Jubileusz XXV-lecia AK w Wilkowicach, 27 listopada 2022 – Homilia Księdza Asystenta

„Idźmy z radością na spotkanie Pana”. Te słowa psalmu responsoryjnego towarzyszą naszej liturgii w pierwszą niedzielę Adwentu – okresu liturgicznego, który dzisiaj rozpoczynamy i w którym każdego roku na nowo oczekujemy na przyjście Chrystusa. Dzisiejsza Ewangelia przynosi nam wezwanie Syna Bożego: „Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie”. Chrystus dodaje napomnienie: „bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” (Mt 24, 42. 44).

       To ewangeliczne wezwanie, abyśmy byli uważni, rozbrzmiewające wielokrotnie w liturgii, przypomina, że Adwent jest przygotowaniem – przygotowaniem nie tylko do Bożego Narodzenia, ale także na ostateczne przyjście Chrystusa w chwale na końcu dziejów. Ma ono zatem wymowę głęboko eschatologiczną i wzywa wierzącego, aby przeżywał każdy dzień i każdą chwilę w obecności Tego, „Który jest, i Który był, i Który przychodzi” (Ap 1, 4). Do Niego należy przyszłość świata i człowieka. Czyż nie na tym właśnie polega nasza chrześcijańska nadzieja?! Przecież gdybyśmy nie żyli w tej perspektywie, całe nasze życie byłoby tylko dążeniem ku śmierci. Niczym ponad to – życiem ku śmierci!

       Z tym adwentowym czuwaniem współgra nasze dziękczynienie za XXV lat istnienia i działania Akcji Katolickiej w tutejszej parafii. Akcja Katolicka, nazywana przez św. Jana Pawła II szkołą modlitwy i apostolstwa, uczy wrażliwości na znaki czasu, które nam towarzyszą. Budzi w nas świadomość przemijalności życia, kieruje nasz wzrok i serce w stronę spraw nieprzemijających.

       I pomyśleć, że w Kościele powszechnym nasze stowarzyszenie działa już od niemal stu lat, że jego historia, tak jak historia ludzkości, została naznaczona latami łatwymi, ale też i trudnymi. Piękne początki Akcji Katolickiej w latach trzydziestych minionego stulecia u nas w Polsce zostały w czasie drugiej wojny światowej i zaraz po niej  naznaczone różnorakimi trudnościami. Wielu jej członków oddało życie w obronie Ojczyzny, że wspomnę tu tylko bł. Stanisława Starowiejskiego, niektórzy zostali skazani na więzienia i niesławę. Tak było aż do 1993 roku, gdy Ojciec Święty Jan Paweł II upomniał się o Akcję Katolicką i wezwał biskupów z Polski do jej reaktywowania. Uczynił tak dlatego, że znał ją z lat swojej młodości, działał w niej jako student, doceniał jej możliwości ewangelizacyjne.

       Na prośbę „papieża z dalekiego kraju” została reaktywowana w jego ojczyźnie 1995 roku i budowana w polskich diecezjach i parafiach. Dwadzieścia pięć lat temu powstała także tutaj, w Wilkowicach. Pamiętam te pierwsze spotkania organizacyjne, ten wielki trud proboszcza ks. Franciszka Kuligi, który we współpracy z panią prof. Janiną Janicą-Piechotą czynił wszystko, aby mógł powstać tutejszy jej oddział. I szczęśliwie powstał. I stał się jednym z najprężniejszych w diecezji. Było to możliwe także dzięki działalności drugiej pani prezes Bożeny Tobiasz.

       Ludzie zrzeszeni w tym oddziale podejmowali liczne i cenne inicjatywy religijne oraz społeczne. Byli szczerze wrażliwi na potrzeby tej wspólnoty parafialnej i otwarci na współpracę z innymi. Dbali o własną formację religijną i troszczyli się o nią dla swoich rodzin i środowiska. Celem tych wszystkich działań było pogłębienie wiary w Boga i pobudzenie do większej miłości dla Kościoła. Nie zabrakło też wysiłków na rzecz miłosierdzia wobec potrzebujących, których nigdy wśród nas nie brakuje.

       I za to wszystko dzisiaj śpiewamy dziękczynne Te Deum. Choć kierujemy je do Pana Boga, dawcy wszelkiego dobra, to obejmujemy nim kapłanów i świeckich, żyjących i zmarłych, którzy przyłożyli swoją rękę do wspaniałych dzieł, jakimi szczyci się dzisiaj Akcja Katolicka w Wilkowicach. Jej przyszłość zawierzamy Dobremu Bogu, a jej patrona św. Jana Pawła II prosimy o orędownictwo w niebie. Ufamy, że oddanie ks. proboszcza Mirosława i pani prezes Bożeny oraz wszystkich jej członków pomnoży dobro i wzmocni naszą świętość, bo jej osiągnięcie jest najważniejszym celem działań stowarzyszenia.

Powróćmy do słów Ewangelii, do wysłuchanego przed chwilą fragmentu, powróćmy do wezwania, abyśmy czuwali. Czasy współczesne są trudne dla ludzi wierzących, gdyż nowożytna cywilizacja czyni wszystko, aby usunąć z naszej świadomości obecność Boga. Wielu ludzi prowadzi życie tak, jakby Boga nie było. Jeżeli jednak Boga nie ma, czy ty, człowieku, naprawdę jesteś? Dobrze wiemy, że każdy z nas został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, że tajemnica naszego człowieczeństwa wyjaśnia się dopiero w Bogu, że poza Bogiem człowiek nie znajdzie szczęścia dla siebie.

