Grudzień 17, 2017

Pani Prezes Halina Szydełko – Wykład XV lecie AK

Bielsko, wrzesień 2011r.

Halina Szydełko

 

Bardzo się cieszę, że mogę kolejny raz odwiedzić Akcję Katolicką Diecezji Bielsko-Żywieckiej. Zwłaszcza, że okazja jest wyjątkowa. Minęło już 15 lat od jej odrodzenia w tej diecezji i od tego czasu aktywnie działa rozumiejąc jak ważne zadanie ma do spełnienia.

Akcja Katolicka istnieje w Polsce niemal we wszystkich diecezjach. Nie ma jej jedynie w jednej. Nie wszędzie jednak rozwija się równie dynamicznie. Dlatego cenne jest to, że Ci którzy dobrze rozumieją charyzmat Akcji Katolickiej pragną dzielić się swą, wiedzą i doświadczeniem z innymi. Mam tu na myśli zarówno członków oraz władze tutejszego Diecezjalnego Instytutu , jak również Asystenta Kościelnego ks. prof. Tadeusza Borutkę. Jesteśmy wdzięczni za wydane pod redakcją ks. profesora książki formacyjne. W tym roku ukazała się już piąta z tej serii. Te materiały pomogły nam uporządkować i ujednolicić naszą pracę formacyjną w całym kraju. Wcześniej była ona przypadkowa i nieskoordynowana.

Przedstawiciele Akcji Katolickiej diecezji Bielsko-Żywieckiej solidnie uczestniczą w pracach Rady Krajowej. A aktywność Diecezjalnego Instytutu oraz Parafialnych Oddziałów jest obiecująca. Celowo użyłam tego słowa bo zawsze może być lepiej. Choć przyznam, że gdyby we wszystkich diecezjach Akcja Katolicka była w takiej kondycji jak tu, mielibyśmy się z czego cieszyć.

Potrzebna jest żywa i autentyczna Akcja Katolicka. Nie zależy nam na fikcji. Lista osób zapisanych, może nawet płacących składki, to o wiele za mało. Niektórzy zapewne zapytają : Ale co mamy robić? Czy tak trudno znaleźć odpowiedź? Podobno jesteśmy narodem kreatywnym. Czy naprawdę nie potrafimy dostrzec jak wiele jest do zrobienia? Oczywiście zadania dla Akcji Katolickiej będą inne na poziomie parafii, inne na poziomie diecezji czy kraju. Inne będą również na płaszczyźnie międzynarodowej.

Myślę, że cała trudność polega na tym, że zaczynamy od końca, tak jakoś nie po kolei. Założyliśmy Akcję Katolicka a teraz szukamy dla niej zadań. To częsty błąd.

Niedawno dziewczyna z KSM-u z jednej diecezji zapytała mnie do czego jest potrzebne biuro obsługujące stowarzyszenie, bo ona chciałaby przekonać Zarząd do jego utworzenia, tylko nie wie czym miałoby się właściwie zajmować. Odpowiedź jest prosta. Jeśli nawet nie wiecie czym miałoby się zajmować, to znaczy że nie jest wam potrzebne. Gdyby działalność rozwijała się aktywnie, sytuacja zmusiłaby ich do tego, aby stworzyć biuro, które będzie koordynować tę działalność. A tak rodzi się tylko nieładne podejrzenie, że chodzi o utworzenie etatu i znalezienie zajęcia dla osoby tam zatrudnionej. To również jest przykład zaczynania wszystkiego od końca. Nie twierdzę oczywiście, że ta droga tworzenia Akcji Katolickiej jest błędna. Zdecydowanie nie można tak powiedzieć. Uważam jedynie, że dużo lepiej byłoby abyśmy najpierw dostrzegli cel i potrzebę istnienia Akcji Katolickiej, a potem powołali ją do życia i zaczęli działać. Tylko problem w tym, że potrzeba istnieje a wielu jej nie dostrzega. Więc skoro nie ma innej możliwości, trzeba wykorzystać to co mamy. Czyli odwrócić kolejność. Powołać Akcję Katolicką i znaleźć dla niej cel działania. To się zakończy powodzeniem lub nie, ale próbować trzeba.

