Wrzesień 23, 2017

Ks. Prof. Tadeusz Borutka – Opłatek dla PiS

27 grudnia 2013 r. Opłatek dla PiS-u

1J 1, 1–4; J 20, 2–8

 

Jest już tradycją, że w pierwszych dniach po Bożym Narodzeniu gromadzimy się we wspólnocie Prawa i Sprawiedliwości – najpierw przy tym ołtarzu na sprawowaniu Eucharystii, a następnie przy stole wigilijnym z opłatkiem w ręku, by złożyć sobie życzenia.

„Niech sprawiedliwi weselą się w Panu” – śpiewaliśmy w psalmie responsoryjnym. Dobrze wiemy, czym jest sprawiedliwość w życiu człowieka wierzącego. Znamy także jej podstawową wartość w życiu społecznym. Wystarczy tylko na moment pomyśleć, czym owocuje życie indywidualne i społeczne bez tej zasady? Nietrudno znaleźć przykłady, ponieważ wielu autorów programów, usiłujących realizować sprawiedliwość społeczną, powołuje się na tę ideę, ale w praktyce często biorą w nich górę inne negatywne siły, takie jak zawziętość, nienawiść czy okrucieństwo. To jednak jest wyraźnie sprzeczne z istotą sprawiedliwości, która sama z siebie zmierza do ustalenia równości i prawidłowego podziału pomiędzy partnerami sporu.

Przypomnijmy, że być sprawiedliwym znaczy oddać to, co się komu należy. Jednakże to, co mu się należy, pojmowane jest społecznie, to znaczy z uwzględnieniem usytuowania jednostek w szerszych relacjach społecznych i w kontekście wymogów porządku społecznego, realizującego się w dobru wspólnym. W tym wyraża się pełne poszanowanie godności osoby ludzkiej, do której odnosi się świadczenie sprawiedliwości.

Poza wszelkimi innymi korzyściami sprawiedliwość stanowi konieczny warunek bezpieczeństwa. Jej brak powoduje tragiczne skutki. Rację bytu ma tylko społeczeństwo sprawiedliwe, to jest takie, które stara się być społeczeństwem bardziej społecznie sprawiedliwym. I tylko takie nie jest zagrożone upadkiem czy zniszczeniem.

Codzienna realizacja sprawiedliwości nie jest łatwa. Można zastanawiać się, na ile w warunkach współczesnego świata jest to idea utopijna, na ile zaś realistyczna. Możliwość jej zastosowania w praktyce zależy niewątpliwie od przemiany ludzkich serc i sumień. Nie może to nastąpić z dnia na dzień. Realizacja tej zasady jest możliwa pod warunkiem, że w praktyce społecznej zostanie uwzględniona pełna prawda o człowieku, a mianowicie to, iż jest on stworzony na obraz Boży i odkupiony przez Syna Bożego – Jezusa Chrystusa.

W tym radosnym okresie adorujemy Bożego Syna, który z miłości do człowieka stał się jednym z nas. Będąc Bogiem, stał się małym i kruchym dzieckiem złożonym na sianie w grocie przeznaczonej dla zwierząt. Doznał wielkiego ubóstwa i poniewierki, choć był Bogiem i Panem całej ziemi. Otworzył szeroko swoje ramiona dla ludzi najbiedniejszych. I tak było aż do ostatnich chwil Jego życia na ziemi. W Wielki Piątek rozpostarł je między niebem i ziemią, zawisł na krzyżu i umarł w cierpieniu za grzesznych ludzi, po czym został złożony do grobu.

Trzeciego dnia jednak zmartwychwstał! Tę prawdę przypomniała nam odczytana dzisiaj Ewangelia. Kamień grobowy u podnóża Golgoty odwalony. Grób pusty… Nie masz Go… Wstał… Z przerażeniem biegła od pustego grobu Maria Magdalena do Szymona Piotra i Jana, i wołała: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono!”.

Tak, Chrystus, Boży Syn doświadczył bolesnej śmierci, przyjął cierpienia i poniżającą śmierć, aby objawić się ponad jej horyzontem, który przytłacza całe dzieje człowieka. Własną śmiercią zadał śmierć tej śmierci, której początkiem stał się grzech. Grzech człowieka i grzech świata. Kiedy Chrystus zwycięża śmierć, objawia człowiekowi na nowo świat – ten świat, który wypiera Boga z serca człowieka. Chrystus jednak przywraca Bogu człowieka i człowiekowi Boga.

O tym doskonale wiedział patron dnia dzisiejszego apostoł św. Jan. To jemu zawdzięczamy dojrzałą refleksję o Bogu, który wszedł w historię świata i zamieszkał pomiędzy ludźmi. Jan zaświadcza o Jezusie, który objawił się zrazu Swoim uczniom. Razem z innymi apostołami mógł na Niego patrzeć, słuchać Jego nauczania, być obserwatorem cudów Jezusa i najważniejszych wydarzeń dotyczących dzieła odkupienia.