Mówił Jan Paweł II, że człowiek „nie może sam siebie zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, więcej – jego życie pozbawione jest sensu, jeśli nie objawi się mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli nie dotknie jej i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej swego uczestnictwa”. Każdy człowiek właśnie w Chrystusie odnajduje swoją właściwą wielkość i wartość.

       Dlatego Akcja Katolicka w całej swojej działalności prowadzi ludzi do Chrystusa, wskazuje na Niego i stara się przyprowadzić do Niego innych. Umacnia przez formację wiarę tych, którzy są we wspólnocie Kościoła, którzy już poznali Chrystusa, stara się, aby ich wiara była dojrzała na miarę świadectwa. Akcja Katolicka szuka także tych, którzy znajdują się na marginesie życia Kościoła, którzy osłabili w sobie wiarę, a nawet ją zgubili. Idzie także do tych, którzy nigdy o Chrystusie nie słyszeli. Wszystkich chce przyprowadzić do Chrystusa i sprawić, aby w Nim odnaleźli swojego przyjaciela i zbawiciela.

       Wiemy, jak bardzo jest potrzebny ten zespołowy wysiłek ewangelizacyjny dzisiaj, po pandemii, gdy nasze kościoły opustoszały, gdy brak w nich ludzi dorosłych, a nade wszystko dzieci i młodzieży. Jakże potrzeba tego ewangelizacyjnego wysiłku, gdy dzieci i młodzież wypisują się z lekcji religii w szkole, gdy pustoszeją nasze seminaria duchowne i nowicjaty. Jakże potrzeba tego wysiłku, gdy jawi się moda na krytykę Kościoła i powstaje praktyka wypisywania się z niego. Wobec tego z jeszcze większą intensywnością powraca ewangeliczne pytanie o potrzebę czuwania. Tak, czuwanie jest potrzebne.

Poprzez naszą czynną i twórczą przynależność do Akcji Katolickiej pragniemy odnaleźć i potwierdzić do głębi to własne ludzkie „jestem” wobec Boga. Chcemy powiedzieć, patrząc na Krzyż Jezusa Chrystusa: „Jestem przy Tobie”. Człowiek trwa przy Bogu poprzez to, że pamięta. Poprzez to, że zachowuje słowa Boże i wielkie sprawy Boże, rozważając je w swoim sercu.

Jednak deklaracja „czuwam”, o której mówił Ojciec Święty Jan Paweł II podczas słynnego Apelu Jasnogórskiego w 1991 roku, znaczy także to, „że staram się być człowiekiem sumienia. Że tego sumienia nie zagłuszam i nie zniekształcam. Nazywam po imieniu dobro i zło, a nie zamazuję. Wypracowuję w sobie dobro, a ze zła staram się poprawiać, przezwyciężać je w sobie. To taka bardzo podstawowa sprawa, której nigdy nie można pomniejszać, zepchnąć na dalszy plan. Nie. Nie! Ona jest wszędzie i zawsze pierwszoplanowa. Jest zaś tym ważniejsza, im więcej okoliczności zdaje się sprzyjać temu, abyśmy tolerowali zło, abyśmy łatwo się z niego rozgrzeszali. Zwłaszcza, jeżeli tak postępują inni”. Czuwam – znaczy także, że „dostrzegam drugiego. (…) Czuwam – to znaczy: miłość bliźniego – to znaczy: podstawowa międzyludzka solidarność”. 

Tej solidarności z drugim człowiekiem, zwłaszcza potrzebującym, bardzo potrzeba. I chodzi nie tylko o naszych krewnych i znajomych, ale także o tych, którzy cierpią biedę i nędzę na Ukrainie, którzy giną w obronie własnej ojczyzny. Bycie chrześcijanami obliguje nas do działania, nakazuje nam konsekwencję w czynach i myśleniu, życie zgodne z wiarą. Dziś jeszcze bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. We współczesnym kontekście społecznym, naznaczonym dramatyczną walką między kulturą życia a kulturą śmierci, potrzebna jest powszechna mobilizacja sumień i wspólny wysiłek, aby nadać konkretny kształt wizji „cywilizacji życia”.

Na koniec powróćmy raz jeszcze do adwentowego czuwania – do przygotowania na ostateczne spotkanie z Jezusem Chrystusem. W biblijnym obrazie sądu ostatecznego Pan Jezus wyraźnie zaznacza, że winą potępionych – tych, którzy znajdą się po lewej stronie – jest nie tylko zło, które czynili, ale i zaniedbanie dobra. Usłyszą oni słowa: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom. Bo byłem głodny,       a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie” (Mt 25, 42–44).

Niech Maryja, Matka Słowa Wcielonego, wyprasza nam zrzeszonym w Akcji Katolickiej, naszym rodzinom i wszystkim ludziom dobrej woli łaskę dobrego czuwania, abyśmy byli przygotowani na ostateczne spotkanie z Panem, który do nas przychodzi. Czuwajmy, bo nie wiemy, kiedy Pan domu przyjdzie! Amen.

Related posts