Jaki więc ma być ten cel działania. Mogłabym teraz przytoczyć program działania dla Akcji Katolickiej na rok bieżący. Można też odwołać się do programu ogólnego, publikowanego w drugim numerze naszego biuletynu oraz na naszej stronie internetowej. Konkretne zadania znajdziemy również na końcu każdego rozdziału naszej książki formacyjnej. Jednak państwo o tym wiecie i nie ma potrzeby kolejny raz tego przypominać. Myślę, że aby dać wyczerpującą odpowiedź na pytanie czym powinna zajmować się Akcja Katolicka, należy sięgnąć do historii i zadać sobie pytanie jaki był cel jej powstania. Akcja Katolicka była odpowiedzią na zagrożenia jakie pojawiły się wraz z rewolucją francuską. Trzeba zatem cofnąć się aż do osiemnastego wieku, a może jeszcze wcześniej.

 

Kiedyś człowiek na pierwszym miejscu stawiał Boga. Później człowiek znalazł się obok Boga. Teraz człowiek jest najważniejszy, a dla Boga pozostaje jeszcze odrobina miejsca. Czy przyjdzie czas, że Bóg będzie już niepotrzebny? Myślę, że dla niektórych ten czas już przyszedł. To był powolny proces, prawie niezauważalny. Ale coraz częściej słyszymy o katolickiej sekcie, która próbuje narzucić społeczeństwu swoją wizję świata i dziwne prawo moralne, które nie przystaje do dzisiejszej rzeczywistości. Można bezkarnie ośmieszać naszą wiarę, równocześnie nawołując do poszanowania i tolerancji wobec wyznawców innych religii oraz ateistów, czyli ludzi wierzących, bo oni wierzą w to, że Boga nie ma. Niestety, często powtarzane teorie ludzie zaczynają przyjmować za prawdziwe, zaczynają je akceptować. Każda religia jest równie dobra, nie ważne w jakiego boga się wierzy. Ważne aby być dobrym człowiekiem, a to czy wierzy się w Boga chrześcijan, muzułmanów, czy może też przyjmuje się zasady buddyzmu, hinduizmu, to naprawdę nie ma znaczenia.

Tymczasem trzeba przypomnieć sobie pierwsze przykazanie dekalogu : „Nie będziesz miał Bogów cudzych przede Mną”. I koniec dyskusji o buddyzmie, islamie czy innych religiach. Jeszcze do niedawna słyszeliśmy, że zabicie dziecka nienarodzonego to tylko usunięcie płodu, tkanki, kilku komórek. Dziś coraz częściej mówi się o tym, że to jest zło, ale zło konieczne, ponieważ kobieta ma prawo decydować o własnym życiu. O własnym tak, ale to już nie jest jej życie. Niektóre kobiety mówią dobitniej. Mam prawo do własnego brzucha. Do brzucha tak. Może sobie zatem wyciąć kawałek jelita, jeśli jest to uzasadnione medycznie, może sobie zrobić „plastykę żołądka”, albo inną operację na własnych narządach. Ale dziecko to nie jest „jej brzuch” to jest życie”. Piąte nie zabijaj.

Jeśli ktoś interesuje się historią, a z przykrością trzeba zauważyć że takich ludzi jest coraz mniej, może się dowiedzieć jakie były przyczyny upadku cesarstwa Rzymskiego. Było ich z pewnością wiele : przerost terytorialny, gigantyczne koszty wojen, zaprzestanie podbojów, przywleczona z Persji zaraza, napór ludów barbarzyńskich, niewolnictwo. Jednak jedną z najistotniejszy przyczyn był rozkład moralny. Konstantyn Wielki w Chrześcijaństwie widział siłę, która może skonsolidować i zjednoczyć imperium. W 313 roku wydał Edykt Mediolański dający wolność wyznania chrześcijanom. Dla Cesarstwa było już jednak za późno. Ale nowa cywilizacja, Europejska, wyrosła właśnie na korzeniach chrześcijańskich. Obawiam się, że za wiele lat, a może całkiem niedługo, będziemy zastanawiali się nad przyczynami upadku cywilizacji Europejskiej. To dzieje się na naszych oczach. Choćby ostatnie wydarzenia w Londynie. Wszyscy to widzimy, a jednocześnie nie wyciągamy z tego żadnych wniosków.

