Wrzesień 23, 2017

Odpust ku czci św. Wojciecha w Jeleśni 19 kwietnia 2015-Ks. prof. Tadeusz Borutka

19 kwietnia 2015 r. Odpust ku czci św. Wojciecha w Jeleśni
Dz 3, 13–15. 17–19; 1 J 2, 1–5; Łk 24, 35–48

Drodzy bracia kapłani, siostry i bracia! W dniu para-fialnego odpustu gromadzimy się w tej starej i pięknej świątyni, by uwielbić Zmartwychwstałego Pana. Czynimy to za wstawiennictwem waszego patrona, św. Wojciecha, biskupa i męczennika. Cieszę się, że w tym tak ważnym dniu mogę modlić się z wami i głosić Słowo Boże. To nie-wątpliwa zasługa waszego księdza proboszcza Jana, któ-remu dziękuję za miłe memu sercu zaproszenie.
W tym ważnym dniu podziękujmy Panu Bogu za dar tej wspólnoty parafialnej, bo dzięki niej stajemy się coraz bliżsi Boga i bliżsi sobie. To w tej wspólnocie rodzimy się do życia w Kościele, jesteśmy w niej i przekazujemy no-wym pokoleniom jej najcenniejsze wartości. Odświeżmy w sobie pragnienie bycia jej aktywnym członkiem i człon-kinią, ponówmy obietnicę poprawy, aby ta więź była au-tentyczna i bez cienia wątpliwości.
Módlmy się także za tych, którzy utracili kontakt z pa-rafią i żyją na jej obrzeżach. Niech wrócą do wspólnoty, która żyje Bogiem, niech usuną przeszkody, które od niej oddalają, niech się nawrócą i na nowo złożą swoje życie w rękach Miłosiernego Boga. „Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi jak Miłosierdzie Boże – owa miłość łaskawa, współczująca, wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom Świętości Boga” – mówił Ojciec Święty Jan Paweł II w krakowskich Łagiewnikach 7 czerwca 1997 roku.
W trzecią Niedzielę Wielkanocną spotykamy w Ewan-gelii św. Łukasza zmartwychwstałego Jezusa wśród uczniów (Łk 24, 36), którzy, pełni niedowierzania, myśleli, że ujrzeli ducha (Łk 24, 37). Romano Guardini napisał: „Pan jest odmieniony. Nie żyje już tak, jak przedtem. Jego istnienia (…) nie da się zrozumieć. A jednak jest istnieniem cielesnym (…), obejmuje całe Jego życie, wszystko, co prze-żył; Jego mękę i śmierć. Wszystko jest rzeczywistością. Wprawdzie przemienioną, a jednak zawsze namacalną” (Il Signore. Meditazioni sulla persona e la vita di N. S. Gesu Cristo [Bóg nasz Pan Jezus Chrystus. Osoba i życie]; Medio-lan 1949, s. 433).
Zmartwychwstanie nie usuwa znaków ukrzyżowania, Jezus pokazuje apostołom ręce i nogi. Aby ich przekonać, prosi nawet o coś do jedzenia. Tak więc uczniowie „podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich” (Łk 24, 42–43). Św. Grzegorz Wielki napisał, że „pieczona na ogniu ryba nie oznacza niczego innego jak mękę Jezusa, Pośrednika między Bogiem a ludźmi. On bowiem raczył ukryć się w wodach rodzaju ludzkiego, zgodził się być po-chwyconym w sidła naszej śmierci i został jakby wysta-wiony na ogień cierpienia doznanego w czasie męki” (Hom. in Evang. XXIV, 5: CCL 141, Turnhout 1999, s. 201).
Te jakże realistyczne znaki pozwalają otworzyć się uczniom na dar wiary i pojąć, co napisano o Chrystusie „w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach” (Łk 24, 44). Czytamy tam, że Jezus „oświecił ich umysły, aby ro-zumieli Pisma, i rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom (…). Wy jesteście świadkami tego»” (Łk 24, 45–48). Zbawiciel zapewnia, że istotnie jest wśród nas obecny w Słowie i Eucharystii.
