Wrzesień 23, 2017

13 września 2016 Nabożeństwo Fatimskie w Rychwałdzie

13 września 2016 Nabożeństwo Fatimskie w Rychwałdzie

1 Kor 12, 12–14, 27–31; Łk 7, 11–17

 

„O Fatmiska nasza Pani, / Twoje serce pełne łask, / lecz oblicze zatroskane, / chociaż kryje nieba blask. / Oddajemy Tobie Pani, / swe rodziny, wolność swą, / i z różańcem w naszych rękach, / chcemy pełnić wolę Twą”/ – tymi słowami znanej i śpiewanej podczas fatimskich nabożeństw pieśni z największą ufnością pozdrawiam dzisiaj Matkę Najświętszą, która od wieków spogląda na nas z tego cudownego obrazu rychwałdzkiego.

„Wielkie cuda przy tym obrazie się dzieją” – pisał pochodzący z Żywca dziejopis Andrzej Komoniecki. Uzdrowienia na ciele za przyczyną Matki Bożej z Rychwałdu mają miejsce i dziś. Są skrzętnie odnotowywane w kronikach sanktuaryjnych. Nie one są jednak najważniejsze, ale te, które dotyczą uzdrowienia duszy, dlatego największą radością jest ogromna liczba nawróceń czy zmiany dotychczasowego złego postępowania wielu ludzi. Dlatego z dziecięcą ufnością śpieszymy wciąż do Jej stóp z naszymi prośbami i potrzebami. Prosimy Ją, aby raczyła spojrzeć na nas łaskawie i wysłuchała błagań, aby przychodziła z pomocą w wielorakich potrzebach.

Każdy z nas ma swoje szczególne miejsca: sanktuaria, małe kapliczki, miejsca kultu świętych… Z tych miejsc czerpiemy siłę i radość, moc ducha i wytrwałość w codziennych trudach. Co jakiś czas udajemy się na pielgrzymkę do takich miejsc, aby wrócić do codziennych obowiązków z nowymi siłami. Takim wyjątkowym miejscem dla mnie i mojej rodziny było i jest to rychwałdzkie sanktuarium. Tutaj jako dziecko pielgrzmowałem ze swoją babcią i rodzicami. Zanim ujrzałem Matkę Najświętszą w Lourdes, Fatimie czy w Guadelupie, miałem szczęście widzieć Ją tutaj, w tym pięknym i niepotwarzalnym wizerunku. Dzisiaj staję przed Jej obliczem – jak za dawnych lat – z czcią i miłością oraz wdziecznością za otrzymywane tutaj liczne łaski.

Z tym sanktuarium związny był bł. Michał Tomaszek pochodzący z pobliskiej Łękawicy. Tak niedawno, bo 9 sierpnia br. obchodziliśmy 25 rocznicę jego męczeńskiej śmierci w Pariacoto w Peru. To on od wczesnych lat dziecięcych ze swoimi bliskimi pielgrzymował do Matki Bożej Rychwałdzkiej. To tutaj uprosił sobie łaskę życia kapłańskiego i zakonnego. Zapewne w swojej trudnej posłudze misyjnej wiele razy duchowo pielgrzymował do tego sanktuarium, w którym tak naprawdę wszystko się dla niego zaczęło.  To tutaj, tak często śpiewał: „A gdy ostatnia łza z oka spłynie, / O Matko święta, w onej godzinie / Zamknij nam oczy Twymi rękami: / Ucieczko grzesznych, módl się za nami”. W tej ostatniej godzinie Matka Najświętsza zamknęła jego oczy na światło tego świata, a otworzyła je na to jedyne światło, które nie zna zmierzchu, a którym jest sam Jezus Chrystus.

