radość nocy betlejemskiej, łącząc po swojemu stare wierzenia z nowymi. Wilia, wieczerza o charakterze sakralnym, jest tak mocno związana z nami uczuciowo, że w oczach wielu Polaków przesłania właściwe święto. Staje się treścią, miast wstępem. (…) Kulminacyjnym momentem wieczerzy jest dzielenie się opłatkiem, zbliżające oddalonych, łączące umarłych z żywymi. Wyciągnięta dłoń z okruchem chleba sięga poza rzeczywistość.Siano rozesłane na stole przywodzi na myśl Stajenkę. Siano to po wieczerzy zostanie rozdane żywinie, wcześniej zaś posłuży do wróżb krótkiego czy sędziwego życia, zależnie od długości źdźbła wyciągniętego spod obrusa.Jedno miejscewolne, niezajęte przez nikogo, tradycja zostawia dla „zagórskich panów”. Ktokolwiek zajdzie w dom polski w święty, wigilijny wieczór, zajmie to miejsce i będzie przyjęty jak brat. Raz do roku, w ciągu paru godzin, społeczeństwo uświadamia sobie przez tenzwyczaj, jakim rajem byłby świat, gdyby prawa wigilijnej wieczerzy rządziły nim stale” (s. 52).

W nocy –pisze dalej Zosia Kossak-Szczucka –„Kościół przepełniony ludźmi otacza łuna blasku i mgła oparu bijącego z ośnieżonych ciał. Dzwony biją. Płyną chóralnie śpiewane kolędy.Stary czy młody, wierzący czy obojętny religijnie –gdzież jest Polak, dla którego melodie: Bóg się rodzi, Wśród nocnej ciszy, W żłobie leży–nie stanowiłyby części własnej duszy? Zrosły się one nierozerwalnie z polskością, której są wykwitem, a mogą być słusznie dumą.Każdy naród chrześcijański posiada swoje pieśni bożonarodzeniowe, nigdzie jednak nie wyrosła ich podobna mnogość, nigdzie też nie są równie bezpośrednie i tkliwe” (s. 53).

Dobrze wiemy, jak piękne i wzruszające są kolędy, które tradycja wszystkich narodów oplotła wokół Bożego Narodzenia! Ileż w nich głębokich myśli, a nade wszystko jak wiele czułej radości skierowanej do tego Bożego Dzieciątka, które w Świętą Noc przyszło na świat! Jeśli choć raz, w dzieciństwie, kolęda zapadnie w duszę Polaka, towarzyszyć mu będzie zawsze i wszędzie, oderwie go od nędzy i codziennej szarości, przeniesie w inne światy, na obczyźnie da wrażenie ojczyzny – napisała Hanna Szymanderska. O kolędach równie pięknie pisał Adam Mickiewicz: „Nie wiem, czy jaki inny kraj może się pochlubić zbiorem podobnym do tego, który posiada Polska… Mówię o zbiorze Kantyczek… Uczucia w nich wypowiedziane, uczucia macierzyńskie, gorliwej czci Najświętszej Panny dla Boskiego Dzieciątka, są tak delikatne i święte, że tłumaczenie prozą mogłoby je spospolitować. Trudno by znaleźć w jakiejkolwiek innej poezji wyrażenia tak czyste, o takiej słodyczy i takiej delikatności”. Śpiewajmy więc chętnie i często kolędy nie tylko w kościołach, ale przede wszystkim w naszych domach. Nie ograniczajmy się tylko do ich słuchania!

Dalej Zofia Kossak-Szczucka pisze: „Padają do stóp Maryi, trzymającej na ręku Dzieciątko:Czymże Ci się odpłacimy, cóż Tobie za to oddamy?Toć zawdzięczyć, byś na miazgę nas zbił, nie zdołamy, więc na jakie stanie nas podarki, Panie,Takieć dajemy…Wzruszeni i szczęśliwi, w pełnym zrozumieniu dobrowolności ofiary, użalają się słowami znanej kolędy beskidzkiej:«Tam Ci w niebie śpiewały prześliczne Anioły,/ A tu leżysz sam jeden, a przy Tobie woły;/ Tam spijałeś, spijałeś, słodkie małmazyje,/ Tu się Twoja gębusia gorzkich łez napije./ Czy nie lepiej, mój Jezu, zostać było w niebie?/ Toć Pan Tatuś Kochany nie wyganiał Ciebie?».Straszliwego Majestatu Pan, Stworzyciel Wszechrzeczy, Święty, Mocny, Nieśmiertelny –którego aniołowie się lękają, choć na Jego twarz patrzają–jest nazwany Tatusiem Kochanym, z ufnością, która rozbraja niebiosa.Z tą ufnością, trzymając się ręki Ojca, Polska kończy stary rok, wnosząc w rok nowy niezagasłą radość Godów” (s. 55).