Tak jak uczniowie z Emaus rozpoznali Jezusa przy ła-maniu chleba (Łk 24, 35), tak i my spotykamy Pana, gdy sprawujemy Eucharystię. Ilekroć uczestniczymy w liturgii eucharystycznej, łączymy się z tymi, którzy uczestniczą w chwale ołtarzy. „W życiu świętych nie należy brać pod uwagę jedynie ich ziemskiej biografii, ale także ich życie i działanie w Bogu po śmierci. W przypadku świętych jest jasne: kto zmierza ku Bogu, nie oddala się od ludzi, ale sta-je się im prawdziwie bliski” (Deus caritas est, 42).
Na przestrzeni tysiąca lat Kościół w Polsce doczekał się licznego grona szczególnych świadków Chrystusa i Jego Dobrej Nowiny. W tym gronie jaśnieje, w oczach ludzkich wydawałoby się „przegrana”, ale jakże wspaniała postać św. Wojciecha, biskupa i męczennika. Jego męczeńska krew użyźniła polską ziemię u zarania wiary chrześcijań-skiej w naszym narodzie. Z tej gleby w kolejnych wiekach wyrastali nowi świadkowie ukrzyżowanego i zmartwych-wstałego Pana, a ostatnim z nich, najbliższym nam, ale także milionom chrześcijan na całym świecie, jest św. Jan Paweł II. Świadectwo jego życia, wiary i służby przemówi-ło do współczesnego świata. Doświadczyliśmy tego po raz kolejny w minionym roku.
Św. Wojciech, choć w innym wymiarze, też był posta-cią uniwersalną. Syn pobratymczego narodu czeskiego, bi-skup Pragi, dwa razy opuszczał swą diecezję. Dotarł do Rzymu, który dzięki męczeńskiej śmierci apostołów Piotra i Pawła stał się stolicą chrześcijaństwa. Czy przypuszczał wtedy – biskup wygnaniec, że wkrótce spotka go podobny los? Przejęty regułą św. Benedykta przywdział habit za-konny i podjął wyprawę misyjną na Północ, by głosić Ewangelię Węgrom, Polakom i Prusom. W pogańskich Prusach padł przeszyty strzałami, które położyły kres jego młodemu życiu. Miał wtedy zaledwie czterdzieści jeden lat.
Ale zaczął – w sposób niezwykły – mówić po śmierci. Trudne życie pasterza i męczeńska śmierć zaczęły prze-mawiać do umysłów i serc narodów europejskich na prze-łomie pierwszego i drugiego tysiąclecia wiary chrześcijań-skiej. Już dwa lata po śmierci został przez papieża Sylwe-stra II kanonizowany. Jego relikwie spoczęły w Gnieźnie. To był początek nowej misji męczennika Wojciecha, trwa-jącej już ponad tysiąc lat. To był także początek umacnia-nia się wspólnoty Kościoła na naszych, polskich ziemiach – po przyjęciu chrztu w 966 roku.
Kluczem do zrozumienia życia i śmierci św. Wojciecha jest czytana dziś Ewangelia, a zwłaszcza słowa Jezusa skie-rowane do apostołów: „Wy jesteście świadkami Tego”. Je-zus wzywa i nas do składania świadectwa o Nim. Zamyka-nie się w sobie ze swoją wiarą jest zawsze ze szkodą dla dzieła ewangelizacji. Chrystus potrzebuje naszego odważ-nego świadectwa w rodzinie, w miejscu pracy, w życiu spo-łecznym. Ukrywanie wiary w Boga, ograniczanie jej do wymiaru indywidualnego nie jest zgodne z misją Chrystu-sa. Wiary nie można się wstydzić, ale trzeba mieć odwagę tak żyć, by ją ukazywać codziennym działaniem.