Pamiętamy niedawne uroczystości związane z przejęciem polskiej prezydentury w Unii Europejskiej – koncerty, fajerwerki, przemówienia. Nasuwa się pytanie : Co właściwie świętujemy? Kolejne kraje Europejskie pogrążają się w kryzysie, a tu atmosfera festynu. Chciałoby się raczej powiedzieć : „Ciszej nad tą trumną”. Drastyczny spadek urodzeń wśród mieszkańców Europy, a zarazem znaczny przyrost naturalny wśród ludności napływowej – wyznawców innych religii. Czy trudno się domyślić czym to grozi. Zapewne zwolennicy tolerancji podnieśliby larum, że nie możemy w ten sposób postrzegać Europy. Każdy ma prawo do własnej religii. Tylko czy w następnych pokoleniach, kiedy znajdziemy się w mniejszości, będziemy mieli prawo do wyznawania własnej religii? I czy będziemy mieli jeszcze własną religię? A tolerancja też ma swoje granice. Kończy się tam gdzie zaczyna się akceptacja zła. Niedawne wydarzenia w Londynie pokazały do czego prowadzi taka tolerancja. Nie można użyć armatek wodnych i gumowych naboi, bo to godzi w prawa człowieka. Tymczasem hordy bandytów napadają ludzi w ich domach, okradają sklepy i dewastują miasto.

Zbliżają się wybory. Kogo wybierzemy. Tych co ładnie mówią, uśmiechają się, obiecują? Mam wrażenie, że dziś można śmiało wszystko obiecać. Wyborcy i tak nikogo z niczego nie rozliczają. Nie podoba nam się parlament, rząd, prezydent, nie podoba nam się władza lokalna, ale ktoś ich wybrał. Zapewne w większości katolicy. Na półkach sklepowych wszechobecna pornografia. Ktoś ją kupuje. Czy są to tylko ludzie niewierzący? Na wielu osiedlach agencje towarzyskie. Kto tam chodzi? Czy nie mężowie, ojcowie z katolickich rodzin? A pijani kierowcy? Czy oni nie chodzą do Kościoła? Więc jaka jest nasza wiara? Ilu katolików czytało kiedykolwiek Pismo Święte?

W jednej z polskich komedii ksiądz chodził po wsi i zadawał pytania : Ilu było Ewangelistów, Jakiej narodowości był Matka Boża. Odpowiedzi były zabawne, jak to w komedii. Obawiam się jednak, że gdybyśmy przeszli się po naszych osiedlach i zadawali podobne pytania, to odpowiedzi nie byłyby lepsze. I nie byłoby to już takie śmieszne.

Teraz, więc odpowiedzmy sobie na pytanie : Czy Akcja Katolicka jest potrzebna? Była potrzebna kiedy pojawiły się nowe prądy myślowe, będące podstawą dwóch systemów : liberalizmu – kapitalistycznego oraz materializmu – komunistycznego. Czy te zagrożenia minęły? Z całą pewnością nie. Ktoś powie, są przecież kapłani to oni mają troszczyć się o Kościół. Czy tylko oni? My wszyscy tworzymy Kościół i my wszyscy jesteśmy za niego odpowiedzialni. Kapłani wciąż przypominają, że trzeba żyć zgodnie z zasadami naszej wiary, ale to do nas należy, aby pokazać, że tak żyć można, że nie powinno się ulegać propagowanemu przez media wygodnemu stylowi życia, bez zasad i bez zobowiązań, gdzie mamy same prawa i żadnych obowiązków. Wspomnę choćby domaganie się niektórych środowisk, aby w świetle prawa uznać związki nieformalne tzw. konkubinaty. Powstaje pytanie – A w imię czego? Ci ludzie nie chcą połączyć się ze sobą nie tylko przed Bogiem ale i przed prawem. Nie chcą nawet zawrzeć umowy cywilnoprawnej, jaką jest cywilny związek małżeński. Dlaczego zatem domagają się praw skoro nie godzą się na żadne obowiązki?

Myślę, że właśnie teraz potrzebna jest żywa i autentyczna Akcja Katolicka. Nie jeszcze jeden dodatek do wykazu ruchów i organizacji kościelnych istniejący na papierze, aby można się było wykazać podczas wizytacji parafii, ale grupa faktycznie działających ludzi, rozumiejących sens i charyzmat Akcji Katolickiej.

