Grudzień 18, 2018

Pogrzeb śp. Jerzego Witkowskiego – Homilia Ks. prof. Tadeusza Borutki

9 października 2018 r. Pogrzeb śp. Jerzego Witkowskiego w Kozach

Rz 8, 31. 35-37, Mt 11, 25-30

„Błogosławieni, którzy w Panu umierają – już teraz.Zaiste, mówi Duch, niech odpoczną od swoich mozołów,bo idą wraz z nimi ich czyny” (Ap 14,13).Drodzy bracia kapłani z ks. proboszczem Kazimierzem Grelą na czele, droga rodzino zmarłego śp. Jerzego Witkowskiego, droga rodzino parafialna, siostry zakonne, a nade wszystko członkowie i członkinie Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej, którego aktywnym członkiem był Zmarły. Drodzy przedstawiciele władzy samorządowej i parlamentarnej oraz zgromadzeni tak licznie uczestnicy tej eucharystycznej Ofiary!

Gromadzimy się dzisiaj w naszej parafialnej świątyni, by oddać ostatnią posługę śp. Jerzemu Witkowskiemu. Chcemy go pożegnać. Wiedzieliśmy, że śp. Jerzy zmagał się z wieloma trudnościami wynikającymi ze starości, jednak wiadomość o jego śmierci zaskoczyła wszystkich. Po ludzku czujemy dziś ból i smutek, bo odchodzi od nas człowiek wielkiego autorytetu i mądrości, człowiek głębokiej wiary, wzorowy parafianin, gorący patriota, dobry mąż i ojciec, znakomity specjalista od spraw budowalnych, zasłużony dla naszej ojczyzny.

„Liczne są Jego dobre czyny, które wraz z Nim idą do Pana…”.Niełatwe było życie i wymagająca była jego miłość do ojczyzny. Urodził się 12 grudnia 1926 roku w Lublinie. W 1939 roku uczęszczał do gimnazjum w Łodzi, gdzie jego ojciec był urzędnikiem państwowym. Po aresztowaniu ojca przez gestapo udał się do Gorzkowa w powiecie krasnostawskim i zamieszkał u swoich dziadków. Przez swojego stryja tworzącego lokalne struktury Związku Walki Zbrojnej (późniejszej Armii Krajowej) zaczął działać w konspiracji. Został zaprzysiężony i realizował zadania jako łącznik pomiędzy poszczególnymi rejonami Związku Walki Zbrojnej, Armii Krajowej. Pracował w tym czasie u swojego dziadka jako uczeń rymarza.

W 1942 roku, gdy miała zaledwie 16 lat!,  został aresztowany i po brutalnym śledztwie osadzony w obozie koncentracyjnym na Majdanku. Stamtąd przetransportowany w sierpniu do obozu pracy w Pustkowie pod Dębicą. Obóz w Pustkowie, jak potem wspominał, był wielokrotnie gorszy od Majdanka. Pod koniec 1942 roku udało mu się uciec z transportu więźniów do Oświęcimia. Po dwóch tygodniach tułaczki dotarł w rodzinne strony. Jednak dla bezpieczeństwa rodziny poszedł do lasu, do partyzantki. Dowództwo akowskie powołało go do szkoły podchorążych w Niemienicach, po ukończeniu której dostał przydziałdo oddziału kapitana Zremba na Lubelszczyźnie.

Po przejściu frontu został skierowany do oddziału Narodowej Organizacji Wojskowej majora Franciszka Przysiężniaka (pseudonim Ojciec Jan) na Zasaniu w okolicach Leżajska i Kuryłówki. Następnie służył w oddziale kapitana Józefa Zdzielskiego (pseudonim Wołyniak), którymiał za zadanie ochronę ludności polskiej przed bandami UPA. Brał udział w wielu akcjach przeciwko UPA, UB i NKWD. Został ranny w potyczce z Ukraińcami i odtransportowany do swojej siostry w Wałbrzychu.

W grudniu 1946 roku został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa, uwięziony w areszcie śledczym na Montelupich w Krakowie, torturowany i przesłuchiwany. Uniknął kary śmierci ze względu na wcześniejszą pomoc pewnemu Żydowi, który uszedł śmierci i działał w strukturach późniejszej NKWD. Skazany na karę dziesięciu lat więzienia, po pięciu latach wyszedł na wolność dzięki amnestii. Do lat osiemdziesiątych był szykanowany. Po wojnie mieszkał wraz ze swoją żoną Kazimierą w Kozach.

Ludzi takich jak on przez długie nazywano lata żołnierzami wyklętymi, bandytami i zdrajcami ojczyzny. Chciano ich raz na zawsze wykreślić z naszej narodowej pamięci, gdyż zadekretowano, że właśnie tak miał wyglądać ostateczny wyrok historii. Na szczęście, w przypadku polskich losów ten trud wyklęcia i wymazania ich z pamięci okazał się daremny. Z oddania Bogu oraz z troski o drugiego człowieka wyrastał honorżołnierzy wyklętych, a więc i śp. Jerzego. To sprawiało, że mógł iść przez życie z podniesioną głową. Stał się wyrzutem sumienia dla tych, którzy kolaborowali z obcymi rządami i przynosili szkodę ojczyźnie. Jego bohaterskie życie dało mu prawo do oskarżania swoich oprawców i tych, którzy wydawali na niego niesprawiedliwe wyroki.