Biskup Wojciech zapłacił wysoką cenę za swą paster-ską służbę w Pradze, a potem nie wahał się i wyruszył w nieznane, by głosić Ewangelię Chrystusa tym, do któ-rych jeszcze nie dotarła Dobra Nowina o zbawieniu czło-wieka. Odpowiadając na wezwanie Mistrza, chciał dawać Mu świadectwo „aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8). Dla niego krańcami ziemi okazały się pogańskie Prusy. Jego nagła i męczeńska śmierć, choć gwałtownie przerwała podjętą misję apostolską, okazała się błogosławieństwem dla licz-nych ludów. Wojciechowe świadectwo było tak przejmują-ce, tak wyraziste, że musiało przynieść obfite owoce wiary, nadziei i miłości na naszych ziemiach, a do jego grobu w Gnieźnie zaczęli podążać liczni pielgrzymi.
Drodzy rodzice! Jesteście powołani do tego, aby dawać wiarygodne świadectwo swojej wiary i chrześcijańskiej nadziei. Musicie zabiegać o to, aby wasze dzieci i dzieci waszych dzieci kochały Boga i pozostawały Mu wierne przez całe życie. Ten Boży dar, jakim one są, trzeba pielę-gnować mądrze i cierpliwie, bez względu na upływający od jego przyjęcia czas, do końca, aby wasze latorośle, wnuki i prawnuki – nabierając zdolności rozeznawania tego, co dobre, a co złe – głęboko ukorzeniały swą wiarę i odkrywa-ły w niej sens swego życia.
Tak, moi drodzy, tylko rodziny wpatrzone w Chrystu-sa, kierujące się miłością, ofiarnością, dobrocią, są zdolne do rozwiązywania konfliktów i do przebaczania. Współ-czesność potrzebuje rodzin umocnionych w Chrystusie, małżeństw uświęconych sakramentalnie, dzieci ochrzczo-nych i wychowywanych w oparciu o wartości chrześcijań-skie. Bądźcie też odpowiedzialni za budowanie tej wspól-noty parafialnej. Niech będzie ona coraz żywsza i twórcza. Niech rozkwita w niej miłość do Boga, troska o kościół, o chorych i potrzebujących. Niech ci, którzy na was pa-trzą, budują się waszym życiem, niech będzie ono na miarę świadectwa!
W dniu odpustu dzielę się z wami wielką radością z za-kończenia gruntownego remontu tutejszej starego, liczące-go dwieście lat budynku plebanii. Jesteśmy wdzięczni przede wszystkim wam – drodzy parafianie – za przekaza-nie tego budynku dla Akcji Katolickiej. Dzisiaj patrzymy na piękny gmach, w którym znajdzie miejsce centrum reli-gijno-edukacyjne, będą w nim pogłębiać swą wiarę ludzie wierzący i znajdować ją poszukujący. Ufamy, że dom ten będzie dobrze służył nie tylko waszej parafii, ale także ca-łej naszej diecezji.
Niech Maryja, Matka Chrystusa, która na Kalwarii usłyszała słowa Jego testamentu miłości, pomaga nam być świadkami i apostołami Jego nieskończonego miłosierdzia. Niech za naszymi rodzinami orędują św. Wojciech i św. Jan Paweł II. Amen.

19 kwietnia 2015 r. Odpust ku czci św. Wojciecha w Jeleśni
Dz 3, 13–15. 17–19; 1 J 2, 1–5; Łk 24, 35–48

Drodzy bracia kapłani, bracia i siostry! Odpust para-fialny to dzień, w którym matka Kościół otwiera dla nas bogaty skarbiec zasług swych świętych synów i córek, aby-ście z niego czerpali łaskę miłosierdzia Bożego dla siebie i swoich zmarłych. Bardzo serdecznie pozdrawiam wszyst-kich zgromadzonych – parafian i gości. Ks. proboszczowi Janowi gorąco dziękuję za zaproszenie do udziału w tym święcie i za przyjaźń, którą sobie ogromnie cenię.