Istotnym elementem jest również ścisła współpraca z hierarchią kościelną. Wymaga to gotowości Akcji Katolickiej poddania się kierownictwu biskupa oraz włączenia się w pracę Kościoła lokalnego, którego część stanowi. A zatem kreatywność jest mile widziana, ale świeccy nie powinni działać bez wiedzy i aprobaty Asystenta Kościelnego. Tymczasem niedawno słyszałam opinię, że konsultowanie z ks. proboszczem w parafii oraz z biskupem w diecezji każdej podjętej inicjatywy jest ubezwłasnowolnieniem świeckich. To złe podejście do tematu. Nie chodzi przecież o kontrolę ale o współdziałanie. Nie można tego traktować jako ograniczenia, ale wręcz przeciwnie, jako przywilej. Akcja Katolicka jako urząd w Kościele ma publiczne uznanie przez Kościół a zatem nie może działać bez wiedzy hierarchii kościelnej. Wszelkie nasze działania znane są hierarchii ale zarazem legitymowane są przez nią. Dzięki temu stajemy się wiarygodni. Oczywiście każdy członek Kościoła ma prawo wypowiadać publicznie swoje przekonania, nie pytając nikogo o zdanie, ale wtedy działa jedynie we własnym imieniu.

Główna i podstawowa działalność Akcji Katolickiej odbywa się w parafii. Jest ona odpowiedzią na potrzeby środowiska. Pamiętać należy, że Akcję Katolicką charakteryzuje trwałość działania. A zatem będzie to systematyczna praca dotycząca formacji członków, prowadzona między innymi w oparciu o książkę formacyjną, jak również rekolekcje, pielgrzymki, spotkania modlitewne. Będą to również konkretne działania kierowane nie tylko do członków stowarzyszenia, ale podejmowane na rzecz wszystkich członków Kościoła, a także osób będących poza Kościołem. Z informacji jakie napływają do Zarządu Krajowego, między innymi w rocznych sprawozdaniach ale również w tych przekazywanych do biuletynu oraz na stronę internetową wynika, że z pracą formacyjną nie jest źle, trochę gorzej jest z działaniem. Myślę, że wynika to często z średniej wieku naszych członków. Tam gdzie Akcja Katolicka zrzesza wyłącznie ludzi starszych, ma charakter w zasadzie modlitewny i brak jest konkretnego działania. Choć muszę przyznać, że nie musi to być regułą. Znam wiele osób starszych, którzy są bardzo aktywni i kreatywni. Należy jednak położyć nacisk na konkretne działania Akcji Katolickiej. Nie formujemy się przecież tylko dla siebie. Naszym celem jest ewangelizacja. Powinniśmy zatem docierać do innych. Niech to będą nawet drobne sprawy : działalność charytatywna, świetlice parafialne, ale również członkowie Parafialnych Oddziałów powinni włączać się życie społeczne np. kandydując do Rady Osiedla. Można również podjąć współpracę z sąsiednim Parafialnym Oddziałem, albo nawet znajdującym się w innej diecezji, na drugim końcu kraju. Na przykład POAK-i z diecezji odległych, gdzie są sanktuaria mogą wymieniać się nie tylko doświadczeniami, ale również przyjmować na zasadzie wzajemności pielgrzymów. Czytałam niedawno, że przedstawiciele Akcji Katolickiej z Diecezji Bielsko-Żywieckiej gościli na terenie Archidiecezji Warszawskie. Można taką współpracę podjąć również na poziomie parafii. Nic nie stoi na przeszkodzie aby taka współpraca została nawiązana z parafiami z innych krajów – Włoch, Hiszpanii, Malty, czy Argentyny. Może to być zarówno współpraca na poziomie parafii jak i diecezji. Można zaprosić członków AK z tych krajów, przyjąć ich w swoich domach, a następnie wysłać naszych członków do nich. Sądzę, że takie spotkania byłyby bardzo twórcze. Wymiana doświadczeń, obserwowanie działania innych może być bardzo pouczające.

