Grudzień 17, 2017

Homilia KS. Prof. Tadeusza Borutki podczas Mszy św. za zmarłych członków AK w Hałcnowie – 4 listopada 2017 roku

Jako Akcja Katolicka gromadzimy się tradycyjnie na początku listopada, miesiąca pamięci o zmarłych, w tym maryjnym sanktuarium, tak drogim naszym sercom, by modlić się za wstawiennictwem Matki Bożej – królującej w tym ołtarzu – za naszych zmarłych. Przybywamy dlatego,gdyż i oni, nasi nieodżałowanej pamięci zmarli, tak chętnie tutaj przybywali. To tutaj omawiali najważniejsze sprawy życia i szukali dla ich realizacji pomocy u Matki Bożej Bolesnej.

Spostrzegamy ze smutkiem, że z każdym rokiem ubywa nam krewnych i znajomych, których Pan życia i śmierci powołuje do siebie. Po ludzku sądząc, tracimy ich, ale z perspektywy Bożej to właśnie w nich zdobywamy orędowników u Pana. Jest bowiem rzeczą zrozumiałą, że ktoś, kto był dla nas życzliwy za życia i po śmierci taki właśnie pozostaje. Powinno to być dla nas źródłem radości i nadziei.

Patrząc z perspektywy dwudziestu dwóch lat istnienia naszego stowarzyszenia, widzimy wśród zmarłych wielu naszych asystentów parafialnych, żeby tylko wspomnieć zmarłych w ostatnim roku ks. Emila Mroczka iks. Franciszka Janczego. To oni wszyscy znajdowali się w pierwszym szeregu kapłanów rozumiejących potrzebę działania Akcji Katolickiej. Większość z nich znała doskonale przedwojenne losy i działalność naszego stowarzyszenia, w którym działali ich rodzice i krewni. Byli na Akcję Katolicką szczerze otwarci i dla  niej życzliwi. Dzisiaj swoją modlitewną pamięcią spłacamy dług zaciągnięty wobec nich.

Odeszli od nas także prezesi i członkowie parafialnych oddziałów. Zarówno księża asystenci, jak prezesi, członkowie i członkinie razem z nami wyznawali głęboką wiarę w Chrystusa Zmartwychwstałego, pragnęli z całego serca, aby była ona na miarę świadectwa. Dla nich Bóg nie był Bogiem umarłych, lecz żywych, oni wszyscy dla Niego żyli, byli świadomi, że niebo można osiągnąć tylko dzięki ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, bowiem tylko razem z Nim możemy zmartwychwstać! Jeśli przez życie – każdego dnia i każdej godziny – idziemy z Panem, On nas nie zawiedzie!

Z taką wiarą sprawujemy dzisiaj tę Eucharystię, która uobecnia życie, śmierć i zmartwychwstanie naszego Pana Jezusa Chrystusa. On, jak poucza nas św. Paweł, ostatecznie „zniweczył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię” (2 Tm 1, 10).Wiara w Jego zmartwychwstanie i nasze zmartwychwstanie jednoczy nas przy ołtarzu we wspólnej modlitwie.

Bracia i siostry!Słowo Boże rozjaśnia nam tajemnicę, jaką owiane jest życie człowieka, a zwłaszcza nasze cierpienie i nieuchronność śmierci. Budzi ona w sercu lęk przed nieodwołalnym unicestwieniem, przed nieznanym losem, przed pustką. Co nas czeka po przekroczeniu progu, który oznacza definitywny kres naszych radości i smutków, naszych przyjaźni i więzi z bliskimi, naszych doznań, doświadczeń i nadziei? Czy będzie to życie wieczne w domu Boga Ojca?

Aby osiągnąć ten szlachetny i jakże zbawienny cel życia, musimy starać się zachowywać w swoim myśleniu i postępowaniu prawo Boże i według niego żyć. Prorok Malachiasz napomina tych, którzy zeszli z właściwej drogi i sprzeniewierzyli się Prawu. Oni nie będą mogli spotkać się z Bogiem, „potężnym Królem, którego imię wzbudza lęk między narodami” (zob. Ml 1, 14). Z kolei św. Paweł w Liście pierwszym do Tymoteusza chwali tych, którzy – żyjąc w skromności i życzliwości wobec drugich – pracują dniem i nocą, aby nikomu nie być ciężarem. To oni przyjęli Słowo Boga, które działa w nich. W nagrodę za takie postępowanie otrzymają życie wieczne, bo Bóg za dobro wynagradza.