Podczas tej mszy św. dziękujemy Bogu za łaski, który-mi od ponad czterystu lat obdarza tę parafię, i prosimy, aby nadal otaczał ją swoją ojcowską opieką. Przez wsta-wiennictwo waszego patrona, św. Wojciecha, prosimy Bo-ga o błogosławieństwo dla was wszystkich, dla waszych ro-dzin i bliskich, dla chorych i cierpiących, dla osób w pode-szłym wieku.
Drodzy bracia i siostry! Przed ponad czterema wieka-mi wasi praojcowie na patrona parafii i kościoła wybrali św. Wojciecha, biskupa i męczennika. Jego opiece i wsta-wiennictwu u Boga powierzyli istniejącą tutaj wspólnotę uczniów Chrystusa i świątynię, w której gromadziła się ona na słuchanie Słowa Bożego, sprawowanie Eucharystii i sakramentów świętych.
W prefacji o świętych wielbimy Boga i dziękujemy Mu, że w życiu świętych ukazuje nam wzór postępowania. Ten wzór, mimo upływu lat i wieków nie starzeje się, jest zaw-sze aktualny. Podczas kanonizacji bł. Kingi w Starym Są-czu (16.06.1999) Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział: „«Święci nie przemijają». Święci wołają o świętość” (n. 6). Nie przemija i woła o świętość, domaga się także waszej świętości – wasz patron, św. Wojciech.
Liturgia Wielkiej Nocy wielorako pomaga umocnić wiarę w zmartwychwstałego Chrystusa. Dziś, w III Nie-dzielę Wielkanocną, czytamy u św. Łukasza, że dwaj uczniowie z Emaus, po tym jak rozpoznali Go „przy łama-niu chleba”, pełni radości udali się do Jerozolimy, by opo-wiedzieć innym, co się im przydarzyło. Właśnie gdy o tym mówili, sam Pan pojawił się i pokazał ręce i stopy ze śla-dami męki. Widząc ich niedowierzanie i zdumienie, Jezus poprosił, by dali Mu kawałek pieczonej ryby i zjadł ją w ich obecności (por. Łk 24, 35–43).
Przekazy Ewangelii zawierają liczne zachęty do tego, by przezwyciężyć niedowiarstwo, uwierzyć w zmartwych-wstanie Chrystusa, gdyż Jego uczniowie mają być świad-kami właśnie tego niezwykłego wydarzenia. Zmartwych-wstanie Chrystusa jest głównym wydarzeniem chrześcijań-stwa, podstawową prawdą, którą należy z mocą potwier-dzać zawsze: „Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał – mówi św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian – daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara” (1 Kor 15, 14).
Co roku wspólnota Kościoła w naszej Ojczyźnie kieru-je swe spojrzenie w stronę Gniezna. Sięgamy pamięcią do tak odległych dziejów, by podziękować Bogu za jednego, wyjątkowego świadka wiary, którego otrzymaliśmy u za-rania posługi Kościoła na polskich ziemiach. Św. Wojciech, choć był synem pobratymczego narodu czeskiego, w spo-sób nierozerwalny związał się z życiem i posłannictwem Kościoła w Polsce. Uczynił to przez swą wyprawę misyjną i przepowiadanie Ewangelii Węgrom, Polakom i Prusom, ale najgłębiej dał świadectwo wiary w Chrystusa swą mę-czeńską śmiercią. Pełniąc posługę pasterską, oddał swe ży-cie w Prusach, ale jego relikwie spoczęły w Gnieźnie i stały się podwalinami budowania i umacniania wspólnoty Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego na naszej ziemi.
Pozornie, w oczach świata, biskup Wojciech był czło-wiekiem przegranym, któremu się nie udało – w ziemskich kategoriach. Pośród napięć i konfliktów musiał dwa razy opuścić Pragę – miasto i stolicę kierowanej przez siebie diecezji. W Rzymie zafascynował go ideał życia zakonnego według reguły św. Benedykta i tam przywdział habit. Kie-rowany gorliwością apostolską podjął daleką wyprawę na Północ i dotarł aż do pogańskich Prus, gdzie spotkał się z wrogością. Padł przeszyty strzałami. Miał wtedy czter-dzieści jeden lat. Rodzi się więc pytanie: klęska to czy zwy-cięstwo? W prawidłowej odpowiedzi na to pytanie zawiera się znacznie większa prawda o życiu człowieka. Prawda o życiu każdego z nas.