Na szczeblu Instytutu Diecezjalnego nasza działalność ma inny wymiar. Będzie to nie tylko koordynacja pracy i wspieranie Parafialnych Oddziałów, ale również promocja stowarzyszenia. Akcji Katolickiej wciąż jeszcze nie ma w wielu parafiach. Trzeba podejmować wysiłek aby zachęcać do powoływania kolejnych Parafialnych Oddziałów. Jest to zadanie dla diecezjalnego Zarządu. Bardzo ważna jest obecność w środkach masowego przekazu. Wiem, że Akcja Katolicka w diecezji Bielsko-Żywieckiej ma swoją audycję w regionalnym radiu katolickim. To cenne inicjatywa. Są również wydawnictwa diecezjalne. Możliwe jest podejmowanie szerszych działań, które nie są osiągalne w wymiarze parafii : Wspieranie bezrobotnych, edukacji młodzieży. Diecezjalny Instytut powinien być widoczny w Diecezji. Wystąpienie Prezesa w święto patronalne Chrystusa Króla to o wiele za mało. Potrzebna jest systematyczna praca i stały kontakt z biskupem diecezjalnym. Z rocznego sprawozdania jakie otrzymałam z diecezji bielsko-żywieckiej wynika, że Zarząd zbiera się dwa razy w miesiącu. To świadczy o tym, że członkowie Zarządu poważnie traktują swoje obowiązki i że w Akcji Katolickiej tej diecezji dzieje się wiele dobrego. To prawda, że w dzisiejszych czasach jest internet, poczta elektroniczne, można urządzić nawet telekonferencję. Jestem jednak przekonana, że nic nie zastąpi osobistego kontaktu ludzi i bezpośredniej rozmowy. Tak buduje się wspólnotę i tak rodzą się pomysły na dalsze działanie. Mogę to powiedzieć z własnego doświadczenie, zdarzyło się bowiem w ubiegłym roku, że ze względu na fatalne warunki drogowe w zimie odwołaliśmy posiedzenie Zarządu KIAK i wymieniliśmy dokumenty i uwagi e-mailem. Proszę mi wierzyć – to nie jest to samo.

Główna działalność Akcji Katolickiej ma miejsce w Parafii i w Diecezji. Jednak trzeba pamiętać również o tym, że nasze stowarzyszenie istnieje także w wymiarze krajowym oraz międzynarodowym. Dlatego zachęcam do zapoznawania się z tym co dzieje się w innych diecezjach, uczestniczenia w ich uroczystościach oraz włączania się do ogólnokrajowych inicjatyw. Taką inicjatywą był bieg ku czci męczenników stanu wojennego do grobu bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Zachęcaliśmy wszystkie diecezje do udziału, ale nic na siłę. Nie było chętnych, wycofaliśmy się z organizowania tego biegu, choć przyznam, że z żalem. W tym roku organizujemy krajowy finał Przeglądu Pieśni Patriotycznej w Krakowie. Wiem, że diecezja Bielsko-Żywiecka planuje wysłać swojego laureata. Bardzo za to dziękuję.

Musimy zrozumieć, że nasza siła jest jedności. Jesteśmy obecni w całym kraju, mamy wszędzie swoje struktury poprzez które możemy wiele zdziałać. A jednak tego nie wykorzystujemy. Podczas ostatniej powodzi jeden z członków AK archidiecezji krakowskiej pragnął udostępnić dzieciom z zalanych terenów swój dom w Szczawnicy. Mógł przyjąć kilkadziesiąt osób. Ogłoszenia ukazały się na naszej stronie internetowej, dzwoniliśmy do prezesów. Nikt się nie zgłosił. Nie dlatego, że nie było potrzebujących, ale dlatego, że wciąż jesteśmy mało operatywni i nie potrafimy wykorzystywać struktur stowarzyszenia.