Święty Jan rozmyślał nad tajemnicą Jezusa w życiu ziemskim i nie zaprzestał tej kontemplacji także po zmartwychwstaniu Pana, kiedy uwielbiony zasiadł po prawicy Ojca. Cała jego Ewangelia mówi o Bogu, który jest Miłością, i dlatego pragnie nas zaprosić, abyśmy weszli w ten wielki strumień Bożej Miłości, wzajemnego otwarcia i duchowej komunii pomiędzy Jezusem i Ojcem. To właśnie św. Jan przypomina, że w naszym życiu chodzi nie tylko o sprawiedliwość, ale nade wszystko o miłość. Jeśli jej nie znamy, jeśli nie pragniemy nią żyć, oznacza to, że nie poznaliśmy jeszcze Boga.

Człowiek zasługuje nie tylko na traktowanie go zgodnie z regułami sprawiedliwości. Zasługuje na miłość i miłosierdzie. Miłość niejako warunkuje sprawiedliwość, a sprawiedliwość ostatecznie służy miłości. Miłość przerasta sprawiedliwość, ale jednocześnie weryfikuje się w sprawiedliwości. Nawet ojciec i matka, kochający dziecko, muszą być sprawiedliwi. Gdy chwieje się sprawiedliwość, również i miłość znajduje się w niebezpieczeństwie.

Siostry i bracia! Wasze zaangażowanie na rzecz sprawiedliwości i miłości społecznej nie jest łatwe. Toczy się dzisiaj bój o Polskę sprawiedliwą. Nie wszyscy chcą Polski sprawiedliwej. W tę walkę włączono środki społecznego przekazu. Ludziom zmierzającym do sprawiedliwości utrudnia się życie, czyni się zasadzki na sprawiedliwego, posądza się go o najgorsze, czyni się wszystko, by udaremnić jego plany na przyszłość. W takiej sytuacji przychodzą nam na myśl słowa 64 psalmu: „Uchroń mnie od lęku przed wrogiem. / Ukryj mnie przed gromadą złoczyńców, / przed zgrają popełniających nieprawość. / Ostrzą swe języki jak miecze, / słowa gorzkie wyrzucają jak z łuku, / by w skrytości razić niewinnego, / by z zimną krwią ugodzić go znienacka. / Umacniają się w złym zamiarze, / rozważają, jak ukryć pułapki; / mówią: «Któż je dostrzeże?». / Obmyślają nieprawość; / szykują tajemne plany. / Wnętrze i serce człowieka jest niezbadane!”.

Pocieszeniem w tej walce niech będą dalsze słowa psalmu: „Lecz Bóg ugodzi ich swymi strzałami, / nagle odniosą rany, / zawiodą ich własne języki. / Zatrwożą się wszyscy, którzy to zobaczą, / i lęk ogarnie każdego człowieka. / Będą głosić dzieła Boże, / zrozumieją Jego czyny. / Sprawiedliwy rozraduje się PANEM, / do Niego się ucieknie; / chlubić się będą wszyscy prawego serca”.

Cała Ewangelia Janowa zmierza do punktu kulminacyjnego, do opisu Chwały Krzyża Jezusa i Jego zwycięstwa nad śmiercią. W naszych uszach brzmią pełne nadziei słowa: „Niech się nie trwoży serce wasze” (J 14), bo Jezus może przeprowadzić nas przez najtrudniejsze próby, trzeba tylko zachować żywą wiarę w Jego pomoc. Trzeba trwać w Nim jak latorośl w winnym krzewie (J 15).

Dzisiaj w kościołach błogosławi się wino, a tradycja ta sięga aż XIII wieku. Święci się je na pamiątkę cudownego ocalenia św. Jana, którego próbowano zabić, podając mu zatruty kielich. Jednak ewangelista pobłogosławił naczynie, które rozbiło się. Błogosławienie wina jest symbolem tego, aby wszelką truciznę zła i nienawiści eliminować z serca. Kosztowanie wina jest okazją do modlitwy o uzdrowienie duszy z braku miłości i życzliwości dla innych. Spożywanie pobłogosławionego wina, oprócz wymiaru „uleczenia”, ma także znaczenie zobowiązujące – wzywa do bycia apostołami miłości.

Kochani moi! Podziękujmy dzisiaj jeszcze raz za wielką miłość Boga do nas. „O miłości niepojęta, jakżeś wielką była, / Iżeś się tu z niebieskiego tronu sprowadziła. / Niech Ci Jezu, będą dzięki za Twe Narodzenie, / Bo przez nie zacząłeś nasze sprawować zbawienie. / […] Miłość, która to sprawiła, / Iż Cię do nas sprowadziła, / Niech iskrą nas zapali, / Abyśmy Cię miłowali, / Teraz i bez końca w wieczności”. Amen.

Related posts