Wrzesień 22, 2021

Homilia Ks. Asystenta na Dzień Skupienia AK – Jeleśnia 28 sierpnia

28 sierpnia 2021 r. Spotkanie formacyjne Akcji Katolickiej w Jeleśni

1 Tes 4, 9–11; Mt 25, 14–30

 

„Śpiewajcie Panu pieśń nową, albowiem uczynił cuda” – powtarzaliśmy w refrenie międzylekcyjnym słowa, które są dla nas zachętą do nieustannego uwielbienia Boga, gdyż celem naszego życia jest oddawanie chwały Najwyższemu. W realizacji tego zadania nie wolno poddawać się jakiemukolwiek zniechęceniu czy zwątpieniu. Musimy trwać w tym uwielbieniu nieustannie bez względu na trudności         i przeciwności. Liczy się konsekwencja w działaniu, która powinna być wyrazem naszej miłości wobec Stwórcy i Odkupiciela.

Najpierw powinniśmy zdać sobie sprawę, że zadanie to dotyczy samego Boga, któremu wszystko zawdzięczmy. On nas stworzył i uczynił swoimi dziećmi. Oddał za nas swoje życie na krzyżu i dla nas zmartwychwstał. On też zgromadził nas we wspólnocie Kościoła i w niej pozostaje z nami aż do końca naszego życia. On nas karmi swoim Ciałem     i poi swoją Krwią. On z miłością ojcowską pochyla się nad nami w sakramencie pokuty i pojednania i przebacza nasze grzechy. On podtrzymuje nas w woli istnienia i prowadzi do nieba. Co więcej – On jest naszą Bramą, przez którą wejdziemy do życia wiecznego. Czy potrzeba nam czegoś jeszcze więcej, by zrozumieć, komu mamy oddawać naszą cześć? Chyba nie.

Skoro tak, to nasze uwielbienie musi być niezwykle hojne i szczere, wdzięczne i serdeczne, niczym nieograniczone. Bóg zasługuje na takie traktowanie! W tym dziękczynieniu wcale nie chodzi o to, ażeby nic innego nie czynić, tylko chwalić Boga. Musimy trwać na posterunku naszego życia, mądrze i odpowiedzialnie realizować codzienne zadania rodzinne, zawodowe i społeczne. Nie możemy chować się przed światem i zamykać się w sobie, bo nie należymy do zakonu kontemplacyjnego. Chodzi o to, aby      w codziennym życiu coraz bardziej otwierać się na obecność Boga, żyć Jego obecnością i wszystko czynić ze względu na Niego.

Mamy tak żyć i postępować, aby Bóg był na pierwszym miejscu. Jeśli tak będzie, to wszystkie inne sprawy ułożą się właściwie. Pamiętajmy o słowach św. Augustyna, patrona dzisiejszego dnia, że pełne szczęście jest człowiekowi niedostępne w życiu obecnym i można je osiągnąć dopiero w życiu przyszłym. Zatem najważniejszym naszym celem jest sam Bóg, który stworzył nas jako skierowanych ku Niemu samemu. Dlatego św. Augustyn już w dialogu De beata vita (’O życiu szczęśliwym’) wypowiedział twierdzenie, które później wielokrotnie powtarzał: „Szczęśliwy jest ten, kto Boga posiada”.

Ważne jest jednak i to, abyśmy nie zatrzymywali Pana Boga tylko dla siebie, abyśmy potrafili się Nim dzielić z innymi. Popatrzmy – świat współczesny zamyka się przed Nim, a ludzkie serca stają się dla Niego niegościnne. Tak jak śpiewamy w jednej ze znanych pieśni: „Serce Twe Jezu miłością goreje, / Serce Twe w ogniu miłości topnieje. /      A nasze serca zimne jak lód, / I  próżny dla nich Twej męki trud. / […] A nasze serca, rzucone w świat / Chciałyby zrywać rozkoszy kwiat. / […] Serce Twe wieniec z ciernia oplata, / Korona wzgardy za pychę świata […]”.

Wiemy dobrze, że serce Boże jest szersze od ludzkiego   i nie zraża się człowieczą obojętnością czy też wzgardą. To Boże Serce jest pełne miłości miłosiernej, ta miłość jest jak ocean bezkresny – nigdy się nie wyczerpuje. Jezus mówi do siostry Faustyny: „Jestem miłością i miłosierdziem samym; nie masz nędzy, która by mogła się mierzyć z miłosierdziem Moim” (Dz. 1273). „Mów światu o Moim miłosierdziu, o Mojej miłości. […] Powiedz zbolałej ludzkości, niech się przytuli do miłosiernego serca Mojego, a Ja ich napełnię pokojem. Powiedz, córko Moja, że jestem miłością i miłosierdziem samym” (Dz. 1074).