Mówiąc o wymiarze krajowym trzeba wspomnieć naszą krajową Pielgrzymkę na Jasną Górę. Wciąż jest nas za mało. Nasi członkowie udają się na Jasną Górę z innymi grupami i przy innych okazjach. Trudno tego nie zrozumieć. Jednak jeśli jest tak co roku i jeśli ktoś nigdy jeszcze nie znalazł czasu i ochoty aby udać się na Jasną Górę wraz z Akcją Katolicką, to trzeba zadać sobie pytanie czy identyfikuje się jeszcze z naszym stowarzyszeniem. Chcielibyśmy na przyszły rok zaprosić na naszą pielgrzymkę przedstawicieli włoskiej Akcji Katolickiej. Tylko przyznam, że trochę się obawiam porównania. Podczas spotkania włoskiej Akcji Katolickiej w Rzymie, wypełniony był cały pl. Świętego Piotra. Kiedy zobaczą naszych uczestników pielgrzymki, to marnie wypadniemy w tym porównaniu. Zapytają : Gdzie jest te 26 tysięcy? I będzie wstyd. Dlatego trzeba jednak zmobilizować naszych członków i gości zaprosić. Kontakty międzynarodowe są dla nas również bardzo ważne. Dlatego też zdecydowaliśmy się kandydować do władz FIAC-u i po wygranych wyborach, weszliśmy w skład międzynarodowego Sekretariatu.

Nasza obecność tam jest potrzebna. Reprezentujemy kraje Europy Wschodniej i mamy realne możliwości, aby zainicjować powstanie AK w krajach sąsiednich. Mówię o realnych szansach, ponieważ udało nam się to już na Ukrainie. Wraz z przedstawicielami Krajowego Zarządu, byliśmy we Lwowie w maju tego roku. Prezes oraz Asystent kościelny, sąsiedniej z Lwowską, archidiecezji przemyskiej podzielili się swymi doświadczeniami, przekazują zarazem wiele cennych informacji jak zakładać Akcję Katolicką i jak powinna ona funkcjonować. Owocem tego sympozjum, w którym udział wzięła również przedstawicielka FIAC-u pani Maria Grazia Tibaldii z Rzymu, było reaktywowanie Akcji Katolickiej w archidiecezji Lwowskiej przez abp Mieczysława Mokrzyckiego, który ogłosił to podczas uroczystej Mszy Świętej w Katedrze Lwowskiej. Kolejne spotkanie przedstawicieli laikatu z Ukrainy, Białorusi, Mołdawii, Litwy, Słowacji, planujemy odbyć w Polsce.

Nasza obecność w międzynarodowych strukturach AK jest potrzebna również po to, aby uwrażliwiać inne kraje na to co jest dla nas ważne. Podczas obrad słyszymy wciąż o problemach Afryki, Azji, Ameryki Łacińskiej. Mówi się o trudnościach ekonomicznych i prześladowaniach religijnych. Wiele czasu poświęca się trudnej sytuacji Ziemi Świętej. To wszystko jest ważne. Jednak niewiele mówi się o Europie i jej problemach. Laicyzacja, życie bez wartości, odchodzenie od wiary – to są dzisiejsze problemy Europy i temu należy poświęcić uwagę. Kiedy o tym wspomniałam z rezerwą przyznano mi rację, dopisując i te zagadnienia do spraw priorytetowych. Szczęśliwie się złożyło, że po kilku dniach od naszej debaty na ten temat, Ojciec Święty Benedykt XVI wezwał do rechrystianizacji Europy. To znaczy, że mamy rację. My o tym wiemy od dawna, ważne, że inni też się o tym dowiedzieli.

I już na koniec pragnę wezwać nas wszystkich do odpowiedzialności. Powierzono nam ważną misję i kiedyś przyjdzie się z tego rozliczyć. Nie przed Radą czy Komisją Rewizyjną ale przed Bogiem. Kiedy to powiedziałam na konferencji w Lublinie, ktoś skomentował, że prezeska Sądem Ostatecznym straszy. Nie chcę aby to zabrzmiało patetycznie, ale tak. Straszę nie tylko innych ale i siebie. Znamy przypowieść o talentach. Czy dobrze je wykorzystaliśmy? A może leżą sobie spokojnie zakopane, a my czekamy na lepsze czasy. Trzeba zapytać o naszą gorliwość. Na którym miejscu jest Bóg? Czy traktuję Akcję Katolicką na serio, zwłaszcza jeśli pełnię w niej jakąś funkcję.

Nasz patron bł. Stanisław Starowieyski, którego 60 rocznicę śmierci w tym roku obchodzimy pisał : „gdy się już ma stan jakiś obrany i gdy nie ma możliwości go zmienić, należy tak urządzić, ażeby w pokorze ducha służyć, to co można i co jest obowiązkiem najlepiej spełniać i przez to podobać się Bogu”.

 

I tego nam wszystkim życzę. Szczęść Boże.

Related posts