Dawanie świadectwa Ewangelii wpisane jest głęboko w życie i śmierć uczniów Chrystusa. Usłyszeliśmy dziś Jego słowa z fragmentu Dziejów Apostolskich: „gdy Duch Świę-ty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8). Dla biskupa Wojciecha „krań-cem ziemi” okazały się początkowo Prusy, potem cała na-sza polska kraina, później stał się wielkim świętym mę-czennikiem Kościoła powszechnego schyłku pierwszego ty-siąclecia. Stał się patronem ładu hierarchicznego Kościoła w Polsce. Wspólnota Kościoła potrzebuje takiego ładu, po-rządkującego życie w całym bogactwie wielorakich chary-zmatów, ubogacających lud Boży. Tego wewnętrznego ła-du potrzebuje każdy i każda z nas.
Moi drodzy! Św. Jan Paweł II dwadzieścia lat temu, na nie tak odległej od nas Kaplicówce, mówił w homilii (a nie-którzy z nas dobrze ją pamiętają), że „świadectwo mę-czenników jest dla nas zawsze jakimś wyzwaniem – ono prowokuje, zmusza do zastanowienia. Ktoś, kto woli raczej oddać życie, niż sprzeniewierzyć się głosowi własnego su-mienia, może budzić podziw albo nienawiść, ale z pewno-ścią nie można wobec takiego człowieka przejść obojętnie. Męczennicy mają nam wiele do powiedzenia. Jednak przede wszystkim oni pytają nas o stan naszych sumień – pytają o naszą wierność własnemu sumieniu”.
Drodzy bracia i siostry! Kształtowanie czułych sumień to zadanie potrzebne i niezmiernie ważne! Przecież Jezus woła o ludzi sumienia, takich ludzi potrzebuje współczesny świat i nasza Ojczyzna. To tam, na Kaplicówce, Ojciec Święty powiedział: „Polska woła dzisiaj nade wszystko o ludzi sumienia. […] Dzisiaj, kiedy zmagacie się o przy-szły kształt życia społecznego i państwowego, pamiętajcie, iż zależy on przede wszystkim od tego, jaki będzie człowiek – jakie będzie jego sumienie”. Starajmy się w takim duchu czuwać nad sobą, nad swoim sumieniem oraz pomagajmy dzieciom, aby miały dobrze ukształtowane sumienia, by w oparciu o nie mogły dokonywać podstawowych wyborów moralnych. Nie wystarczy bowiem powiedzieć sobie albo komuś innemu: masz sumienie i postępuj zgodnie z nim. Ale trzeba powiedzieć: jakie jest twoje sumienie? Jeśli jest dobrze ukształtowane, to postępuj zgodnie z nim, ale jeśli źle, to podejmij pracę nad nim! Nie można postępować w oparciu o źle ukształtowane sumienie. Tylko wówczas staniemy się prawdziwymi świadkami Chrystusa Zmar-twychwstałego w świecie. A świat potrzebuje świadków!
Zadanie głoszenia prawdy o Chrystusie w świecie po-dejmuje dzisiaj także Akcja Katolicka, która skupia w swoich szeregach ludzi ochrzczonych, bierzmowanych i żyjących w sakramentalnym małżeństwie, pozostających zarazem w jedności ze swoimi duszpasterzami: papieżem, biskupem i prezbiterami. Wychodząc naprzeciw oczeki-waniom i potrzebom Akcji Katolickiej, wasza parafia przekazała jej starą plebanię. To budynek powstały w 1817 roku. Obiekt ten stanowi cenny przykład sakralnej archi-tektury o wartościach ponadregionalnych. Nic więc dziw-nego, że decyzją Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabyt-ków w Bielsku-Białej został 2 września 1986 roku wpisany do rejestru zabytków.