Zatem konieczne jest nasze zaufanie Bogu Miłosiernemu. Słowa „Jezu, ufam Tobie” są początkiem i końcem wszystkiego. To jedno zdanie jest kluczem do nieskończonego skarbca miłosierdzia Boga i jednocześnie to jedno zdanie jest dowodem na to, że miłosierdzie Boże już działa w sercu człowieka. Wszystko zaczyna się od zaufania i zaufanie jest ukoronowaniem każdego ludzkiego uczucia, decyzji i sposobu myślenia.

Bóg jest dobry. Bóg jest wszechmogący. Bóg zawsze jest dla nas i całego świata. Zaufajmy Mu pomimo najgorszych grzechów. Zaufajmy Mu pomimo największych tragedii. Zaufajmy Mu w bólach największych dramatów.      I módlmy się słowami cytowanej już pieśni: „Kiedyż, o kiedyż, słodki mój Panie, / Poznamy Serca Twego kochanie? / Kiedyż Twa miłość rozpali nas? / O dobry Jezu, czas to już czas. / Rzuć tej miłości iskrę choć jedną / W ziemię serc naszych suchą i biedną, / By Ci wydała obfity plon. / Ach nie gardź nami, o Panie nasz, / I Twą łaskawą zwróć ku nam twarz. / Serce Maryi Niepokalanej / z Sercem Jezusa ukrzyżowane, / Do tego Serca bądź drogą nam, / Byśmy na wieki spoczęli tam”.

W takim też duchu zbliżmy się do Jezusa bogatego      w miłosierdzie, by zrozumieć sens czytanej dzisiaj Jego przypowieści, w której Jezus pragnie nam – każdemu z nas – pomóc rozeznać, czy dobrze zarządzamy otrzymanymi talentami. Bóg dał mi różne dary i talenty. Nie wolno ich zmarnować, gdzieś ukryć i zakopać. Tymi darami muszę dzielić się z innymi każdego dnia. Dobro trzeba pomnażać!

Co jest dla mnie tym szczególnym majątkiem? Jest nim przede wszystkim moje życie, które nie jest nieograniczone, które nie trwa bezkreśnie, bez  końca. Zaczęło się w dniu urodzenia i z każdym dniem jest krótsze. Przemija nie tylko postać tego świata, ale przemija moje życie. Na szczęście ono się zmienia, ale się nie kończy. Życie należy więc sensownie przeżyć, nigdy nie należy go marnować. Życie jest wielkim darem, który trzeba mądrze przeżyć.

Darem, a więc talentem dla nas jest nasze człowieczeństwo, nasza osobowość. Nasuwa się więc pilne zadanie, które można określić jako konieczność dostrzeżenia na nowo tej wartości, jaką jest nasze człowieczeństwo. Czy jest ono cennym majątkiem, którego nie chcemy roztrwonić? Czy wierzę, że jestem wartościowy przed Bogiem, że mnie obdarował, zaufał mi, wierzy we mnie? Co mogę powiedzieć o moim poczuciu własnej wartości?

Tak, Bóg dał każdemu z nas drogocenny dar życia. Stworzył nas na obraz i podobieństwo swoje. Bóg złożył niejako w ręce każdego z nas człowieczeństwo, czyli osobowe złączenie duszy i ciała, wraz z całym bogactwem indywidualnych zdolności, zainteresowań, zachowań, z całą osobową, niepowtarzalną tożsamością. Dał darmo − z miłości − i czeka, co my z tym darem zrobimy. Mamy przecież dynamiczną strukturę osobowości, zdolną do świadomego kierowania własnym rozwojem. Dzięki temu możemy kształtować w sobie usprawnienia intelektualne i moralne. W ten sposób dokonuje się z biegiem czasu nasze duchowe dojrzewanie, właściwe tylko człowiekowi. Od nas zależy, czy kierujemy nasz rozum do poznania prawdy,     a wolę do spełniania dobra, czy też przeciwnie.

Każdy wyposażony jest w odmienny sposób. Każdy otrzymuje pełnię darów wedle zdolności. Czy potrafię ucieszyć się z tego, kim jestem? Czy nie „zakopuję” mojej wartości? Powróćmy do przypowieści i zatrzymajmy się przy postawie sług, którzy podwoili otrzymane talenty. „Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: «Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem». Rzekł mu pan: «Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!»” (Mt 25, 16–17).

