Wrzesień 26, 2021

Pogrzeb śp. ks. Władysława Droździka

Zmarł ks. kan. Władysław Droździk, emerytowany proboszcz parafii św. Małgorzaty w Bielsku-Białej Kamienicy, kapelan beskidzkich olimpijczyków. Przeżył prawie 80 lat, z czego 56 jako kapłan.

Śp. ks. Władysław Droździk urodził się 1 października 1941 r. w Kozach. Święcenia kapłańskie przyjął w 1965 roku. Zanim trafił w 1992 roku do parafii w bielskiej Kamienicy, służył jako wikary w Białym Dunajcu, Rabce, Maniowach Lipowej, Krzeszowicach. Był proboszczem w Lipnicy Małej.

Uroczystości pogrzebowe ks. Władysława Droździka, emerytowanego proboszcza parafii św. Małgorzaty w Bielsku-Białej, kapelana beskidzkich olimpijczyków, odbyły się 29 i 30 marca 2021 r. w bielskiej świątyni przy ulicy Karpackiej. Zmarły przeżył prawie 80 lat, z czego 56 jako kapłan. Przez 24 był proboszczem wspólnoty parafialnej w Kamienicy.

W czasie uroczystości zmarłego 26 marca br. kapłana pożegnali parafianie, koledzy rocznikowi, księża z dekanatu starobielskiego oraz inni prezbiterzy, przedstawiciele wspólnot i grup, a także biskupi.

Na koniec Mszę św. pogrzebową sprawował bp Roman Pindel. Podczas liturgii modliła się najbliższa rodzina ks. Władysława oraz przedstawiciele beskidzkich olimpijczyków. Były wiceprezes Beskidzkiej Rady Olimpijskiej Bogdan Dubiel przypomniał w swym wystąpieniu spotkanie z 27 października 2000 r., kiedy św. Jan Paweł II przyjął na prywatnej audiencji delegację olimpijczyków, sportowców i działaczy.

„Cała rodzina olimpijska jest Ci, Władziu, księże Władysławie, wdzięczna za to, że poprowadziłeś wtedy tę pielgrzymkę do Rzymu, za wszystkie Msze św., szczególnie te, które były organizowane w kwietniu, w Dniu Olimpijczyka” – mówił przedstawiciel sportowców Podbeskidzia nad trumną kapelana. Wśród modlących się w bielskiej świątyni był m.in. Marian Kasprzyk, znany bokser, mistrz olimpijski z Rzymu (1960) i Tokio (1964).

W imieniu rodziny głos zabrał Jacek Barcik, siostrzeniec zmarłego księdza. Podkreślił, że wdzięczna rodzina zapamięta pochodzącego z Kóz kapłana jako człowieka otwartego i dobrego. „Swoim życiem wystawił sobie pomnik ludzkiej wdzięczności. To jest najwspanialszy pomnik, jaki można sobie wystawić. Nasz bliski odszedł, ale wciąż żyje w naszej pamięci” – dodał i zaznaczył, że zmarły wujek był „godnym uczniem Chrystusa”.

List kondolencyjny od krajowego duszpasterza sportowców ks. Edwarda Plenia SDB odczytał dyrektor Domu Księży Emerytów ks. Marcin Suchanek. W imieniu delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. duszpasterstwa sportowców bp. Mariana Florczyka, diecezjalnych duszpasterzy sportowców oraz swoim salezjanin zapewnił w przesłanym dokumencie o „modlitewnym memento” i podziękował śp. ks. Władysławowi za jego wieloletnią posługę.

W kazaniu ks. Franciszek Płonka przypomniał drogę życiową swego zmarłego kolegi rocznikowego. Rozpoczęła się ona w Kozach 1 października 1941 r. Zaowocowała ona powołaniem kapłańskim. Kaznodzieja wspomniał wspólne lata seminarium krakowskiego z wykładami bp. Karola Wojtyły, a także dzień święceń 11 kwietnia 1965 r. Duchowny wyliczył kolejne przystanki w pracy duszpasterskiej żegnanego kapłana, gdy służył jako wikary w Białym Dunajcu, Rabce, Maniowach Lipowej, Krzeszowicach, gdy był proboszczem w Lipnicy Małej w trudnym dla Kościoła czasie PRL-u, kiedy w 1992 r. objął parafię w Kamienicy.

Wyrazy współczucia złożył rodzinie bp Roman Pindel, który zapewnił o trwającej modlitwie księży emerytów z Domu, gdzie przez ostatnie kilka lat ks. Władysław przebywał. Hierarcha podzielił się wspomnieniem, gdy jako wikariusz w koziańskiej parafii poznał ks. Droździka w 1983 roku. Zwrócił uwagę, że tym, czym się wtedy wyróżniał wśród księży rodaków była jego niezawodna obecność na pogrzebach swoich sąsiadów. „Widać, jak był związany z tą swoją małą ojczyzną i swoimi najbliższymi, nie tylko rodziną” – dodał biskup.

Słowa pożegnania wypowiedział proboszcz kamienickiej parafii ks. Marek Droździk. Przypomniał, że jego poprzednik był dobrym i kochanym człowiekiem. Duchowny zwrócił uwagę, że śp. ks. Władysław podczas swej posługi proboszczowskiej odprawił ok. 25 tys. Mszy św. „Tak wiele osób przychodziło prosić go o modlitwę w trudnych sytuacjach. Dziś on nas prosi o modlitwę. Cieszę się, że ks. Władziu zostanie pochowany na naszym cmentarzu, przy swoich, których kochał i myślę, że my go także kochamy” – zakończył.

Po liturgii trumna z ciałem zmarłego spoczęła na pobliskim cmentarzu.

(Materiał pochodzi ze strony Kurii diecezji Bielsko-Żywieckiej)

 

Related posts