Nie tak dawno, bo 5 sierpnia pożegnaliśmy w Krakowie śp. ks. kard. Franciszka Macharskiego, który z tym sanktuarium był mocno związany. Po śmierci  Księdza kardynała Franciszka Macharskiego wypowiedziano pod jego adresem wiele ciepłych, serdecznych, ważnych i pięknych słów. Podkreślano jego prostotę, ubóstwo, inteligencję, oddanie Kościołowi, patriotyzm, zakorzenienie w tradycji historycznej, otwarcie na znaki czasu współczesności. Ks. Kardynał Franciszek Macharski był człowiekiem głębokiej wiary. To ona kształtowała jego duchowość, modlitewne skupienie, kontemplacyjne  zanurzenia w Bogu, ale także pasterską wrażliwość na drugiego człowieka, wyobraźnię miłosierdzia. Był on przede wszystkim człowiekiem, który żywił wielki kult i nabożeństwo do Matki Najświętszej. Przybywał do tego sanktuarium nie tylko jako wiakry w Kozach w latach 1950-1956, ale takż epóźniej, jako profesor, rektor, biskup i kardynał. Dzisiaj modlimy się do Matki Najświętszej Rychwałdzkiej, aby mu wyprosiła radość życia wiecznego. „Przybądź mu miłosciwa Pani, ku pomocy, a wyrwij go z potężnych nieprzyjaciół mocy”.

Pozdrawiam ojców franciszkanów z ojcem kustoszem Bogdanem, kapłanów z naszej diecezji i z innych stron Polski, siostry zakonne, a nade wszystko wiernych, którzy w pielgrzymce wiary przybywają tutaj, by Matce Rychwałdzkiej zawierzać swe życie i prosić Ją o pomoc. Każdego roku o tej właśnie porze przybywa do tego sanktuarium Akcja Katolicka naszej diecezji, która świętuje w tym roku dwudziestą rocznicę apostolskiej działalności. Witam i pozdrawiam jej asystenta ks. Tadeusza i zarząd z panem prezesem senatorem Andrzejem Kamińskim. Witam przedstawicieli wszystkich oddziałów parafialnych na czele z panem ministrem Stanisławem Szwedem.

Od samego początku z zainteresowaniem patrzę na działalność Akcji Katolickiej, towarzyszę jej swoją modlitwą i błogosławieństwem, bo wiem, że jest potrzebna współczesnemu Kościołowi. To ona zrzesza w swoich szeregach wiernych, którzy we współpracy z duchownymi włączają się odpowiedzialnie w dzieło nowej ewangelizacji. Skoro św. Janowi Pawłowi II tak bardzo zależało na jej raktywacji, to musimy ją wspierać i pomagać jej w realizacji podstawowych celów. Ojcu Świętemu zależało najbardziej na tym, aby była ona szkołą świętości i apostostolstwa. Myślę, że ta szansa dla Kościoła nie do końca została wykorzystana.

Zwracam się więc dzisiaj z serdeczną prośbą do kapłanów oraz wiernych: Wspierajcie to stowarzyszenie, by mogło się rozwijać i przynosić obfite owoce duchowe dla świata. A do was – członkowie, członkinie i sympatycy – po raz kolejny mówię: Nie lękajcie się o przyszłość, należycie do Koscioła i jesteście w sercu samego Boga!

Od 13 maja gromadzimy się co miesiąc na nabożeństwach fatimskich, podczas których towarzyszy nam Matka Boża Fatimska. Mając przed oczami Jej wizerunek, możemy pielgrzymować w duchu do Fatimy, do miejsca Jej objawień. Jak pamiętamy, zaczęły się one 13 maja,       a zakończyły 13 października 1917 roku. Stały się wielkim wydarzeniem nie tylko religijnym, ale nade wszystko społecznym. Gdy na progu trzeciego tysiąclecia przyglądamy się znakom czasu obecnym w wieku XX, Fatima jest jednym z największych, jej orędzie ujawnia wiele późniejszych wydarzeń i uzależnia je od odpowiedzi na wezwania tych objawień.