Czy mogę w tej chwili stanąć przed Jezusem i powiedzieć: Oto pomnożyłem otrzymane talenty? Czy potrafię Mu je oddać, aby nimi rozporządzał, jak zechce?

Wsłuchajmy się w to, co mówi „gnuśny sługa”: „Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: «Panie, wiedziałem, że jesteś człowiekiem twardym: żniesz tam, gdzie nie posiałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypałeś. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!» Odrzekł mu pan jego: «Sługo zły    i gnuśny! Wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem,           i zbieram tam, gdzie nie rozsypałem. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz –          w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów»” (Mt 25, 24–27).

Lęk zafałszował „gnuśnemu słudze” obraz swego pana i sparaliżował jego twórcze działanie. Zatem oddam Jezusowi moje lęki, które obciążają moje życie, mój obraz Boga. Wypowiem je przed Nim. Jezus cieszy się każdym moim talentem i chce mi dodać nowe. Czy wierzę w Jego życzliwość? Chce, abym nauczył się cieszyć każdym otrzymanym dobrem. To mnie uchroni przed wiecznym niezadowoleniem. W serdecznej modlitwie przylgnę do Jezusa        i będę Go prosił, abym nauczył się cieszyć sobą tak, jak On cieszy się mną i moimi talentami.

Pozwólcie na jeszcze jedno spostrzeżenie, ważne w kontekście naszego dzisiejszego spotkania. Niemal wszyscy tu zgromadzeni jesteśmy zrzeszeni w Akcji Katolickiej. Pod wpływem dawniejszych formuł Piusa XI o „udziale w apostolacie hierarchicznym” i Piusa XII o „współpracy świeckich” uznaje się Akcję Katolicką za „najpełniejszą formę udziału człowieka świeckiego w życiu Kościoła” oraz za organizację, która otrzymała do realizacji tego celu specjalny „mandat”. Sobór Watykański II uznał Akcję Katolicką za urząd, czyli posługę, którą cechuje nadprzyrodzone pochodzenie, kościelny charakter działalności, trwałość działania i publiczne uznanie przez Kościół.

Z tego też względu nasze stowarzyszenie jest wielkim darem dla Kościoła, ale także i dla nas osobiście. Jesteśmy za jego rozwój odpowiedzialni. Nie będzie jego rozwoju bez naszego wewnętrznego, duchowego postępu. Im piękniejsza będzie nasza osobowość i nasze życie, tym piękniejsza będzie Akcja Katolicka. Także działalność w stowarzyszeniu jest dla nas wyzwaniem i zobowiązaniem do tego, abyśmy w sposób odpowiedzialny wykorzystali nasze życie i nasze talenty, którymi Bóg nas hojnie obdarował.

Akcja Katolicka powinna być dla nas szkołą formacji, w której będziemy kształtować naszą własną duchowość jako owoc kontemplacji oblicza Chrystusa. Akcja Katolicka powinna nas prowadzić ku takiej pełni doskonałości, czyli do świętości. Akcja Katolicka powinna stać się elitą katolickiego laikatu w Polsce. Kościół współczesny potrzebuje elit, czyli ludzi wybitnie wyróżniających się jakością życia moralnego i religijnego w swoich środowiskach. Zbyt wiele jest dzisiaj, także w Polsce, przeciętności i bylejakości. Elita to grupa ludzi nie tylko wyróżniających się stylem życia, ale umiejących współpracować dla dobra Kościoła i człowieka. Pojęcie elity wiąże się tutaj z kwestią nie jakiegoś wyróżnienia, uprzywilejowania, ale szczególnego zobowiązania i powinności służby.

Tylko przygotowana elita zdolna jest do zdrowej refleksji i rozeznania sytuacji, w jakiej działa Kościół współczesny. Jedynie ludzie dobrze uformowani, świadomi swoich zadań i kompetentni w przeżywaniu wiary – duchem     i sercem, ale także intelektem – są w stanie wytyczać bezpieczne drogi sobie i innym.

Zawierzamy się zatem osobiście i społecznie miłości miłosiernej naszego Boga. Jemu ufamy i Jego prosimy, aby wspomagał nas w dobrym wykorzystaniu wszystkich naszych talentów i zdolności, aby chronił nas przed ich zaniedbaniem, a nawet zmarnotrawieniem. Niech w tym dziele wspomaga nas Jego i nasza Matka – Najświętsza Maryja Panna i patron dnia św. Augustyn. Amen.

Do pobrania – 28 sierpnia 2021 r. Spotkanie formacyjne Akcji Katolickiej w Jeleśni

Related posts