Nam, kolejny raz z daru Boga uczestniczącym w tajemnicy Narodzenia Pańskiego, potrzebna jest przede wszystkim wielka prostota. Tylko ten, kto potrafi patrzeć oczami dziecka, zdolny jest ciągle na nowo zachwycać się tym, co usłyszał tej nocy. Tylko ten, kto potrafi się zadziwić, jest w stanie zbliżyć się do prawdy Narodzenia. Zdumienie jest bramą pozwalającą wejść w radość Bożego Narodzenia i adorować Dziecię. Patrząc z pozycji człowieka dorosłego, myślącego racjonalnie i krytycznie wszystko analizującego, nie sposób zrozumieć tej wielkiej tajemnicy miłości. Wobec prostoty Boga potrzebna jest prostota człowieka. Papież Benedykt XVI mówił: „On nie przychodzi z zewnętrzną mocą i przepychem. Przychodzi jak dziecko – bezbronne i potrzebujące naszej pomocy. Nie chce nas przytłoczyć siłą. Sprawia, że nie boimy się Jego wielkości. On prosi o naszą miłość – dlatego staje się dzieckiem. Nie pragnie od nas niczego innego, jak tylko naszej miłości”. My także musimy stać się dziećmi i nie pragnąć niczego innego, jak tylko miłości Jezusa.

Tej nocy świat spogląda na Boga. Jak to się stało, że Nieogarniony daje się objąć w matczynych ramionach? Jak to się stało, że Niewidzialny daje się oglądać stworzeniom zaślepionym grzechem? Co to oznacza, że Wszechmogący staje się najbardziej bezbronny?Ta noc nie jest nocą sentymentalną. Ta noc jest przepełniona tajemnicą, która porywa ku Misterium. Misterium zaś zmusza do myślenia o Bogu, który niedaje człowiekowi spokoju. Tajemnica – jak pisał Jerzy Bukowski w książce Zarys filozofii spotkania(wyd. „Znak”, Kraków 1987) – to coś daleko więcej niż zagadka. O ile zagadki się rozwiązuje, o tyle wobec tajemnicy należy pochylić głowę, a niekiedy uklęknąć.

W Bożym Dzieciątku złożonym na sianie, w tej niepozornej i kruchej istocie ukryła się cała wszechmoc i potęga Boga. Bóg stał się mały, abyśmy mogli Go zrozumieć, przyjąć i pokochać. W tę prawdę o Bożym umniejszeniu, zbawiennym dla świata, jako pierwsi uwierzyli Matka Najświętsza i Józef, którzy uznali w Jezusie Boga, gdy się tylko narodził, a potem przyszli prości pasterze, po nich zaś Trzej Mędrcy, którzy w tym małym Dzieciątku uznali swego Boga i w postawie adoracji oddali Mu pokłon.

„Pójdźmy i zobaczmy”! Pasterze nie dyskutują, nie pytają o szczegóły, ale idą… Widzą Dziecię, pieluszki, żłóbek, Maryję i Józefa zatopionych w cichej modlitwie. Sami też klękają pobożnie. Bez filozofii, bez teologii, bez znajomości Pisma Świętego– klękają, wierzą, adorują… Człowiek jest wielki, gdy jest na kolanach! Maryja, Józef na kolanach, pasterze na kolanach. Im bliżej ktoś Boga, tym chętniej pada na kolana! Uczmy się od nich żyć z Nim i wraz z Nim dojrzewać do pokory, która stanowi istotę miłości.

Św. Hieronim pisał: „Ilekroć spoglądam na miejsce, gdzie przyszedł na świat mój Zbawca, rozpoczynam z Nim słodką rozmowę: Jezu – mówię – jak twardo spoczywasz w swoim żłobie dla mego zbawienia. Czym Ci się mogę odwdzięczyć? Wówczas wydaje mi się, jakoby Dziecię mówiło: Żądam jedynie tego, abyś śpiewał: Chwała na wysokości Bogu. Na to mówię dalej: – Ukochana Dziecino, ja chcę Ci coś ofiarować. Dam Ci wszystkie moje pieniądze. – Niebo i ziemia są moją własnością, nie potrzebuję niczego, daj je ubogim. Znowu odzywam się: Chętnie to spełnię, ale Tobie też chciałbym coś ofiarować albo umrę z boleści. – Jeśli jesteś tak hojny, to już powiem ci, co mi masz ofiarować: Oddaj mi swoje grzechy, swoje nieczyste sumienie i swoje postępowanie. – Wołam: Panie! A Ty, co uczynisz z tym wszystkim? – Wezmę to wszystko na swoje barki, albowiem na tym polega moja chwała i moje dzieło, że poniosę i wymażę twoje grzechy. – Wtedy ja, stary człowiek, poczynam wołać ze łzami w oczach: – O Jezu, miła Dziecino, jakże wzruszyłeś moje serce. Weź, co jest moje, a racz mi dać to, co jest Twoje. Wtedy pozbędę się swoich grzechów i będę spokojny o swoje zbawienie”.