Dzisiaj dziękujemy Panu Bogu za gruntowny remont tego budynku. Było to kosztowne i trudne zadanie. Jeste-śmy szczęśliwi, że uratowaliśmy go przed zniszczeniem. Docelowo ma stać się ośrodkiem rekolekcyjno-formacyjnym służącym nie tylko członkom Akcji Katolic-kiej, ale także innym wspólnotom. Pragniemy w nim utwo-rzyć Diecezjalny Ośrodek Kulturalno-Edukacyjny. Inicja-tywa ta jest w pełni adekwatna do historycznej funkcji i wartości zabytkowej tego obiektu i daje szansę jego wła-ściwego użytkowania, zabezpieczenia, ochrony i opieki, co zapewni trwałe zachowanie tej pięknej nieruchomości. Bu-dynek będzie stał otworem także dla was i waszych dzieci. Wszyscy będziemy mogli z niego korzystać. Jego wartość historyczna nie pozwalała na to, by ulegał dalszej dewasta-cji. Dzisiaj pragniemy was zaprosić do odwiedzenia go, za-praszamy po zakończonej tej mszy św.
Prośmy Najświętszą Maryję Pannę, by pozwoliła nam coraz bardziej zgłębiać tajemnice Trójcy Świętej. Niech Maryja sprawi, że pokochamy Chrystusa całym sercem, by na końcu naszej drogi dostąpić udziału w chwale Jego zmartwychwstania. Maryjo, Oblubienico Ducha Świętego, pomóż Kościołowi Twego Syna trwać w nieustannym od-daniu, aby na wszystkich ludzi mógł przelewać niewysło-wione dobra Stworzenia, Odkupienia i Uświęcenia. Św. Wojciechu módl się za nami! Amen.

19 kwietnia 2015 r. Odpust ku czci św. Wojciecha w Jeleśni
Dz 3, 13–15. 17–19; 1 J 2, 1–5; Łk 24, 35–48

Dzisiaj parafia wasza przeżywa święto dorocznego odpustu. To okazja, by dziękować Bogu za wszelkie dobro, za duszpasterzy, którzy trudzą się w tej wspólnocie. Parafia wydała zastęp znakomitych księży. Jest tu naprawdę wiele dobra, które owocuje. Trzeba je umacniać, dostrzegając słabości i wyzwania, by im stawiać czoło.
Pamiętajmy o tych, którzy stoją z dala, nie uczestniczą w niedzielnej Eucharystii, o rozbitych małżeństwach i rodzinach przeżywających kryzys. Szczególnie należy troszczyć się o wychowanie dzieci i młodzieży – niech odkrywają, jak piękne i sensowne jest życie z Chrystusem. Oby podjęcie tych zadań było dojrzałym owocem dzisiejszej uroczystości odpustowej.
Drodzy bracia i siostry! W tę trzecią niedzielę okresu wielkanocnego liturgia na nowo stawia w centrum naszej uwagi tajemnicę Chrystusa zmartwychwstałego. Zwycięzca śmierci, Dawca życia, który poświęcił siebie jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy, „nie przestaje się za nas ofiarowywać i wstawia się za nami jako nasz Obrońca. Raz ofiarowany na krzyżu, więcej nie umiera i ze śladami męki żyje nieśmiertelny” (por. Prefacja wielkanocna, 3). Zachwyćmy się wielkanocnym blaskiem, który bije z tej wielkiej tajemnicy, i módlmy się słowami psalmu responsoryjnego: „Wznieś ponad nami światłość Twoją, Panie”.
Światło oblicza Chrystusa zmartwychwstałego jaśnieje w ewangelicznych cechach waszego patrona – św. Wojciecha. Kościół zachęca nas do tego, abyśmy kierowali nasze spojrzenie ku Chrystusowi obecnemu w sposób realny w sakramencie Eucharystii. W Ewangelii św. Łukasz opowiada o jednym z objawień Jezusa zmartwychwstałego (Łk 24, 35–48). Na początku tego fragmentu pisze, że dwaj uczniowie z Emaus, wróciwszy pospiesznie do Jerozolimy, opowiedzieli apostołom, że Go rozpoznali „przy łamaniu chleba”. Gdy opowiadali o tym niezwykłym doświadczeniu, „On sam stanął pośród nich”.