Prawdziwą miłością życia śp. Jerzego stał się Jezus Chrystus. Dotarły do niego również słowa, które odczytaliśmy w dzisiejszej Ewangelii: „Pójdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28). Prowadził innych do Jezusa, by uczyli się – tak jak on – w szkole Zbawiciela, by formowali swoje serca na wzór Jego Serca, cichego i pokornego, by byli gotowi nieść jarzmo i brzemię bezinteresownej miłości i służby drugiemu człowiekowi. Wraz ze swoją kochaną żoną śp. Kazimierą starał się o jakość życia małżeńskiego i rodzinnego. Jako mąż wspierał swoją żonę w jej codziennych obowiązkach. Jako ojciec dbał o dobre wychowanie swoich synów, przekazując im miłość do Boga, ojczyzny i Kościoła.

Był aktywnym członkiem „Solidarności”, kolporterem ulotek i prasy opozycyjnej. Po 1989 r. był radnym I i II kadencji w naszej gminie. Był także współredaktorem wolnościowej gazety „Nadzieja”. Jako kierownik budowy społecznie nadzorował budowę trzech kościołów: w Nidku, w Małych Kozach i w Kozach Gajach. Zarządzał budową Domu Katechetycznego w Kozach oraz rozbudową zakrystii naszego kościoła. Aktywnie uczestniczył w budowie naszego LO i hali sportowej. Był także inspektorem nadzoru dla budujących się mieszkańców Kóz, a widząc, że wielu cierpi niedostatek, nie pobierał należnego wynagrodzenia.

Działał w Stowarzyszeniu Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę, w Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego, w Światowym Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Brał udział w organizowaniu wystawy Oręża Wojska Polskiego i  Martyrologii Narodu Polskiego. Idąc pod prąd politycznej poprawności, wykonał pionierską i kontrowersyjną wystawę o zbrodniach ukraińskich na polskiej ludności cywilnej.

Będąc już na emeryturze, pomógł około dziewięćset osobom poszkodowanym przez III Rzeszę uzyskać odszkodowania, zbierał materiały i prowadził dla nich wymaganą dokumentację. Ileż spędził godzin w salach szkolnych, przekazując młodym ludziom trudną prawdę o naszej historii, zapalając ich młode serca do patriotyzmu. Był współzałożycielem i wieloletnim działaczem Biura Radia Maryja.

Dzisiaj w roku stulecia odzyskania niepodległości przez państwo polskie stawiamy sobie pytanie, które ciągle jest aktualne: jak pomnożyć to dziedzictwo, którym jest ojczyzna, jak poszerzyć tę przestrzeń, którą ona w nas wypełnia? Jak to zrobić?

Możemy to uczynić, starając się być ludźmi sumienia, sumienia dobrze ukształtowanego, w którym rozbrzmiewa głos samego Boga określający to, co dobre i to, co złe. Możemy nie ulegać podszeptom świata, który zamazuje granice między dobrem i złem. Starajmy się być ludźmi otwartymi na Boga, żyjącymi dla Niego, szanującymi Jego prawo, a jednocześnie miłującymi każdego człowieka. Dbajmy o dobro Kościoła, którego jesteśmy dziećmi, dbajmy o dobro swojej ojczyzny. Służmy jej swoją pracą i codziennym poświęceniem, nie idźmy na skróty, ale uczciwie wykonujmy swoje obowiązki.

Śp. Jerzy był człowiekiem głębokiej wiedzy i duchowej kultury, miał doskonałą pamięć; jako pasjonat wiedzy historycznej umiał czerpać z niej dystans do współczesności, a przy tym miał w sobie wiele pokory. Zapamiętamy go jako człowieka niezwykle pracowitego, ciekawego świata i bardzo dynamicznego. Nie bał się także przyjaźni z ludźmi o innych poglądach, którzy cenili w nim prawość charakteru i godność pełnionej misji.Umiał słuchać nawet przeciwstawnych opinii, chociaż decyzje podejmował samodzielnie i nieraz je zmieniał.

Życie zmarłego śp. Jerzego zdaje się być ilustracją słów św. Pawła Apostoła, które dziś usłyszeliśmy: „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? (…). Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź. Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował” (Rz 8,31.35-37).

Dziękujemy zatem dziś śp. Jerzemu za jego piękne i bohaterskie życie. Za umiłowanie swojej rodziny i służbę dla niej aż do końca. Za jego szczerą i bezinteresowną miłość do Kościoła, za jego oddanie sprawom parafii i gminy, za udział w życiu Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej i w Biurze Radia Maryja, za heroiczną miłość do ojczyzny. Jeszcze na łożu śmierci powtarzał, że najważniejszy jest Bóg, honor i ojczyzna.I ta ojczyzna zajegoaktywność na rzecz niepodległości kraju nagrodziła go nominacją na podpułkownika Wojska Polskiego.

Żegnamy człowieka skromnego i pokornego, który całe swoje życie poświęcił dla dobra ojczyzny i Kościoła. Niech Pan Bóg przyjmie Go do swojej chwały, niech Go obdarzy pokojem. A polska ziemia, którą tak kochał, na której żył i dla której pracował i cierpiał, niech mu będzie lekka!

Śpij w pokoju, a Pan Zmartwychwstały o Tobie nie zapomni, bo byłeś Jego wiernym sługą. Żyj w Bogu i w naszej wdzięcznej pamięci i w pamięci przyszłych pokoleń. A Matka Boża Koziańska, którą tak kochałeś, niech okaże ci „Owoc swojego łona”. Amen.

Related posts