Za rok będziemy świętować z całym Kościołem powszechym setną rocznicę pierwszych odwiedzin Pani „przybyłej z nieba” jako Nauczycielki. Doświadczenie tej łaski sprawiło, że mała Hiacynta zawołała: „Tak bardzo chcę powiedzieć Jezusowi, że Go kocham. Kiedy Mu to mówię wiele razy, czuję ogień w piersi, ale mnie nie pali”. Franciszek zaś mówił: „Najbardziej mnie ucieszyło zobaczenie Naszego Pana w tym świetle, które mamy w piersi, bo dała nam je Nasza Pani. Tak bardzo kocham Boga!” (Wspomnienia siostry Łucji, I, 40 i 127).

Bracia i siostry! Tragedie zapowiedziane w objawieniach fatimskich jeszcze się nie spełniły, kryzys nie został zażegnany. Jest raczej dziś poważny jak nigdy wcześniej, ponieważ jest to przede wszystkim kryzys wiary, a więc kryzys moralny i społeczny. Widać go szczególnie na kontynencie europejskim, który coraz bardziej odcina się od korzeni chrześcijańskich. Coraz więcej jego mieszkańców odchodzi od Boga. Żyją tak, jakby Boga nie było i sami decydują o tym, co jest dobre, a co złe. To owoce liberalizmu i relatywizmu.

W wielu katolickich krajach ubywa wiernych, pustoszeją kościoły, budynki kościelne zamieniane są na magazyny, restauracje, mieszkania, a nawet parki rozrywki. We mszach świętych uczestniczy coraz mniej wiernych, zwłaszcza dzieci i młodzieży, w parafiach brakuje duchownych. We Francji w ciągu ostatnich kilku dekad zostało wybudowanych więcej meczetów niż kościołów katolickich, na południu meczetów już jest więcej niż kościołów.

Łudzi się ten, kto sądzi, że prorocka misja Fatimy się zakończyła. Orędzie z Fatimy jest w swej istocie wezwaniem do nawrócenia i pokuty. To orędzie Najświętszej Maryi Panny należy odczytywać w świetle „znaków czasu”, znaków naszych czasów. Orędzie Pani Fatimskiej powinniśmy rozumieć w świetle miłości Matki. Największą przeszkodą w drodze człowieka do Boga jest grzech, trwanie w grzechu, w końcu wyparcie się Boga, świadome wyrzucenie Boga ze świata ludzkiej myśli, oderwanie od Niego całej ziemskiej aktywności. W istocie wieczne zbawienie człowieka znajduje się tylko w Bogu. Odrzucenie Boga przez człowieka prowadzi do odrzucenia człowieka przez Boga (por. Mt 7, 23; 10, 33), do potępienia.

Czy Matka Boża, która całą miłością, jaką budzi  w Niej Duch Święty, pragnie zbawienia wszystkich ludzi, może milczeć w obliczu kwestionowania samej podstawy ich zbawienia? Nie, nie może. Matka Najświętsza w Fatimie nawołuje do pokuty. Ostrzega. Wzywa do modlitwy, poleca różaniec. W Roku Miłosierdzia wskazuje na swego miłosiernego Syna. Przypomina Jego słowa wypowiedziane do siostry Faustyny, że nie ma takiego grzechu, którego Bóg by nie odpuścił w swej miłości i dobroci, trzeba go tylko wyznać!

Orędzie jest skierowane do każdego człowieka. Miłość Matki Zbawiciela dosięga każdego miejsca, które dotknęło dzieło zbawienia. Jej troska rozciąga się na wszystkie ludy, narody i społeczeństwa, zagrożone przez apostazję, stojące przed groźbą degradacji moralnej. Upadek moralności pociąga za sobą upadek społeczeństw.