Bóg uczynił dla nas znacznie więcej, niż mogliśmy sobie wymarzyć! W swojej Miłości przyszedł po to, byśmy się nauczyli żyć w mądrości i wolności dzieci Bożych. Bóg nie przymusza nas do niczego. Miłość szanuje wolność. Każdy z nas sam decyduje, czy Bóg pozostanie bezdomny – jak w Betlejem – czy też znajdzie mieszkanie w naszym sercu. Boże Narodzenie przypomina jedynie, że Bóg mieszka w człowieku, zanim on zamieszka w Bogu na zawsze. Prawdziwe Boże Narodzenie jest wtedy, gdy wzrastamy w łasce zarówno u Boga, jak i u ludzi.

Tajemnica Narodzenia jest tajemnicą odkrycia prawdy o człowieku i dla człowieka. Choć spraw mamy w życiu tysiące, choć wiele idei zaprząta nasze głowy, choć za mnóstwem spraw uganiamy się codziennie, nie wolno zapomnieć o tym, że w tym wszystkim najważniejszy jest człowiek. Bóg stał się człowiekiem nie po to, abyśmy uciekali od własnego człowieczeństwa. W tym kontekście wciąż aktualne są słowa Jana Pawła II: „Drogą Kościoła jest człowiek”. Naśladujmy Chrystusa! Miłując Boga, miłujmy także człowieka, aby potem – miłując ludzi – wciąż na nowo jeszcze bardziej odkrywać Boga. W tym szczególnym czasie, gdy doświadczamy pandemii, bądźmy wdzięczni Panu Bogu za dar rodziny, za swoich bliskich, cieszmy się ich obecnością i obdarzajmy miłością. Niech te święta będą prawdziwie radosne. Korzystając z środków informatycznych, łączmy się z tymi, którzy są zdala od nas. Niech nikt nie będzie samotny. Chętnie śpiewajmy kolędy i pastorałki. Urządźmy w naszym domu grotę betlejemską i przed nią się gromadźmy.

Zakończmy to bożonarodzeniowe rozważanie słowami kolędy Maleńka Miłość śpiewanej przez znaną piosenkarkę Eleni:„Dla naszych serc, dla wszystkich serc uśpionych /  dziś zabrzmiał dzwon, już człowiek obudzony.  / Bo nadszedł czas i Dziecię się zrodziło, / a razem z Nim Maleńka przyszła Miłość./ Maleńka Miłość w żłobie śpi, / Maleńka Miłość przy Matce Świętej, / dziś cała ziemia i niebo lśni / dla tej Miłości Maleńkiej./ Porzućmy zło, przestańmy złem się bawić / i czystą łzą spróbujmy serce zbawić,/ już nadszedł czas, już Dziecię się zbudziło, / a razem z Nim Maleńka przyszła Miłość./ Maleńka Miłość zbawi świat,/ Maleńką Miłość chrońmy z lękiem,/ dziś cała ziemia i niebo drży /od tej miłości maleńkiej./

Niech do nas trafi także Orędzie z Groty Betlejemskiej Lamberta Nobena, misjonarza, który z wielką prostotą oddał sacrum nadchodzących Świąt:

Narodziłem się nagi, mówi Bóg, abyś ty potrafił wyrzekać się samego siebie.
Narodziłem się ubogi, abyś ty mógł uznać mnie za jedyne bogactwo.
Narodziłem się w stajni, abyś ty nauczył się uświęcić każde miejsce.
Narodziłem się bezsilny, abyś ty nigdy mnie się nie lękał.
Narodziłem się z miłości, abyś ty nigdy nie zwątpił w moją miłość.
Narodziłem się w nocy, abyś ty uwierzył, iż mogę rozjaśnić każdą rzeczywistość spowitą ciemnością.
Narodziłem się w ludzkiej postaci, mówi Bóg,abyś ty nigdy nie wstydził się być sobą.
Narodziłem się jako człowiek, abyś ty mógł stać się Synem Bożym.
Narodziłem się prześladowany od początku,abyś ty nauczył się przyjmować wszelkie trudności.
Narodziłem się w prostocie, abyś ty szedł prostą drogą.
Narodziłem się w twoim ludzkim życiu, mówi Bóg,aby wszystkich ludzi zaprowadzić do domu Ojca.

Ostatni dzień roku niech będzie okazją do gorliwej modlitwy przebłagalnej, dziękczynnej i błagalnej. Niech nas nie zabraknie na nabożeństwie w tym dniu!

Na koniec razem wołajmy: „Weźmy się wszyscy za ręce,/ zgodę zawrzyjmy w stajence./ Zgodę, pokój, przyjaźń szczerą,/ świat zmienimy – jest nas wielu!/ Chcemy w zdrowym świecie żyć / – przyjaciółmi wzajem być!”.

„Podnieś rękę Boże Dziecię”, błogosław wszystkim nam, całej Akcji Katolickiej w Polsce i w świecie. Błogosław Kościołowi, Ojcu Świętemu, naszym biskupom i kapłanom. Błogosław naszą Ojczyznę miłą! Matko Najświętsza rozłóż rączki Jezusowi – niech nam wciąż błogosławi!

Do pobrania

w word – list na grudzień

w pdf – list na grudzień

Related posts