Jego niespodziewane pojawienie się wzbudziło w apostołach taką trwogę, że Jezus zaproponował, aby Go dotknęli. Nie był duchem, ale człowiekiem mającym ciało. Poprosił też o coś do jedzenia. Zmartwychwstały Chrystus objawia się uczniom. Pomagając im zrozumieć Pismo i odczytać na nowo dzieje zbawienia w świetle Paschy, mówi: „Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach” (Łk 24, 44). Zachęca ich, by patrzyli w przyszłość: „W imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom” (Łk , 24, 47).
To samo doświadczenie przeżywa ponownie każda wspólnota podczas Eucharystii, zwłaszcza niedzielnej. „Łamanie chleba”, jak mówią Dzieje Apostolskie, to moment, w którym Kościół rozpoznaje „Dawcę życia” (Dz 3, 15). W Eucharystii wchodzimy w komunię z Chrystusem, który jest „ołtarzem, barankiem ofiarnym i kapłanem” (por. Prefacja wielkanocna, 5) i jest pośród nas. Gromadzimy się wokół Niego, aby upamiętniać Jego słowa i wydarzenia przytoczone w Piśmie; na nowo przeżywamy Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Żywiący się Chlebem eucharystycznym św. Wojciech, któremu dziś oddajemy cześć, wypełniał swą misję ewangelicznej miłości. Po latach dzieciństwa spędzonego na dworze rodziców w czeskich Libicach zdobył wykształcenie w Magdeburgu, gdzie przez dziesięć lat pobierał nauki w jednej z lepszych szkół owych czasów. Tam też otrzymał bierzmowanie, a na cześć ówczesnego arcybiskupa Magdeburga przyjął drugie imię Adalbert. W 981 roku powrócił do Czech, gdzie otrzymał święcenia kapłańskie, a rok później, po śmierci biskupa praskiego Dytmara, objął tamtejsze biskupstwo.
Jako biskup Pragi hojnie wspierał ubogich i popierał budowę nowych kościołów. Zdecydowanie sprzeciwiał się wielożeństwu, rozwiązłości, handlowi niewolnikami z krajami muzułmańskimi i intrygom czeskich możnowładców, co w efekcie spowodowało jego konflikt z księciem Bolesławem II. Św. Wojciech wraz z bratem Radzimem opuścił Pragę i udał się do klasztoru benedyktynów w Rzymie. Tam zrezygnował z godności biskupiej i prowadził życie mnicha – pełne ascezy, modlitwy, czytania Pisma i pracy fizycznej. Ulegając życzeniu papieża i poselstwom rodaków, powrócił do Pragi, którą jednak musiał opuścić na zawsze, gdy zamordowano mu czterech braci, a także nastawano na jego życie.
Jako misjonarz wyruszył na Węgry, gdzie miał ochrzcić przyszłego króla Stefana I. Bywał też na dworze cesarza niemieckiego Ottona III, którego był spowiednikiem, powiernikiem i doradcą. W czasie pobytów za granicą dał się poznać elitom zachodniego chrześcijaństwa jako człowiek wyjątkowej świętości. Młody cesarz Otton III i papież Sylwester II mieli dla niego najwyższe uznanie. Św. Wojciech, nie mogąc powrócić do Czech, gdzie wymordowano jego rodzinę, znalazł oparcie na dworze Bolesława Chrobrego. Stamtąd w 997 roku wyruszył w swą ostatnią podróż misyjną do pogańskich Prus. Już pierwsze spotkanie z Prusami okazało się niepomyślne, a misjonarze zostali zmuszeni do odwrotu. Kilka dni później, 23 kwietnia 997 roku we wsi Święty Gaj, niedaleko dzisiejszego Pasłęka, misjonarze zostali zaatakowani. Św. Wojciech zginął śmiercią męczeńską.