Dzisiaj pragniemy podziękować Matce Najświętszej za Jej cudowne objawienia w Fatimie i za Jej matczyne wezwanie do nawrócenia i pokuty, gdyż pamiętamy, że chrześcijanin ma być człowiekiem wdzięczności. Odczytany więc przed chwilą fragment Ewangelii o dziesięciu trędowatych skłania do głębszej refleksji nad postawą, jaką sami zajmujemy wobec Boga. Jemu zawdzięczamy wszystko. On obdarzył nas życiem i podtrzymuje w istnieniu. On prowadzi nas drogami zmierzającymi do Jego odwiecznego królestwa prawdy i życia, świętości i miłości. To podstawowa prawda o naszym życiu na ziemi. Odpowiedzią powinna być wdzięczność za dobroć i miłość, którymi Bóg pragnie przeniknąć oraz przemienić cały świat, a także nasze serca. Zapytajmy się, czy tak odpowiadamy Bogu?

Dziesięciu nieszczęsnym ludziom, dotkniętym trądem, wyłączonym całkowicie ze społeczności, pozostała ostatnia szansa. Słyszeli o nadzwyczajnym Nauczycielu z Nazaretu. Dlatego na Jego widok trędowaci zaczęli wołać z daleka i głośno: „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami” (Łk 17, 13). Mistrz nie pozostał obojętny na taki przejmujący lament, ale nie dokonał spektakularnego cudu. Działał dyskretnie. Odesłał trędowatych do kapłanów, bo to oni mieli prawo przywrócić oczyszczonych z trądu do życia w społeczności. Oczyszczenie dokonało się w drodze, dyskretnie, ale skutecznie.

Dziesięciu trędowatych zostało uzdrowionych, ale tylko jeden, Samarytanin, a więc obcokrajowiec (imigrant!), okazał wdzięczność Jezusowi. „Widząc, że jest uzdrowiony, wrócił, chwaląc Boga donośnym głosem, padł na twarz u Jego nóg i dziękował Mu” (Łk 17, 15–16). Jak słyszeliśmy, Jezus wyraził zdziwienie, że pozostałych dziewięciu nie wróciło i nie oddało chwały Bogu. W ich doświadczeniu uzdrowienia zabrakło czegoś istotnego. Sami stracili szansę na przyjęcie jeszcze większego daru – na zbliżenie się do Boga, przyjęcie pełnego zbawienia. Tylko jeden, wyrażający szczerą wdzięczność, usłyszał słowa: „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła” (Łk 17, 19). Tym samym dostąpił pełnego uzdrowienia – ciała i duszy.

Wdzięczność zbliża człowieka do Boga, pozwala dostrzec i docenić Jego dobroć. Wdzięczność uwalnia od pesymizmu i rozpaczy, bo jest wyrazem wiary, że Bóg o nas nie zapomina, troszczy się o nas, czuwa nad nami. Wdzięczność pozwala nawiązać najbardziej osobisty kontakt z Bogiem i przyjąć dar zbawienia. Pierwsze słowa każdej prefacji mszy św. przypominają tę podstawową prawdę: „Zaprawdę, godne to i sprawiedliwe, a dla nas zbawienne, abyśmy Tobie składali dziękczynienie i Ciebie wychwalali, Panie, Ojcze niebieski, wszechmogący i miłosierny Boże”. Niech te słowa staną się naszą codzienną modlitwą!

Pragniemy dziś wyrazić Bogu wdzięczność za dar objawień fatimskich i za dar sanktuarium rychwałdzkiego, miejsca zasłużonego dla losów Kościoła powszechnego i diecezjalnego na przełomie tysiącleci wiary chrześcijańskiej. Niech nas wspomaga z wysoka wstawiennictwo Pani Fatimskiej i Rychwałdzkiej, której św. Jan Paweł II wyznał: „Totus Tuus, Maria – Cały Twój, Maryjo!”. Niech nas wspomaga św. Jan Paweł II Wielki, byśmy tak jak on kochali Boga i człowieka, i tak jak on służyli Bogu i człowiekowi. „Jezu, ufam Tobie. Zamiast śmierci racz z uśmiechem przyjąć Panie pod Twe stopy życie moje jak różaniec”. Amen.

Related posts