Czytany dzisiaj fragment Ewangelia według zapisu św. Mateusza wzywa nas do przyjęcia postawy służebnej: „Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” (Mt 23, 12). Należy jednak pamiętać i o tym, aby w tym, co się czyni, zachować umiar, skromność i pokorę, aby nie wykonywać uczynków na pokaz, dla zyskania poklasku. Dobro powinno być czynione bezinteresownie! W stosunku do drugich należy starać się o to, aby nie wymagać od nich więcej, niż to jest możliwe do spełnienia. W tym względzie należy swoim postępowaniem ukazywać, że to, czego żądamy od drugich, jest możliwe do wykonania, gdyż my sami to realizujemy. Nie wolno więcej wymagać od drugich niż od siebie.

Gdy mówimy o życiu wiecznym, musimy szczerze przyznać, że brakuje nam wyobraźni i pojęć do opisu tego, co nas czeka w niebie, gdzie przebywają święci – przyjaciele Dobrego Boga. Pozostają nam niezwykle podnoszące na duchu słowa św. Pawła z Pierwszego listu do Koryntian, że „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2, 9). Należymy więc do Boga i możemy Go nazywać naszym Ojcem, a Jego dom jest naszym domem. On w tym domu przygotował mieszkanie, o czym zapewnił na Jezus Chrystus (J 14, 2–3), dla każdej i każdego z nas.

W życiu doczesnym, tu na ziemi, Bóg troszczy się o nas nieustannie, ale jest niewidzialny dla naszych oczu. To zazwyczaj sprawia, że niejednokrotnie człowiek ulega pokusie urządzania sobie życia bez Niego, chodzenia własnymi drogami, poza prawem i przykazaniami, choć są to drogi prowadzące donikąd. Bóg szanuje naszą wolność, bo nas stworzył na swoje podobieństwo, o czym się przekonamy, gdy – jak pisze św. Jan w swym Pierwszym liście – „ujrzymy Go takim, jakim jest” (1 J 3, 2).

Tak jak Bóg stworzył nas podobnymi do siebie, tak i my musimy starać się o rozwijanie i pielęgnowanie swojego podobieństwa do Boga. Jezus Chrystus mówił do nas: „Bądźcie (…) doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48). Tę doskonałość określamy w Kościele jako osiągnięcie świętości. Właśnie Akcję Katolicką, reaktywowaną w Polsce przez Ojca Świętego Jana Pawła II, który po śmierci został świętym i patronem naszego stowarzyszenia, nazwał nasz Wielki Rodak szkołą doskonałości i świętości. Dzisiaj więc pytamy: Jak stawać się świętymi? Królewską drogą prowadzącą do świętości, czyli do zjednoczenia zBogiem, jest miłość. Bóg jest miłością, a ponieważ stworzył nas na swój obraz i podobieństwo, przeznaczył nas do miłości i to ona najbardziej zbliża nas do Boga, i czyni do Niego podobnymi.

Najdoskonalszy wzór prawdziwej miłości zostawił nam Jezus Chrystus. On, Syn Boży i Syn Maryi, pracował ludzkimi rękami i kochał ludzkim sercem. On karmił głodnych, uzdrawiał chorych, przywracał umarłym życie, a przede wszystkim oddał swoje życie dla naszego zbawienia. Cała Ewangelia to jedna wielka historia o miłości Jezusa do człowieka, a wstrząsającym symbolem tej miłości jest przebite włócznią Serce Zbawiciela. Idźmy za Jezusem, wiernie Go naśladujmy, przyjmujmy Jego Ewangeliczny styl, Jego miłosierną postawę wobec człowieka – tak przybliżymy się do świętości.

Powierzmy Panu Bogu w sprawowanej tu dzisiaj Eucharystii wszystkie nasze sprawy i nadzieje. Módlmy się za naszych zmarłych oczekujących zmartwychwstania. Prośmy także o łaskę żywej wiary w nasze zmartwychwstanie. Niech prawda o naszym powołaniu do życia na wieki w Bogu ożywia nadzieję i zapala nas do świętego życia, do szczerej i bezinteresownej służby Bogu i bliźnim. Amen!

Related posts