Ukazywał całym swym życiem, że człowiek może być szczęśliwy tylko wtedy, gdy jest wierny sobie, gdy dobrze realizuje życiowe powołanie. Tylko Chrystus jest gwarantem życia udanego, szczęśliwego, pięknego. Nigdy nie zapominajmy o tym, że od spotkania i przyjaźni z Jezusem zależy w ostatecznym rozrachunku nasze szczęście. To spotkanie także dla każdego z nas może stać się początkiem niezwykłej przygody, polegającej na tym, że staniemy się apostołami dla innych, doświadczymy przyjaźni z Bogiem, który stał się człowiekiem.
Apostolskiego działania potrzebują nasze rodziny, środowisko sąsiedzkie i miejsca pracy, a także nasza parafia. Świadectwo życia wiarą w zagrożonym laicyzacją społeczeństwie staje się wyzwaniem współczesności. Tego świadectwa potrzebuje także jednocząca się Europa. Politycy nie zbudują zdrowych relacji międzypaństwowych, jeśli będą się opierali wyłącznie na wartościach ideologicznych czy ekonomicznych. Europa jak powietrza potrzebuje wartości duchowych opartych na orędziu Chrystusowym z Kazania na górze. Tylko one trwale i prawdziwie mogą być gwarantem błogosławionej przyszłości narodów europejskich.
Benedykt XVI w encyklice Spe Salvi napisał: „(…) kto nie zna Boga, chociaż miałby wielorakie nadzieje, w gruncie rzeczy nie ma nadziei, wielkiej nadziei, która podtrzymuje całe życie (por. Ef 2, 12). Prawdziwą, wielką nadzieją człowieka, która przetrwa wszelkie zawody, może być tylko Bóg – Bóg, który nas umiłował i wciąż nas miłuje”. Drogą do tego pięknego życia jest Ewangelia prowadząca na spotkanie z Chrystusem, bez Którego nie można odnaleźć pełnej radości życia.
Budować swoje życie na Chrystusie i z Chrystusem, to budować je z Kimś, kto zna nas lepiej niż my sami siebie, z Kimś, kto zawsze jest wierny, nawet jeśli my odmawiamy wierności; to budować z Kimś, kto stale pochyla się nad zranionym ludzkim sercem i mówi: „Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz” (J 8, 11). To budować z Kimś, kto z wysokości krzyża wyciąga ramiona i powtarza przez całą wieczność: „życie moje oddaję za ciebie, bo cię odwiecznie umiłowałem”. Budować swoje szczęśliwe i piękne życie, to oprzeć wszystkie swoje pragnienia, tęsknoty, marzenia, ambicje i plany na Jego woli. To powiedzieć sobie i swoim bliskim: „Tylko Ty Panie masz słowa życia wiecznego” (J 6, 68).
Dzisiaj dziękujemy Panu Bogu także za gruntowny remont zabytkowej plebanii, która docelowo ma stać się ośrodkiem rekolekcyjno-formacyjnym służącym nie tylko członkom Akcji Katolickiej, ale także innym wspólnotom. Pragniemy w nim utworzyć Diecezjalny Ośrodek Kulturalno-Edukacyjny. Budynek ten będzie stał otworem także dla was i waszych dzieci. Wszyscy będziemy mogli z niego korzystać. Jego wartość historyczna nie pozwalała na to, by ulegał dalszej dewastacji. Dzisiaj pragniemy was zaprosić do odwiedzenia go po zakończeniu tej mszy św.
Bracia i siostry, uczestnicząc w tej uroczystej Eucharystii, prośmy za wstawiennictwem św. Wojciecha i wszystkich polskich świętych, błogosławionych i patronów o Boże błogosławieństwo dla naszej Ojczyzny. Niech będzie ona ziemią wiary, nadziei, miłości i świętości. Niech – w ślad za św. Janem Pawłem II – wyrastają na niej nowi świadkowie Jezusa, niech wasza wiara będzie na miarę świadectwa. Amen!

 

Related posts